TOMASZ KAŃSKI

radca prawny, partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak

Konstrukcja prawna polegająca na automatycznym rozwiązaniu z mocy prawa rady nadzorczej w przypadku zaistnienia przypadku nieprzestrzegania przez daną spółkę przepisów ustawy jest drakońska i bardzo niebezpieczna dla pewności obrotu gospodarczego. Można sobie wyobrazić sytuację, gdy naruszenie ustawy przez daną spółkę zostanie stwierdzone po kilku latach od jego zaistnienia. Przy tej okazji warto również podkreślić, że ustawa nie precyzuje, kto jest organem właściwym do stwierdzenia takiego naruszenia: czy wystarczy, aby stwierdziła to np. Najwyższa Izba Kontroli, czy też naruszenie powinno być stwierdzone orzeczeniem sądowym.

Istnieje zatem poważne ryzyko, że od momentu zaistnienia naruszenia ustawy dana spółka nie będzie mieć rady nadzorczej, gdyż ta uległa rozwiązaniu z mocy prawa, o czym jej członkowie, a także prawdopodobnie wspólnicy nie będą mieć najmniejszego pojęcia. Taka rada będzie działać w nieświadomości, że wszelkie jej uchwały są wadliwe, gdyż są podejmowane przez rozwiązany organ. A przecież często do kompetencji rad nadzorczych należy powoływanie zarządów spółek i w takim przypadku również takie uchwały rady powołujące zarząd lub jego członków będą wadliwe. Będzie to z kolei pociągać za sobą wadliwość czynności podejmowanych przez wadliwie powołany zarząd.

Trzeba również zauważyć, że skuteczne działanie rady nadzorczej wybranej na kolejną kadencję może także być zagrożone, jeżeli zgodnie z ustępem drugim omawianego artykułu do jej składu zostałaby powołana osoba – jako przedstawiciel Skarbu Państwa lub samorządu – która była członkiem poprzedniej rady rozwiązanej z mocy prawa. Wówczas nowo wybrana rada będzie niekompletna z uwagi na nieskuteczne powołanie takiej osoby, przez co jej uchwały będą także wadliwe. Jak widzimy, skutki nieprzemyślanych decyzji ustawodawcy wynikające z art. 14 ustawy mogą być iście zatrważające. Najwyższa już zatem pora, żeby jak najszybciej uchylić ten przepis.