Hiszpańskie banki sprzedają zadłużone nieruchomości odebrane deweloperom z rabatem w wysokości nawet 60 proc. Roczne dochody z najmu apartamentów w Hiszpanii, Chorwacji i Grecji dają ok. 6-proc. zwrot z inwestycji. Za ok. 1000 euro za metr kwadratowy można kupić apartament w Bułgarii nad Morzem Czarnym.
Publikacja: 11 sierpnia 2009, 03:00 Aktualizacja: 14 sierpnia 2009, 11:43
Jeszcze rok temu ceny nieruchomości na hiszpańskim wybrzeżu przekraczały 2–3 tys. euro za metr kwadratowy. Dzisiaj banki przejmują zadłużone inwestycje i sprzedają je znacznie taniej na specjalnych aukcjach.
– Banki sprzedają nieruchomości za 40–60 proc. ich pierwotnej wartości. Apartament, który dwa lata temu kosztował ok. 200 tys. euro, dzisiaj można kupić za 100 tys. – mówi Grzegorz Gurbała z firmy Greg-Consulting Nieruchomości na świecie.
Taka nieruchomość ma ok. 70 mkw., jest całkowicie wyposażona, z klimatyzacją, a właściciel ma dostęp do basenu na osiedlu. Hiszpańskie nieruchomości przestały być drogie. Droższe są choćby apartamenty w niedalekiej Portugalii. Zdecydowanie drożej jest we Francji i w niektórych regionach Włoch.
Hiszpańskie nieruchomości sprzedawane przez banki są również tańsze od tych, które można kupić w Grecji i Chorwacji.
– W Chorwacji ceny apartamentów nad morzem zaczynają się od 1600–1650 euro za mkw. i nawet w czasie kryzysu nie staniały. 70-metrowy apartament kosztuje od 120 do 130 tys. euro. W Grecji ceny są porównywalne, choć na Riwierze Olimpijskiej i w rejonie Chalkidiki jest nieco taniej – mówi Grzegorz Gurbała.
W ostatnim roku ceny nieruchomości w Grecji spadły o ok. 5–10 proc. Dużo większa przecena miała miejsce w Bułgarii.
– Mamy klienta, który kupił apartament nad Morzem Czarnym za 90 tys. euro, a teraz chce go sprzedać za 60 tys. euro. To jest skrajny przykład, ale niestety rzeczywisty – dodaje Grzegorz Gurbała.
Niektórzy uważają jednak, że po znacznej przecenie nieruchomości nad bułgarskim wybrzeżem znowu stały się atrakcyjne.
Szacuje się, że rocznie ok. tysiąca Polaków kupuje nieruchomości za granicą, traktując to jako lokatę kapitału lub sposób na spory zarobek. W tej liczbie nie ma rodaków, którzy pracują np. w Irlandii i tam kupują mieszkania lub domy.
Niestety, w polskich bankach nie dostaniemy teraz kredytu na kupno nieruchomości za granicą. Banki, które oferowały takie pożyczki, wycofały je ze swojej oferty. Nieruchomość położona kilka tysięcy kilometrów od Polski, nawet w granicach Unii Europejskiej, nie jest dla banków wystarczającym zabezpieczeniem kredytu.
– Osoba zainteresowana kupnem nieruchomości za granicą może to uczynić, jedynie zaciągając pożyczkę hipoteczną, której zabezpieczeniem będzie nieruchomość znajdująca się w Polsce – radzi Jarosław Sadowski z Expandera.
Jeszcze niedawno Polak i każdy obcokrajowiec nie miał żadnych problemów z uzyskaniem kredytu na kupno nieruchomości w Hiszpanii. W tej chwili pożyczymy maksymalnie 50–60 proc. wartości nieruchomości. Koniecznie trzeba więc mieć gotówkę. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w Chorwacji, która nie jest w Unii Europejskiej. Tam obcokrajowiec w ogóle nie może uzyskać kredytu na kupno nieruchomości.
