Kryzys nie oddziałuje w tak negatywny sposób na sektor rolny jak na inne gałęzie gospodarki – uważa Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ.

Podkreśla, że rentowność gospodarstw rolnych jest wyższa niż w ubiegłym roku, m.in. dzięki osłabieniu złotego, które powoduje, że polskie produkty rolno-spożywcze są bardziej konkurencyjne za granicą.

Negatywnym wyjątkiem jest sektor mleczarski. Ceny tego surowca oraz produktów mlecznych są niskie, co negatywnie odbija się zarówno na rentowności gospodarstw specjalizujących się w takiej produkcji, jak i na rentowności branży mleczarskiej. Ale i tu eksport przynosi korzyści.

– W przypadku przetwórstwa rolno-spożywczego zakłady, które eksportują, są w lepszej sytuacji niż te, które produkują tylko na rynek krajowy – mówi Dariusz Winek.

– Dopływ pieniędzy unijnych powoduje, że nasza branża nie musi obawiać się tak mocno kryzysu. Na pewno nie odczujemy go tak jak inne sektory. Dotacje dla rolników dają nam pewność, że część produktów na pewno zostanie kupiona – podkreśla Piotr Kalinowski, dyrektor handlowy Farmtrac Tractors Europe, producenta ciągników.

Około 20 proc. maszyn tej firmy jest kupowanych przez rolników, którzy korzystają z dotacji.

Rolnicy są grupą społeczną, która w najszerszym stopniu korzysta z funduszy unijnych. Z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że z grantów inwestycyjnych mogło skorzystać ok. 27 tys. gospodarstw rolnych. W kwietniu wnioski o dotacje złożyło kolejne 25 tys. rolników. Te środki są najczęściej inwestowane w maszyny rolnicze i wyposażenie (82 proc. dotacji z puli na lata 2004–2006) oraz w budowę i modernizację budynków gospodarczych (12 proc.).

Skutki spowolnienia gospodarczego są natomiast dostrzegalne w sektorze nawozów sztucznych. Rolnicy wstrzymywali się na wiosnę z zakupem nawozów fosforowych, które zdrożały wówczas bardziej niż pozostałe – rolnicy oszczędzali przy ich zakupie.