We wrześniu 2008 r. honorowy prezydent FIVB Ruben Acosta ogłosił w Warszawie, że w 2014 roku Polska zorganizuje mistrzostwa świata w siatkówce mężczyzn. To jedna z największych imprez sportowych globu. Zagrają 24 drużyny, w sześciu grupach. Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkówki chce, by rozgrywki odbyły się przynajmniej w sześciu miastach, ale chętnym stawia wysokie wymagania. Mecze fazy grupowej muszą być rozgrywane w halach na powyżej 5 tys. osób. Obiekty na półfinały muszą mieć co najmniej po 10 tys. miejsc. Finał będzie rozgrywany w hali mającej co najmniej 15 tys. miejsc.

Takich obiektów nie mamy, ale chrapkę na imprezę ma coraz więcej ośrodków. Brane są pod uwagę m.in.: Warszawa, Łódź, Poznań, Gdańsk, Bydgoszcz, Wrocław i Katowice. Swoje aspiracje zgłaszają także Rzeszów i Olsztyn, w których grają silne drużyny ligowe.

Problem w tym, że w Polsce jest tylko jedna hala widowiskowo-sportowa z prawdziwego zdarzenia. W połowie maja w Łodzi kosztem 280 mln zł został oddany do użytku obiekt na 10 tys. widzów. We wrześniu rozegrane zostaną tu mecze mistrzostw Europy w siatkówce kobiet i koszykówce mężczyzn. Jeśli obiekt na czas uzyska pozwolenie na użytkowanie, to jako pierwsi z hali skorzystają siatkarze podczas meczów Ligi Światowej.

Budowana jest hala sportowa na granicy Gdańska i Sopotu dla 15 tys. widzów. Obiekt ma być gotowy na Mistrzostwa Europy w koszykówce kobiet w 2011 roku. Rozpoczęła się modernizacja Hali Stulecia we Wrocławiu, która w 2010 roku pomieści 10 tys. widzów. Poważny remont czeka także katowicki Spodek.

Te miasta to pewniacy. Kolejka jest jednak dłuższa, np. Częstochowa zapowiada budowę nowoczesnej hali. Niewykluczone, że uda się pogodzić wszystkie miasta aspirujące do roli gospodarza zawodów. Prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski nie wyklucza, że uczestników przyjmie więcej miast.

– Może nawet będzie ich dziesięć. O tyle miast walczą Włosi, którzy będą gospodarzami imprezy w 2010 roku – mówi Mirosław Przedpełski.

Decyzja w tej sprawie zapadnie najwcześniej w 2012 roku. Bardzo prawdopodobne, że kolejna sportowa impreza ominie Warszawę. Kiedy w 2004 roku Polska dostała organizację turnieju EuroBasket 2009, władze stolicy natychmiast zadeklarowały budowę nowoczesnej hali. Na obietnicach się skończyło, a obiekt nie powstał nawet na deskach kreślarskich. Efekt – wszystkie ważne mecze męskiego turnieju ominą stolicę.