Żal z powodu utraty szansy na zysk może być znacznie bardziej stresujący niż strata na konkretnej inwestycji.
Publikacja: 6 maja 2009, 14:25 Aktualizacja: 6 maja 2009, 14:28
Spora część inwestorów pozwala sobie na utrzymywanie inwestycji przynoszących straty, a w innej formie nie jest w stanie podjąć decyzji o wyborze do kupna konkretnych akcji, mając do dyspozycji ich długą listę.
Proszę sobie wyobrazić prosty wybór, czy woleliby państwo wziąć udział w sytuacji, gdy stojąc w kolejce do kina, okazuje się, że wygrywacie państwo jako stutysięczny klient 100 zł, czy też może w sytuacji, w której okazuje się, że przed wami osoba w kolejce wygrywa jako milionowy klient 1000 zł, zaś wy jako klient milion pierwszy 150 zł? Jeśli wybraliście opcję pierwszą, to znaleźliście się w grupie całej większości ludzi, którzy nie chcą doświadczać poczucia żalu z powodu faktu, że ktoś wygrał więcej od nas.
Co to ma wspólnego z rynkiem? Pamiętam sytuację, gdy pewien sprzedawca funduszy inwestycyjnych podczas hossy próbował mnie przekonać, że warto kupować kilka funduszy akcyjnych (czyli właściwie ten sam towar), gdyż w momencie gdy jeden z nich będzie zachowywał się lepiej, jest szansa, że będziemy go mieli w portfelu. Oczywiście ryzyko utraty kapitału w czasie bessy miało dla niego znikome znaczenie. O wiele większy był żal za utraconymi potencjalnie korzyściami.
Proszę przypomnieć sobie sytuację, gdy komuś zasugerowaliście kupno akcji jakiejś spółki, zaś sami tego nie zrobiliście. Po pewnym czasie okazuje się, że to był wyjątkowo dobry wybór. Z kolei to, co faktycznie wybraliście, stoi w miejscu lub przynosi zaledwie znikomy zysk. Jak wygląda wasz nastrój? Prawdopodobnie podle. Obiecujecie sobie, że następnym razem nie będziecie polecać niczego, czego sami nie kupicie. Od tego rodzaju motywacji istnieje bardzo krótka droga do złudnej dywersyfikacji. Dywersyfikacji, która nie ma na celu zbudowania optymalnego portfela, tylko pozbycia się żalu za ewentualną gorszą inwestycją. Psychologowie całość tego rodzaju zachowań nazywają awersją do żalu i jest kolejnym zjawiskiem potwierdzającym, że człowiek jest daleki od racjonalnych wyborów. Dzięki tej irracjonalności rynki są tak fantastycznie zmienne i fascynujące.
1: Opiekun Inwestora z IP: 95.108.50.* (2009-05-07 11:45)
Dokładnie bardzo podobne zachowania występują na rynku funduszy inwestycyjnych. Wielu inwestorów również pozwala sobie na trzymanie inwestycji przynoszących straty.
Jest tu niewielka różnica - fundusze inwestycyjne to produkt, z którego mogą korzytać osoby, które nie chcą posiadać dużej wiedzy o inwestycjach a jednocześnie oczekują wyników lepszych, nawet znacznie lepszych, niż lokaty bankowe. I wiele decyzji podejmują w opariu o porady, publikacje w prasie, Internecie. W roku 2007 ze wszystkich stron byliśmy atakowani zasadami " wpłać i trzymaj", jak zaczęśly się spadki słyszeliśmy "powiedziałeś A to powiedz B", "zapomnij i zajrzyj na swoje konto inwestycyjne za 5 lat".
Tak było po prostu wygodniej.
Natomiast zamiast tej zasady należy mieć jednak choćby prostą strategię iwnestycyjną do zastosowania przez każdego.
Jak to zrobić opisałem tu:
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/opiekun-inwestora-jak-zdefiniowac-strategie-inwestowania/
Opisany w artykule doradca proponował dobór kilku funduszy akcji, jak rozumiem na zasadzie losowej - być może któryś okaże się tym lepszym...
Proszę przeczytać raport o 3 letnich inwestycjach w fundusze - są tam pokazane rzeczywiste wyniki, także dla funduszy akcyjnych pokazujących jak duże rozbieżności występowały w funduszach akcji na przestrzeni roku 2008.
http://blog.opiekuninwestora.pl/index.php/pobierz-darmowe-raporty-analiza-rynku-funduszy-za-rok-2008/

Główny ekonomista niemieckiego Deutsche Banku Thomas Mayer ocenił we wtorek w rozmowie z telewizją ARD, że w pogrążonej w kryzysie Grecji pojawi się druga równoległa do euro waluta, którą eksperci banku nazwali "geuro".

Akcje Facebooka tracą na wartości. Drugiego dnia handlu cena spadła poniżej ceny emisyjnej. »




