Niedawno przeczytałem świetny wywiad z profesorem Zygmuntem Baumanem, znanym eseistą i filozofem. Trudno jest nie szukać porównań między światem, o którym pisze profesor Bauman, a światem finansistów, opisywanym przez różnorakie indeksy i wskaźniki. Zwykło się uważać, że sukces na giełdzie odnoszą najlepiej poinformowani, a szybka i wartościowa informacja stanowi kluczowy czynnik sukcesu. Dlatego pogoń za informacją stała się zajęciem praktykowanym przez wszystkich inwestorów, niezależnie od tego, gdzie i w co inwestują, niezależnie od tego, jakimi aktywami dysponują. A co w sytuacji, gdy informacji mamy za dużo, gdy pojawia się problem z ich właściwą selekcją i interpretacją. Jak ten stan przekłada się na wyniki gracza giełdowego? Profesor Bauman w swym wywiadzie zwraca uwagę, jak kolosalnie na świecie zwiększyła się ilość informacji, z którą musimy coś zrobić. Wskazuje, że dziś jeden niedzielny numer New York Timesa zawiera informacji więcej, niż myśliciele renesansu mieli szansę w swym życiu napotkać.

A przecież rynki finansowe to istne fabryki informacji. Cała gałąź przemysłu z nimi związanego opiera się na komunikowaniu. Masa analityków, PR i IR managerów żyje z tego, by zalewać nas niezliczoną ilością komunikatów. Przy tak dużej liczbie wiadomości opisujących dane zjawisko nieuniknione jest to, że część z nich musi być ze sobą sprzeczna. Spójrzmy choćby na wspomnienia największych rekinów giełdowych. Często piszą, że dopiero umiejętność bagatelizowania i brak sugerowania się pewnymi informacjami były początkiem ich prawdziwych sukcesów na giełdzie. Duża liczba informacji pociąga za sobą jeszcze jedno poważne niebezpieczeństwo. Zwiększa się prawdopodobieństwo, że w całej masie wiadomości, jakie do nas docierają, niemal zawsze znajdziemy, czasem trochę na siłę, takie informacje, które będą nas utwierdzały w swoim przekonaniu. Gorzej, jeśli teza, którą przyjęliśmy, jest błędna. Wtedy te informacje niepotrzebnie wydłużą czas właściwej reakcji, którą np. powinno być wycofanie się z danej inwestycji. Większość inwestorów wraz z zyskiwaniem doświadczenia dochodzi do podobnych wniosków i stara się uważniej selekcjonować informacje. Jednak wszystkim tym, którzy wierzą, że ilość posiadanych informacji to rzecz najważniejsza, dedykuję jeszcze jedną myśl profesora Baumana. Duża ilość informacji, jakie do nas docierają, jest jak mgła. Przy czym jedyny z niej pożytek jest taki, że stojąc nawet trzy kroki od przepaści, da się jedynie uniknąć drżenia i strachu.