Spadła zarówno produkcja (o 7,5 proc.), jak i sprzedaż (o 20,5 proc.) węgla, a wzrosła ilość niesprzedanego surowca na zwałach. W końcu kwietnia było go tam już ponad 4,7 mln t, o ponad 3 mln więcej niż na początku roku. Kryzys w większym stopniu dotyczy węgla koksowego, gdzie spadek wyniósł ok. 40-50 proc. – wynika z danych resortu gospodarki.

Średnie ceny węgla wprawdzie wzrosły o prawie 20 proc. (węgla energetycznego wzrosły o ponad 36 proc., koksowego spadły o 13,8 proc.), ale z powodu zmniejszenia sprzedaży przychody sektora były niższe o 316,4 mln zł. Zysk na podstawowej działalności kopalń, czyli sprzedaży węgla, zmniejszył się o 98,7 mln zł, do ponad 622,7 mln zł. Zniwelowały go jednak ponad 400-milionowa strata na działalności operacyjnej oraz ponad 142 mln zł strat na działalności finansowej.

Koszty podstawowej działalności górnictwa wzrosły o 10 proc. W porównaniu z czterema miesiącami zeszłego roku produkcja każdej tony węgla jest dziś droższa o prawie 20 proc. O 385,6 mln zł, do kwoty 964,6 mln zł, zwiększyły się natomiast inwestycje w górnictwie, związane głównie z zakupem nowych maszyn i urządzeń.

Mimo pogorszenia wyników spółki węglowe nadal terminowo regulują swoje zobowiązania wobec budżetu i związanych z nim instytucji. Ogółem zobowiązania górnictwa wzrosły do ponad 6,3 mld zł, należności zmniejszyły się do ponad 1,7 mld zł.

W końcu kwietnia górnictwo węgla kamiennego zatrudniało blisko 120 tys. osób, o 264 osoby więcej niż na początku roku. Obecnie z dużych spółek węglowych tylko Katowicki Holding Węglowy uzupełnia zatrudnienie.

20 proc.  o tyle droższa jest dziś produkcja każdej tony węgla