11: Gonzo z IP: 89.125.11.* (2009-08-15 13:15)
Nieruchomości zawsze drożeją? to polecam analize historycznych cen nieruchomości w Japonii, UK, Finlandii (kryzysy sprzed ponad 10 lat) i nojnowsze spadki dwucyfrowe w USA, Hiszpaniii, Irlandii, UK, Portugalii. Jesli są jakies wątpliwości co do zasadności trendu spadkowego to ewentualnie polecam okres rewolucji przemysłowej w Holandii (Niderlandach). Trzy lata temu The Economist opublikował analize historyczną inwestycji w nieruchomośc sprzed 40 lat i projekcję podobnej inwestycji na najbliższą przyszłość (w opcji z kredytem i bez) i nawet samodzielnie finansując zakup traciło się koło 50tys dolarów. O kredycie nie wpominam bo całkowita kwota kredytu do spłaty to średnio 180% ceny zakupu.
12: do LofRek z IP: 80.240.172.* (2009-08-17 08:57)
A czy ty wogóle byłes w Bułgarii i widziałeś te sprzedane naiwnym apartamentowce wybudowane na totalnych zadupiach.
Nawet Bułgarzy się śmieją z naiwności idiotów z zachodu którzy wtopili kasę w budynki z których nikt nigdy nie skorzysta bo stoją w przypadkowych miejscach i zostały kupione bez jakiekolwiek wiedzy nabywców oglądających wizualizacje komputerowe tych obiektów.
Niektóre stoją puste już kilka dobrych lat i powoli niszczeją bo zbudowano je byle jak
13: JP II z IP: 78.8.129.* (2009-08-19 09:30)
skoro jesteście takimi specjalistami, to dlaczego nie potrafiliscie przewidziec w 1990, 91, 92 skutków transformacji i uchronic krju przed samo?likwidacją, tylko popieraliście p. prezydenta i zasady nowego systemu? Żeby sie teraz wymądrzac?
14: Adam z IP: 95.49.174.* (2009-10-30 14:23)
5 apartamentów w Marbelli 25 tys /m netto9listopad- kwiecien) maj-wrzesien 35 tys, po oplacie administratora , podatku itp.
w Polsce jest to nierealne , poniewaz przyjezdza biedota, skąpce z poznania i wschodni szwab.
W Maladze sa bogaci Niemcy , nie to co w polsce.
15: LofRek z IP: 82.160.115.* (2009-11-02 18:23)
Beata: Najczęściej zużycie mediów przez najemców jest albo wliczone w cenę, albo spisuje się stan licznika przed i po i kasuje za zużycie realne prądu, wody, gazu. To normalna praktyka i robi to w imieniu wynajmującego firma zarządzająca.
A co do pytania czy byłem w Bułgarii, to i owszem. Spędziłem w tym kraju ponad 2 lata. Zgadza się, że niektóre kompleksy są zbudowane w takich miejscach, że o zyskach można tylko pomarzyć. Ale ja nie mówię, że aby czerpać zyski należy kupić byle co i zyski na pewno będą. Trzeba poświęcić dużo czasu i energii, aby wybrać odpowiednią nieruchomość, a następnie zaangażować się w zorganizowanie wynajmu. Nie jest to proste, ale zakładam, że jak kogoś stać to głowę na karku ma. Oczywiście można też założyć lokatę, dać się skroić na Belce i zarobić realnie 1% (po odjęciu inflacji) o ile ma się szczęście.
16: Jarek z IP: 83.41.241.* (2010-03-31 20:22)
Wiadomość została ukryta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.

Dzięki rywalizacji dwóch linii o pasażerów w te wakacje na pewno będziemy po Polsce latać tanio. Pytanie, czy wyniszczającą batalię opartą na promocjach wytrzymają linie lotnicze, które sporo dokładają do interesu

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




