Przywódcy Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii przypierają wspólnie Baracka Obamę do muru, aby na szczycie państw grupy G20 zdecydował się na regulację płac bankierów na świecie - pisze w piątek "Le Figaro".
Publikacja: 4 września 2009, 11:33 Aktualizacja: 4 września 2009, 11:40
Francuski dziennik komentuje w ten sposób wspólny list kanclerz Angeli Merkel, prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego oraz premiera Gordona Browna do pełniącej przewodnictwo w UE Szwecji. Autorzy domagają się w nim ustanowienia wiążących regulacji dotyczących wynagrodzeń dla bankierów oraz sankcji dla banków, które nie zastosują się do tych zasad.
Konserwatywna gazeta dostrzega we wspólnej inicjatywie sukces liderów Francji i Niemiec, którym udało się przekonać do swego stanowiska brytyjskiego premiera Gordona Browna. "Le Figaro" nie waha się nazwać dołączenia Wielkiej Brytanii do francusko-niemieckiej pary jako "rewolucji" w świecie finansów, dzięki której będzie możliwe wspólne stanowisko wszystkich krajów UE.
"Aby na wrześniowym szczycie G20 w Pittsburghu projekt umoralnienia kapitalizmu światowego stał się faktem, brakuje już tylko zaangażowania prezydenta Obamy" - podkreśla gazeta. I w tytule swojego komentarza apeluje do amerykańskiego przywódcy: "Jeszcze jeden wysiłek, prezydencie Obama!".
Zdaniem gazety, prezydentowi USA "nie spieszy się" do uregulowania płac w sektorze bankowym. "Gdy przygotowujemy się właśnie do pierwszej rocznicy upadku banku Lehman Brothers, stojącego u źródeł wstrząsu światowego systemu bankowego, na Wall Street odżyły dawne demony" - pisze "Le Figaro". "Po przelaniu setek miliardów dolarów dla ratowania banków Waszyngton przygląda się z wielkim spokojem, ku zdumieniu Amerykanów, powrotowi bajecznych premii dla bankierów" - podkreśla gazeta.
I dodaje: "Podczas gdy reszta świata zabiera się do czyszczenia stajni Augiasza, Stany Zjednoczone, z których przybyła katastrofa, opóźniają naruszenie dawnego porządku".
Gazeta pyta retorycznie, czy Obama będzie samotnie opierał się regulacjom w płacach sektora bankowego, mimo że "historia narzuca mu obowiązek dawania przykładu".
"Trzy tygodnie przed szczytem w Pittsburghu, Europa przyciska Obamę do muru" - kwituje "Le Figaro".
1: JSZ z IP: 94.75.72.* (2009-09-04 12:48)
W USA dzieją się dzwine sprawy.
Greenpan i inni rozwalili gosp.banki USA i świata i oni pompują dalej mld USD
na bajońskie premie tym co byli winni .Zakładałem ,że to Państwo pilnuje dobrze finansow i jest wzorem dla innych, rzeczywistość jest inna .
USA traci na przywódctwie , staje się słabym Państwem, bo jak słyszę ile są zadłużeni ,to dreszcze przechodzą co będzie z USD (w ChRL ponad 1000 mld USD , Indie ok.440 mld USD, Rosji 400 mld USD zostało ok.250 mld USD ).
Dobrze , że RP nie poszła ich śladami, bo to jest ciemna uliczka i bardzo pokrętna.Ktoś bardzo na tym zarobił ,nie ponióśł kar i nie zwrócił strat , bo te USD nie wyparowały na księżyc.
2: Mariola z IP: 213.25.24.* (2009-09-05 08:20)
Przypieranie do muru kojarzy mi sie ze sciana Placzu w Ziemi Swietej. Ale bardzeij interesuja mnie prawa Ameryki- szczegolnie postepowania z nieletnimi, stosowania kar w resocjalizacji, mobbing w szkolach od nauczycieli, dyrektorow. Czy w USA jest podobny Program Rzadowy - ZERO tolerancji dla przemocy jak w POlsce? w jaki sposob reaguja z mocy prawa i procedur wymiary sprawiedliwosci. Czy Kancelarie prawnicze wspolpracuja z Kancelariami w POlsce. Pytanie do prawnika i prezydenta USA p.Barack Obama.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






