Ten rok nie będzie tak dobry, jak poprzedni, w którym liczba nowych domen – według NASK – wzrosła o 73,5 proc., do ponad 1,3 mln domen. To był rekordowy pod tym względem rok w historii polskiego rynku, podkreśla Andrzej Bartosiewicz, kierownik działu domen NASK. Zaraz jednak dodaje, że stało się tak m.in. za sprawą decyzji podjętych przez centralnego rejestratora.

– Obniżyliśmy np. ceny rejestracji domen, co sprawiło, że nasi partnerzy mogli wprowadzić na rynek oferty, w których koszty rejestracji oferowali za darmo, dotując je. To zawsze działa na klientów, stąd aż tak duży przyrost rejestracji nowych domen w ubiegłym roku – tłumaczy.

W tym roku już się to jednak nie powtórzy, choćby z powodu częściowego nasycenia rynku. Ale Andrzej Bartosiewicz podkreśla, że nie ma powodów, by wieszczyć kryzys, bo rynek wciąż rośnie: nowych rejestracji wciąż przybywa w tempie 30–35 proc. miesięcznie, czyli na poziomie podobnym do roku 2007. Wprawdzie poziom odnowień to około 60 proc., ale – jak tłumaczy – wynika z tego, że część klientów, którzy zarejestrowali w ubiegłym roku domenę za darmo, teraz jej nie przedłużyło.

– Nie ma powodów do niepokoju. Szacuję, że liczba nowych domen wzrośnie w tym roku o około 30 proc., osiągając w sumie blisko 1,7 mln sztuk – podkreśla.

O klienta jest jednak trudniej, bo firmy szukają oszczędności. Marcin Majerek, dyrektor ds. marketingu Domeny.pl, przyznaje, że klienci uważniej przyglądają się dziś usługom hostingowym, analizują dokładniej niż w przeszłości parametry techniczne i możliwości serwerów www.

Andrzej Bartosiewicz podkreśla, że na tle innych krajów europejskich polski rynek jest niezwykle konkurencyjny pod względem liczby firm i ofert. Widać to też w sposobach, po jakie sięgają dziś firmy, by zatrzymać klientów: oferują specjalne promocje czy miesiące darmowego hostingu. Wśród największych graczy są takie firmy jak m.in. Home.pl, AZ, NetArt czy Consulting Service.

Marcin Majerek podkreśla, że tak duża liczba dotowanych usług w Polsce to ewenement na skalę światową.

– Nie jesteśmy gigantycznym rynkiem bez dna. Nasycenie jest już spore, a konkurencja duża, więc trzeba walczyć o zdobycie i utrzymanie klienta – tłumaczy Marcin Majerek.