Państwa Wspólnoty wciąż nie są przygotowane na kolejne kryzysy gazowe – wynika z raportów przesyłanych Komisji Europejskiej. W przyszłym tygodniu KE ma przyjąć projekt regulacji poprawiającej bezpieczeństwo dostaw.
Publikacja: 8 lipca 2009, 09:46 Aktualizacja: 8 lipca 2009, 10:48
UE zależy przede wszystkim na faktycznym wdrożeniu idei solidarności energetycznej.
– Tak zwana komisja regulacyjna co miesiąc sprawdza przygotowanie członków Wspólnoty do kryzysu. Z raportów wynika, że ich działania wciąż są nieskoordynowane – przyznaje przedstawiciel KE.
Według niego kraje muszą przeanalizować ryzyka i stworzyć scenariusze dostaw gazu. Po wejściu rozporządzenia w życie na opracowanie oceny ryzyk kraje członkowskie będą miały tylko 6 miesięcy. Na przygotowanie planów działań na wypadek kryzysu będzie więcej czasu – 12 miesięcy. Plany będą musiały być jednak konsultowane z KE.
– W rozporządzeniu wskazana zostanie minimalna zawartość planów, określone zostaną obowiązkowe elementy, które winna ona zawierać – zdradza nam nasz rozmówca.
Co więcej plany te będą aktualizowane raz na dwa lata.
To nie koniec zmian. Zgodnie z nowelą wszystkie nowo budowane gazociągi muszą uwzględnić konieczność przepływu gazu w dwóch kierunkach. Poza tym zrezygnowano z polskiego postulatu, by wprowadzić obowiązkowe rezerwy gazu.
– O tym będą decydować samodzielnie kraje członkowskie. Na razie Polska jest w nielicznym gronie państw, które wprowadziły taki obowiązek – wyjaśnia osoba znająca projekt.
Niestety nakaz magazynowania surowca nie jest w KE wcale odbierany pozytywnie.
– Utrudnia on dostęp firm trzecich do rynku, bo muszą gromadzić zapasy. I nie chodzi o samą konieczność ich posiadania, ale o fakt, że brakuje dostępu do magazynów – dodaje.
Warto wspomnieć, że zasada N-1 uwzględnia magazyny gazu jako źródła zaopatrzenia.
Działania antykryzysowe na poziomie UE są obecnie uruchamiane, jeśli przerwa w dostawach obejmuje 20 proc. wszystkich dostaw do wspólnoty. Polska postulowała, aby następowało to, gdy kryzys gazowy dotyczy choćby jednego kraju. KE wybrała rozwiązanie pośrednie. Rozporządzenie zakłada bowiem odejście od procentowego określania sytuacji kryzysowych na rzecz weryfikacji sytuacji zaistniałej w jednym z krajów członkowskich, prowadzonej przez KE na wniosek tego kraju. Jeśli KE uzna, że sytuacja do tego uprawnia, ogłasza stan kryzysowy. Jeśli dwa kraje członkowskie zwrócą się do KE o ogłoszenie kryzysu, instytucja ta nie przeprowadza już oceny sytuacji, tylko ogłasza stan kryzysowy.
KE będzie mogła wprowadzić stan kryzysowy bez konieczności zwoływania tzw. grupy koordynatorów.

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




