Jak to ujął Gourgeon w czwartkowym wywiadzie dla "Le Figaro", "Air France dusi się". Flagowy francuski przewoźnik zanotował od ubiegłego roku straty sięgające 129 milionów euro, a liczba pasażerów od pół roku nieprzerwanie spada.

Zdaniem Gourgeona, wobec głębokiego krachu gospodarczego trudno liczyć na szybką poprawę sytuacji Air France-KLM. "Nie widzimy najmniejszych oznak rozpogodzenia" - podkreślił w "Le Figaro".

Zarówno w wypowiedzi dla prasy, jak i podczas czwartkowego spotkania z akcjonariuszami firmy Gourgeon nie wykluczył, że jeśli nic się nie zmieni, jesienią tego roku Air France-KLM będą musiały się odwołać do "bezrobocia technicznego". Oznacza to, że dyrekcja zawiesi w obowiązkach na pewien czas znaczną część personelu linii bez rozwiązywania kontraktów pracy. Gourgeon wyjaśnił, że przedsiębiorstwo chce uniknąć w ten sposób gorszego rozwiązania - tzn. masowych zwolnień.

Air France-KLM będzie szukać oszczędności także na inne sposoby: przez zachętę pracowników do dobrowolnych zwolnień, obniżenie udziałów pracowniczych w zyskach firmy oraz przez zmniejszenie pensji kierownictwa.

Zgodnie z ogłoszonym już wcześniej przez linie lotnicze planem redukcji etatów - w wyniku odejścia pracowników na emeryturę lub wygaśnięcia ich kontraktów - w latach 2008-2011 w Air France-KLM ma zniknąć 5400 miejsc pracy.

Branżowe związki zawodowe Air France protestują przeciw projektowi "technicznego bezrobocia", podejrzewając dyrekcję, że kryzys jest dla niej pretekstem służącym do ograniczenia zatrudnienia.