We wtorek w całej UE wchodzi w życie nowe rozporządzenie przewidujące stopniowe wycofywanie z rynku tradycyjnych, energochłonnych żarówek oraz halogenowych starego typu. Na pierwszy ogień idą tradycyjne wolframowe żarówki: od 1 września sklepy nie mogą już zamawiać żarówek mlecznych oraz czystych o mocy 100-watów. Mogą jednak wyprzedać posiadane zapasy.
Publikacja: 31 sierpnia 2009, 16:56 Aktualizacja: 1 września 2009, 15:36
Takie żarówki - przekonują ich przeciwnicy - marnują aż 90 proc. zużywanego prądu na emisję niepotrzebnego ciepła, a na produkcję światła wykorzystują zaledwie 10 proc. W dalszej kolejności, od 1 września 2010 r., zakaz wprowadzania do sprzedaży obejmie także tradycyjne wolframowe żarówki 75-watowe, w 2011 r. żarówki 60-watowe, a 1 września 2012 r. - żarówki 40- i 25-watowe. Najmniej wydajne halogeny (klasy C) mają być wycofane w roku 2016.
"Trzeba rozwiać nieporozumienie, że wszystkie żarówki 100-watowe zostaną wycofane ze sklepów 1 września. Nie zostaną. Sklepy nie będą mogły już ich zamawiać, ale będą mogły wyprzedać posiadane zapasy. To powinno potrwać kilka miesięcy" - tłumaczył w poniedziałek ekspert Komisji Europejskiej Andreas Toth.
Eksperci KE próbowali rozwiać też inne "mity i kłamstwa" dotyczące unijnego rozporządzenia, jak np. to, że wszystkie żarówki energooszczędne dają zimne i nieprzyjemne światło. "To nieprawda, że ekwiwalentem dla tradycyjnych żarówek będą jedynie kompaktowe świetlówki fluorescencyjne" - przekonywał ekspert. Konsumenci będą mogli kupować też "ulepszone" żarówki wolframowe (także w kształcie bańki) z halogenową technologią, których światło jest tej samej jakości co tradycyjnych żarówek.
Unijne rozporządzenie przewiduje ponadto, że na opakowaniu sprzedawanych w UE żarówek musi być wskazana informacja nie tylko o tym, ile dana żarówka zużywa energii i jak długi jest żywot, ale też czy jest rekomendowana do pracy (światło zimne) czy wypoczynku (ciepłe).
Inne żarówki powinno się kupować do miejsca, gdzie często włącza się i wyłącza światło, a inne tam, gdzie światła używa się raz-dwa razy dziennie. Do tych pierwszych miejsc eksperci odradzali dość powoli rozgrzewające się kompaktowe świetlówki, a polecali "ulepszone" żarówki halogenowe.
Nowoczesne źródła światła (oświetlenie halogenowe, fluorescencyjne, diodowe...), które mają stopniowo zastąpić tradycyjne żarówki wolframowe, są kilka, a czasami kilkanaście razy bardziej wydajne, zużywając mniej prądu.
Najbardziej polecane są żarówki diodowe. Mają wydajność zbliżoną do kompaktowych świetlówek fluorescencyjnych, jednakże nie zawierają rtęci i "żyją" jeszcze dłużej. Takie żarówki do domowego użytku są jednak dopiero we wstępnej fazie komercjalizacji.
KE wierzy, że to do nich należy przyszłość. Mają typowy gwint, typową przezroczystą bańkę - okrągłą lub podłużną, jak w żarówkach kandelabrowych, ale zamiast wolframowych włókien zainstalowano w nich świecące diody LED w postaci żółtawych pasm. Po włączeniu diody emitują światło o temperaturze barwowej 2500 stopni Kelvina, co odpowiada żółtawemu światłu zwykłej żarówki. Jednak diodowa żarówka jest 9 razy oszczędniejsza, a jej trwałość szacuje się na 20 000 godzin.
Komisja Europejska oszacowała w poniedziałek, że w efekcie nowego rozporządzenia, po całkowitej rezygnacji z energochłonnych żarówek około 2020 roku, UE zaoszczędzi rocznie około 12,5 proc. zużywanej dziś elektryczności. Odpowiada to zużyciu energii elektrycznej 11 mln gospodarstw domowych. W zależności od specyfiki każde z nich może zaoszczędzić 25-50 euro rocznie. W skali całej UE oznacza to 5-10 mld euro rocznie.
Odejście od tradycyjnych żarówek jest elementem unijnej strategii wzrostu efektywności energetycznej i szerzej - walki ze zmianami klimatycznymi. KE przekonuje, że pozwoli ograniczyć emisje CO2 o 15 mln ton rocznie.
UE zobowiązała się, że do 2020 roku o 20 proc. zmniejszy zużycie energii. Dzięki temu zbliży się do realizacji głównego celu pakietu klimatyczno-energetycznego, czyli redukcji emisji CO2 o 20 proc.
1: ryszard z IP: 89.230.182.* (2009-08-31 18:43)
zacznie się eldorado dla handlujących zza wschodniej granicy, i dobrze
2: polo z IP: 83.2.66.* (2009-08-31 20:57)
A jak zamówią to co im kto zrobi ?
To unijne zarządzenie pokazuje jaki potencjał głupoty tkwi w takiej organizacji. Oszczędności będą z tego żadne a niesmak pozostanie na długo. Na wiele dłużej niże po owocowych marchewkach czy krzywiźnie banana.
3: pozorowana oszcsednosc z IP: 91.188.123.* (2009-08-31 21:58)
na slasku jest duzo kuchni ciemnych ,gdze trzeba palic swiatlo,zapalanie i gaszenie nie czyni oszczednosci a przeciwnie,szybsze zuzycie b,drogiej zarowki energooszczednej, wyzsze zuzycie energii,gdzie sa nasi naukowcyfachowcy,
4: :) z IP: 82.143.190.* (2009-08-31 23:33)
Przecież w tych pięknych żarówach jest RTĘĆ!!!A gdzie ekologia!!!
5: lolo z IP: 80.239.242.* (2009-11-08 20:44)
na jtansze markowe żarowki sa w angli 10 szt za funta a unas

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu






