Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce, aby do funduszu emerytalnego można było zapisać się wyłącznie w Internecie albo za pośrednictwem poczty. Podobnie ze zmianą OFE. Decyzję o tym, które OFE wybrać, będziemy podejmować na podstawie wyników funduszy z ostatnich 2, 3, 5 i 10 lat, których zestawienie przygotuje ZUS.

Dzięki takim rozwiązaniom z rynku znikną akwizytorzy, którzy do tej pory pośredniczyli w kontaktach między klientami a funduszami emerytalnymi. W tej chwili akwizycją OFE zajmuje się 100 tys. osób. Nie tylko namawiają oni do przystąpienia do funduszu, ale także – i to coraz częściej – do zmiany OFE. Dzieje się tak dlatego, że właśnie na kliencie dokonującym zmiany funduszu akwizytorzy najlepiej zarabiają. Prowizja za klienta, który ma konto od początku reformy emerytalnej czyli 1999 r., i zarabiał średnią krajową, sięga 1–1,5 tys. zł. Efekt jest taki, że coraz więcej osób zmienia fundusze, a wydatki na akwizycję rosną. W całym 2008 roku było to 374,2 mln zł. W połowie tego roku było to już ponad 206 mln zł i jeśli dynamika wzrostu z półrocza utrzyma się w całym roku, to łączne koszty akwizycji sięgną w całym 2009 roku 450 mln zł.

Wzrost liczby osób zmieniających fundusze nie podoba się Komisji Nadzoru Finansowego, która zwraca także uwagę na rosnącą liczbę skarg na agentów OFE. KNF także opowiada się za zlikwidowaniem aktywnej akwizycji na rynku OFE. Ten pomysł jednak nie podoba się niektórym OFE.

– Jesteśmy za pozostawieniem funduszom możliwości aktywnego pozyskiwania klientów w przypadku osób po raz pierwszy rozpoczynających pracę – mówi Michał Szymański, prezes PTE Aviva.

Takie rozwiązanie byłoby korzystne dla tego funduszu, jako że spora część jego klientów odchodzi do konkurencyjnych OFE. Gdyby więc zakazać akwizycji osób będących już w OFE, Avivie łatwiej byłoby obronić pozycję lidera rynku przed depczącym mu już po piętach OFE ING. Ten ostatni fundusz jest z kolei w ogóle przeciwny ograniczeniom akwizycji.

– Wprowadzenie całkowitego zakazu akwizycji może okazać się niekorzystne dla klienta, przede wszystkim z powodu bardzo niskiej świadomości i wiedzy finansowej w naszym społeczeństwie – mówi Beata Zduńczyk-Skup, rzecznik ING.

Jej firma dysponuje jedną z większych armii akwizytorów, liczącą obecnie ponad 16,5 tys. osób, po przeprowadzonej w czerwcu akcji wyrejestrowywania nieaktywnych akwizytorów, o czym informacja dotarła do KNF w lipcu.

W podobnym duchu wypowiada się bardzo agresywnie zdobywająca klientów AXA.

– Jesteśmy zdecydowanie przeciwni wprowadzeniu zakazu akwizycji, ponieważ tego typu zmiana spowoduje utrwalenie dość niskiej konkurencyjności na rynku OFE – mówi Robert Garnczarek, członek zarządu AXA.