Sprzedaż spółki w 2010 roku jest wątpliwa. Przyszły rok trzeba poświęcić na zbudowanie silnego przedsiębiorstwa, które będzie radzić sobie na otwartym rynku przewozów pasażerskich. Do tego niezbędne jest dokończenie przetargu na zakup szybkich pociągów – powiedział GP Cezary Grabarczyk.

Jako najbardziej prawdopodobną datę zakończenia prywatyzacji wskazał 2011 rok.

Minister Grabarczyk nie ujawnił, czy sprzedaż akcji odbędzie się poprzez giełdę – jak to zapisano w rządowej strategii dla kolei do 2013 roku – czy w inny sposób. Najlepszy wariant opracowuje doradca prywatyzacyjny – konsorcjum PricewaterhouseCoopers Polska i ING Securities. Prywatyzacji PKP Intercity nie ma w najnowszym planie prywatyzacji do 2010 roku, który przedstawił minister skarbu. Powstał natomiast konflikt w sprawie ustalenia daty upublicznienia spółki.

Andrzej Wach, szef grupy PKP, w sprawie prywatyzacji PKP IC ma odmiennie zdanie.

– Prowadzimy intensywne prace, które mają doprowadzić do sprywatyzowania Intercity w 2010 roku. Brak spółki na liście Ministerstwa Skarbu Państwa niczego nie przekreśla, bo ona mu po prostu nie podlega – zapewnia Andrzej Wach.

Jutro może dojść do zawarcia harmonogramu prywatyzacji spółki. Koronny argument Cezarego Grabarczyka: cena za sprzedaż firmy uzyskana w obecnej sytuacji może być niższa niż za kilkanaście miesięcy, gdy skończy się kryzys. Minister wystraszył się także burzy, jaka rozpętała się wokół pomysłu sprzedaży państwowych akcji KGHM – nie chce zostać oskarżony przez opozycję o wyprzedaż majątku po zaniżonej cenie. Według naszych rozmówców wartość Intercity waha się obecnie między 800 mln a 1 mld zł.

Adrian Furgalski, analityk rynku transportu, przestrzega przed opóźnianiem sprzedaży Intercity.

– Spółka bardzo szybko potrzebuje środków na inwestycje. Ze sprzedażą nie ma co czekać tylko po to, żeby później złupić przyszłego inwestora astronomiczną ceną za pakiet akcji. Lepiej od razu go poszukać i zobowiązać do konkretnych inwestycji, np. w międzynarodową siatkę połączeń – mówi Adrian Furgalski.