Podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy jednego z polskich banków wydarzyło się coś, w co osobiście zwątpiłem jako uczestnik rynku kapitałowego z kilkunastoletnim stażem. Mam na myśli walne zebranie Banku BPH, podczas którego BZ WBK AIB Asset Management, będący ponad 10-proc. akcjonariuszem wspomnianego banku, zdecydował się zgłosić sprzeciw wobec uchwał WZA. Ważniejszy jest jednak motyw takiego działania ze strony BZ WBK. Mianowicie fundusze BZ WBK uważają, że Amerykanie (GE Money Bank), przejmując Bank BPH, naruszyli prawo, a konkretnie zapisy o wezwaniach. W skrócie chodzi o coraz częstszą praktykę tworzenia wehikułów, polegających na wnoszeniu aktywów w postaci akcji będących przedmiotem wezwania do innych spółek tylko po to, by uniknąć konieczności ogłoszenia wezwania na giełdzie. W dotychczasowych wezwaniach, w których taki mechanizm był stosowany, dziwnym trafem za każdym razem za taką spółkę (gdzie najczęściej jedynymi aktywami były akcje będące przedmiotem transakcji) płacono inwestorowi większościowemu nieporównywalnie więcej aniżeli w późniejszych wezwaniach ogłaszanych na giełdzie. BZ WBK zwrócił uwagę, że taka praktyka jest niezgodna z interpretacją celowościową istniejących przepisów oraz tym, że dyrektywa unijna nakłada na przejmującego kontrolę w spółce publicznej obowiązek wezwania na wszystkie pozostałe akcje. Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych już od dawna zwracało uwagę na ten problem, który powodował, że po nieuczciwe w naszym przekonaniu praktyki zaczęło sięgać coraz więcej firm. Podobny problem wystąpił w przypadku wezwania na akcje ZEG czy niedawno ogłoszonego wezwania na sprzedaż akcji Prospera.

Warto już dziś poważnie pomyśleć o zmianie zapisów regulujących zasady przeprowadzania wezwań. Nawet KNF przyznaje, że jest bezradna, bo jako organ administracji państwowej musi stosować wykładnię literalną, a ta na takie kuriozalne rozwiązanie pozwala. Jednak najważniejsza jest postawa inwestora finansowego – BZ WBK. Do tej pory inwestorzy finansowi ograniczali się co najwyżej do krytycznych komentarzy w podobnych przypadkach. Nie pamiętam, by jakikolwiek inwestor finansowy zdecydował się na realne kroki. Co prawda, póki co mówimy o zgłoszeniu sprzeciwów do uchwał, ale z ust przedstawiciela funduszy BZ WBK padło stwierdzenie o możliwości wystąpienia na drogę sądową.