Do hodowli ślimaków potrzeba nieco ziemi oraz specjalnych pomieszczeń. Jednak to zajęcie się opłaca – za 10 ton utuczonych ślimaków można dostać nawet 200 tys. zł.
Publikacja: 7 lipca 2009, 09:55 Aktualizacja: 7 lipca 2009, 12:39
Zysk ze sprzedaży ślimaków rekompensuje jednak całoroczną pracę oraz poniesione koszty (szczególnie te związane z zakupem paszy i wyposażeniem pomieszczeń).
Hodowcy w Polsce sprzedają ślimaki za około 2 do 4 euro za kg. To mniej niż za granicą, bo tam cena może sięgać nawet 8 euro. Za jednym razem można zebrać nawet 10 ton ślimaków, co daje zarobek rzędu 100–200 tys. zł. A ślimaki można zbierać nawet dwa razy do roku.
– W zeszłym roku część ślimaków nie była gotowa do zebrania, więc zostały zahibernowane i wypuszczone w tym roku w maju. Zbiór dwa razy do roku pozwala więc żyć rodzinie cały rok, a zainwestowane pieniądze zwracają się po jednym sezonie. Trzeba jednak bardzo uważać i cały czas zajmować się hodowlą – tłumaczy Grzegorz Skalmowski.
Hodowca ślimaków jadalnych może również zaoferować dodatkowe usługi.
Właściciel Gospodarstwa Rolnego Snails Garden zajmuje się na przykład produkcją jajeczek na tzw. Snail Caviar, czyli kawior z jaj ślimaka. Dodatkowo oferuje niezbędne urządzenia do rozpoczęcia chowu, a także stara się szkolić przyszłych hodowców.
Konkurencji w hodowli ślimaków afrykańskich w Polsce właściwie nie ma.
– Dużo jest osób początkujących. Wiele osób szuka również pomocy w rozpoczęciu działalności. Do mnie zgłasza się około 20–30 osób rocznie, ale ze 100 chętnych tylko pięciu zostaje w branży. Chów ślimaków to praca w rolnictwie, a nie każdemu to odpowiada – mówi Grzegorz Skalmowski.
Dodaje, że dużym ułatwieniem w prowadzeniu działalności było wejście do Unii Europejskiej. Nie chodzi tylko o łatwiejsze przejazdy, ale również o zawieranie kontraktów. Zwłaszcza że hodowcy z Polski są tańsi.
– Natomiast droga do dotacji jest bardzo trudna, bo trudno zakwalifikować hodowcę ślimaków. Gdy chciałem się zarejestrować, rozpoczynając działalność, w urzędzie miasta powiedzieli, że nie ma czegoś takiego jak hodowca ślimaków. W końcu zostałem rolnikiem – podsumował właściciel Gospodarstwa Rolnego Snails Garden.
WINNICZEK CZY ŚLIMAK AFRYKAŃSKI
Ślimaki afrykańskie nie są jeszcze tak popularne w hodowli jak rodzime ślimaki winniczki. Sytuacja może się odwrócić, gdyż zbiór winniczka jest ograniczony. Za sprawą rozporządzenia ministra ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa z 6 stycznia 1995 r. – ślimak winniczek jest chroniony. Nie dotyczy to jedynie winniczka o średnicy muszli powyżej 30 mm, zbieranego od 1 maja do 31 maja dla przetwórstwa spożywczego w miejscach wyznaczonych przez wojewodę.
1: Warszawianka83 z IP: 87.206.245.* (2010-08-25 11:55)
Najłatwiej zarobić na krzywdzie innych. Wstyd..
2: .... z IP: 80.55.114.* (2011-09-15 11:38)
nie rozumiem. ktoś znalazł sposób na chleb, wykorzystując zwierzęta które poniekąd są na tej planecie właśnie po to. ale zawsze jest źle dla kogoś...

Nowe obowiązki nałożone na deweloperów, między innymi konieczność publikacji prospektów sprzedawanych inwestycji, nie są na tyle wymagające finansowo, aby przełożyły się na ceny.

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




