Prezes Sławomir Skrzypek zdecydował się wczoraj odpowiedzieć na zarzuty szefa resortu finansów. Szefa NBP ubodły zwłaszcza stwierdzenia Jacka Rostowskiego o wybiórczym stosowaniu przez NBP zasad Europejskiego Banku Centralnego.

– Nieprawdą jest, że NBP stosuje bardziej restrykcyjne zasady rachunkowości niż Europejski Bank Centralny. A zarzut, że stosuje je wybiórczo, jest oszczerczy. Gdyby to była prawda, wystawiałoby to złe świadectwo nie tylko NBP, ale też audytorowi, który bada bilans banku centralnego i NIK – mówił wczoraj dziennikarzom prezes Skrzypek.

Odrzuca on szacunki MF, według których zysk banku w tym roku może wynieść 10 mld zł.

– Mówienie o wyniku finansowym za cały rok w trakcie trwania roku obrotowego nie ma sensu – mówił.

Według niego wynika to z kilku pozycji bilansu NBP, które są niezależne od banku, a wpływają na jego ostateczny wynik. Przede wszystkim chodzi o zasady księgowania zmian wartości aktywów i pasywów, które NBP ma w walutach obcych. Jak mówi Grażyna Gielecińska, dyrektor Departamentu Operacyjno-Rachunkowego NBP, bank stosuje tu zasadę ostrożności. Koszty powstałe w wyniku umocnienia złotego pomniejszają wynik. Przychody, które powstają, gdy złoty się osłabi, nie poprawiają wyniku.

– Tak zwane przychody niezrealizowane z różnic kursowych liczone są dla każdej waluty z osobna. Przychody ze zmiany kursu złotego wobec jednej waluty nie mogą pomniejszać kosztów powstałych na innych walutach. I może się zdarzyć sytuacja, że w ciągu roku niezrealizowane przychody i koszty występują jednocześnie – mówi Grażyna Gielecińska.

Według prezesa Skrzypka dyskusji na temat zysków by nie było, gdyby MF wiedziało więcej o zasadach tworzenia bilansu.

– Ministerstwo Finansów nie formowałoby takich zarzutów, gdyby zwróciło się do nas wcześniej o wyjaśnienia – mówi Sławomir Skrzypek.

I dodaje, że NBP jest gotowy do współpracy z resortem finansów i zawsze stara się go wspierać.