Zgodnie z harmonogramem prac nad przyszłorocznym budżetem, rząd miał obowiązek przesłać dokument partnerom społecznym z Komisji Trójstronnej, czyli pracodawcom i związkom zawodowym, do 15 czerwca. Otrzymali go w poniedziałek po południu.

Przyjęte przez rząd założenia przewidują, że w przyszłym roku wzrost PKB wyniesie 0,5 proc., inflacja średnioroczna 1 proc., a stopa bezrobocia 13,8 proc. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniesie 3 tys. 150 zł, a nominalny i realny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej odpowiednio 2,1 proc. oraz 1,1 proc. Nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw będzie na poziomie 2,5 proc. Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmniejszy się o 2,8 proc., a w gospodarce narodowej o 2,2 proc.

"Ostrożne podejście, chociażby w kwestii wzrostu PKB o zaledwie 0,5 proc., daje szansę, że w przyszłym roku nie trzeba będzie nowelizować budżetu, tak jak w roku bieżącym" - powiedziała Małgorzata Krzysztoszek z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Nie zgadza się ona z założeniami rządu w kwestii przyszłorocznej inflacji, która ma wynosić 1 proc. Jej zdaniem, "inflacja w 2010 r. może wynieść nawet do 2,5 proc.".

"Na jej wzrost wpłynie zapewne przeniesienie popytu obywateli z dóbr trwałych, jak samochody, sprzęt AGD itp., na dobra żywnościowe. To normalne w sytuacji kryzysowej, a sam rząd przecież przewiduje w założeniach do budżetu, że największy kryzys czeka nas w przyszłym roku" - argumentuje Krzysztoszek.

Adam Ambrozik z Konfederacji Pracodawców Polskich ocenia natomiast, że szacunki rządu w sprawie inflacji są trafne. "Nie ma symptomów, które nakazywałyby sądzić, że inflacja przekroczy w 2010 r. 1 proc. Spada popyt wewnętrzny, w tym na produkty żywnościowe, a to inflację hamuje" - powiedział.

Ekspert KPP uważa, że szacunki rządu w sprawie przyszłorocznego PKB są zbyt ostrożne. "Sądzimy, że PKB wyniesie ok. 1-2 proc., choć rozumiemy, że rządowi trudno jest teraz wskazać go precyzyjnie. Jesteśmy przecież przed nowelizacją tegorocznego budżetu" - podkreślił. Zwrócił przy tym uwagę, że w założeniach do budżetu na 2010 r. brakuje tak podstawowych danych, jak przychody i wydatki, które zwykle do 15 czerwca były już znane.

"To dowód na to, że rząd nie jest jeszcze w stanie obiektywnie ocenić, jaki będzie przyszłoroczny budżet. Najpierw musi się zmierzyć z nowelizacją tegorocznego budżetu" - powiedział Ambrozik.

Jego zdaniem, rząd zbyt rygorystycznie oszacował wzrost bezrobocia na przyszły rok. "Jeśli wejdzie w życie pakiet antykryzysowy, czyli zmiany w prawie, mające na celu zachowanie miejsc pracy w sytuacji kryzysowej, to bezrobocie nie przekroczy 12 proc." - wskazał.

Ekspert NSZZ "Solidarność" Stefan Kubowicz powiedział PAP, że założenia dotarły do związku w poniedziałek wieczorem, więc jeszcze się z nimi nie zapoznano. Zaznaczył, że termin na przedstawienie opinii w tej sprawie upływa 31 lipca. "Zakładamy, że zrobimy to do 20 lipca" - powiedział.

Również OPZZ nie zapoznało się jeszcze z założeniami do budżetu. Jak powiedział PAP wiceprzewodniczący związku Franciszek Bobrowski, "OPZZ na pewno zdąży w terminie, czyli do końca lipca, przygotować swoją opinię".