Referendum w sprawie przyjęcia przez Polskę euro należy połączyć z przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi w 2010 r., wynika z wtorkowej wypowiedzi członka Rady Polityki Pieniężnej (RPP) Andrzeja Wojtyny. W jego ocenie, pozwoli to na szeroką i poważną debatę oraz zapewni wyższą frekwencję. Przyznał jednocześnie, że planowane przez rząd przyjęcie euro w 2012 r. jest już niemożliwe.
Publikacja: 16 czerwca 2009, 17:45 Aktualizacja: 16 czerwca 2009, 17:59
"Jest obecnie oczywiste, że z powodu globalnego kryzysu i niewypełnieniem kryteriów z Maastricht nie wejdziemy do strefy euro w 2012 r., ale z drugiej strony - to dobry moment na ostateczne zakończenie kwestii politycznych. Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby połączenie debaty publicznej i podjęcie decyzji w sprawie przyjęcia wspólnej waluty z wyborami prezydenckimi" - powiedział Wojtyna w wywiadzie dla agencji ISB.
Samo referendum nie byłoby dobrym rozwiązaniem, bo mogłoby skutkować nie tylko bardzo niską frekwencją, ale także brakiem rzetelnej akcji informacyjnej. W efekcie mogłaby się powtórzyć sytuacja z Danii, gdzie wahania euro/dolara i powiązanej z euro korony w ostatnich tygodniach przed referendum istotnie osłabiły poparcie społeczne dla przystąpienia do eurolandu.
"Nie chciałbym, aby w ciągu dwóch tygodni przez referendum coś się działo ze złotym i w wyniku dużych wahań np. o 10 pkt proc., jak w Danii, całkowicie zmieniło się zdanie Polaków wobec wspólnej waluty. Dodatkowo kompleksowa akcja informacyjna, bo i kandydaci na prezydenta będą musieli odnieść się do tych kwestii w kampanii, silnie nagłośni problem euro i przy okazji na pewno obali wiele mitów, jak np. wzrost cen" - podsumował Wojtyna.
"Polsce nie uda się przyjąć euro w 2012 roku"
Wcześniej dziś szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej (PO) Zbigniew Chlebowski powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż ze względu na skutki obecnego kryzysu finansowego i gospodarczego, Polsce nie uda się przyjąć euro w 2012 roku i wyznaczony przez rząd termin będzie musiał zostać przesunięty.
W ub. tygodniu goszczący w Polsce komisarz Unii Europejskiej ds. gospodarczo-walutowych, Joaquin Almunia powiedział, że obecna sytuacja na rynku walutowym nie sprzyja przyjmowaniu euro.
W połowie maja minister finansów Jacek Rostowski przyznał, że choć przyjęcie euro w 2012 r. jest realistyczne, to nie można wykluczyć, że kryzys doprowadzi do niewielkiego opóźnienia tego procesu. Wcześniej wiceminister finansów i pełnomocnik rządu ds. przyjęcia euro Ludwik Kotecki sugerował, że jeśli nastąpiłoby opóźnienie przyjęcia wspólnej waluty, to o 1 - 2 lata raczej niż o 57 lat.
1: Narodowiec. z IP: 83.19.37.* (2009-06-16 19:49)
Równie dobrze, referendum może odbyć się wczasie wyborów parlamentalnych.??
2: Klemens z IP: 193.19.165.* (2009-06-16 20:11)
Pośpiech jest wskazany w 3 przypadkach.O walucie nic w nich nie ma.Dłuższy okres trzeba wykorzystać na spopularyzowanie korzyści jakie daje wspólny dla wielu krajów - pieniądz.
3: A plan B ??? z IP: 89.76.107.* (2009-06-16 20:54)
Pan Wojtyna nic nie mówi, jakie ma rozwiązanie na wypadek odrzucenia EURO.
OBECNA SYTUACJA W STREFIE EURO NIE JEST IMPONUJĄCA;
- państwa nadbałtyckie są w drodze do EURO /są w ERM2/ - sytuacja fatalna;
- Słowacja jest pół roku w strefie EURO - gospodarka jedzie w dół;
- gospodarki strefy EURO nie radzą sobie lepiej niż gospodarki z walutami narodowymi.
4: tik z IP: 83.27.196.* (2009-06-16 20:59)
Ja najbardziej chciałbym poczekać do czasu, jak dolar będzie wart tyle, ile jest wart rzeczywiście. Euro też niech się objawi w swojej wartości, funt i frank szwajcarski. Wtedy zobaczymy, po kryzysie fikcyjnego pieniądza wszystko powinno się wyjaśnić.

Główny ekonomista niemieckiego Deutsche Banku Thomas Mayer ocenił we wtorek w rozmowie z telewizją ARD, że w pogrążonej w kryzysie Grecji pojawi się druga równoległa do euro waluta, którą eksperci banku nazwali "geuro".

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




