Nie ma jeszcze jednolitego tekstu projektu ustawy o nowelizacji prawa energetycznego, który przyjął w ubiegłym tygodniu rząd.

GP ustaliła, że w projekcie została uwzględniona autopoprawka Ministerstwa Gospodarki, która dotyczy m.in. zasad przeprowadzania przetargów publicznych na sprzedaż energii. Te przetargi to drugi – obok sprzedaży przez giełdy towarowe – publiczny sposób sprzedaży energii zapisany w projekcie. Pierwotnie zasady ich przeprowadzania mieli określać sami producenci prądu. Okazuje się, że sposób i tryb przetargów określi rozporządzeniem minister gospodarki. Regulator, który nie jest zwolennikiem przetargów, uważa, że jak już mają być, to powinny być kontrolowane.

– Dobrze, że zasady tych przetargów będą ustalane w rozporządzeniu, ale jednak ktoś powinien kontrolować prawidłowość ich przeprowadzania – uważa Mariusz Swora, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Sprawa na pozór błaha wcale taka nie jest, bo jest spore prawdopodobieństwo, że producenci prądu, mając do wyboru sprzedaż publiczną na giełdzie i w przetargach, mogą się dosyć często decydować na przetargi.

– Producenci, mając wybór sposobu sprzedaży, częściej będą decydowali się na tryb przetargowy niż giełdowy, bo daje on większą kontrolę nad procesem sprzedaży – uważa Krzysztof Zamasz, wiceprezes Tauron Polska Energia, drugiego krajowego producenta prądu.

30 proc. co najmniej tyle energii producenci będą musieli sprzedawać w ofercie publicznej od 2012 roku