PZU zmniejsza zatrudnienie. Po redukcjach z 2007 roku, które m.in. w ramach programu przejść na wcześniejszą emeryturę objęły około 500 osób w spółce, przyszedł czas na odchudzenie centrali.

– W 2001 roku w centrali pracowało 1170 osób, a w 2006 roku już 2090. To powoduje, że nasze koszty administracyjne przekraczają 10 proc. zebranych składek, a wskaźnik ten powinien być mniejszy – mówi Andrzej Klesyk, prezes PZU.

Obecnie spółka wydaje na administrację prawie 12 proc. zebranych składek.

– Zwolnienia to element strategii, a nie poszukiwanie oszczędności, bo spółka jest w dobrej kondycji finansowej, co pozwoli nam na zapewnienie ponadustawowych świadczeń dla osób nimi objętych – mówi Andrzej Klesyk.

Szacuje, że tegoroczny zysk będzie zmniejszony na skutek wypłat odpraw o około 100 mln zł, ale też tego rzędu rocznych oszczędności firma spodziewa się po zwolnieniach. Zwolnienia nie obejmą tylko działów zajmujących się sprzedażą. W pozostałych część miejsc pracy dublujących się w PZU i PZU Życie, zostanie zlikwidowana. Zarząd chce ujednolicić strukturę zarządczą w obu spółkach. Mniej ma być kierowników i dyrektorów, którzy stanowią obecnie 18 proc. osób w centrali.

Niewykluczone, że po tym etapie przyjdzie czas na odchudzenie placówek terenowych, w których pracuje niecałe 14 tys. osób.

– Restrukturyzacja to proces ciągły, ale bez uprzedniej zmiany procesów i narzędzi potrzebnych do sprawnego działania placówek w kraju, nie można go przeprowadzić – mówi Andrzej Klesyk.

Wspomniał, że te zmiany prowadzą do tego, żeby spółka mogła być lepiej oceniona, np. przez potencjalnych inwestorów giełdowych. Nie odniósł się jednak do pytania, czy to realne w najbliższym czasie.

– Wszystko zależy od akcjonariuszy – powiedział Andrzej Klesyk, przypominając, że proces przygotowania spółki do IPO potrwałby około 7–10 miesięcy.

Jeden ze scenariuszy ewentualnej ugody z Holendrami zakłada debiut PZU na giełdzie, w czasie, w którym Eureko mogłoby pozbyć się swoich akcji. Dla PZU wejście na giełdę mogłoby być sposobem na pozyskanie kapitału, którego najprawdopodobniej spółka zostanie pozbawiona na najbliższym walnym 31 lipca. Do tego czasu Eureko i Resort Skarbu chcą osiągnąć porozumienie, a jednym z jego elementów ma być właśnie wypłata dywidendy z niepodzielonych przez poprzednie lata zysków. Jak wynika z potrzeb Eureko i budżetu państwa, najprawdopodobniej obaj udziałowcy będą zainteresowani w maksymalnym wydrenowaniu spółki.

– Obecnie mamy 19,5 mld zł kapitałów, z czego niezbędne do bezpiecznego prowadzenia działalności jest około 7 mld zł. Reszta może trafić do udziałowców, a jeśli będziemy potrzebowali kapitałów na akwizycje, to jesteśmy w stanie pozyskać je na rynku – mówi Andrzej Klesyk.

1170 osób

pracowało w centrali PZU w 2001 roku

2133 osób

pracuje w centrali PZU obecnie