Od początku roku do polskiej bazy produktów niebezpiecznych trafiło już 17 produktów. Liczba polis OC za produkt i jego ewentualne wycofanie z rynku rośnie wraz z liczbą wpisów do tej bazy. Przeciętna polisa OC z opcją wycofania kosztuje 15 tys. zł.
Ważny jest zakres umowy: czy jest to sama tylko umowa OC za produkt, która gwarantuje poszkodowanym przez niebezpieczny produkt wypłatę odszkodowań, np. za uszczerbki na zdrowiu, czy też OC za produkt z opcją dodatkową wycofania produktu.
– Ulokowanie w jednym towarzystwie umowy ubezpieczenia OC za produkt oraz kosztów wycofania produktu z rynku może wyeliminować ewentualną pokusę przerzucania się roszczeniami. Nieściągnięty z rynku wadliwy produkt najczęściej skutkuje serią szkód osobowych, więc zaczynają się roszczenia z polisy OC – mówi Weronika Chmielewska.
A trzeba pamiętać, że wszystkie umowy OC za produkt standardowo wyłączają koszty wycofania produktu z rynku. Trzeba więc pomyśleć o jej rozszerzeniu.
– Może to być klauzula rozszerzająca zakres z jedną sumą gwarancyjną lub odrębna umowa – mówi Weronika Chmielewska.
Ważne są definicje, np. czy produkt będzie wycofany tylko od klienta końcowego, np. właścicieli samochodów, czy od też dystrybutorów.
– Zdarzają się zapisy ograniczające odpowiedzialność towarzystwa tylko do wycofania nakazanego przez polskie organy, czyli UOKiK. A powinien to być każdy uprawniony organ, w tym zagraniczny, jeśli wyroby trafiają za granicę – mówi Weronika Chmielewska.
Warto zastanowić się, czy ochrona ma obejmować produkty już znajdujące się na rynku, czy tylko wprowadzane po zawarciu umowy z ubezpieczycielem.
– Przede wszystkim jednak ważne jest negocjowanie możliwie szerokiego katalogu kosztów, jakie mogą być pokryte w związku z akcją nawrotową – mówi Weronika Chmielewska.
Do podstawowego zakresu należą koszty ogłoszeń w prasie, radiu i telewizji, koszty transportu, zatrudnienia dodatkowych osób, dodatkowe wynagrodzenie pracowników ubezpieczającego, magazynowanie produktów.
– Polisy recall występują w dwóch postaciach: wycofanie własne (first party recall) i wycofanie przez osobę trzecią (third party recall) – mówi Sylwia Kozłowska.
Wyjaśnia, że z wycofaniem własnym będziemy mieli do czynienia w odniesieniu do producentów produktów finalnych, podczas gdy producenci komponentów powinni zainteresować się zarówno pierwszym, jak i drugim typem polisy, choć częściej będziemy mieli do czynienia z tym drugim.
ZE STRONY PRAWA
● Podstawą prawną funkcjonowania systemu Rapex jest Dyrektywa 2001/95/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 3 grudnia 2001 r. w sprawie ogólnego bezpieczeństwa produktów.
● Głównym celem funkcjonowania systemu jest zapewnienie szybkiej wymiany informacji między państwami członkowskimi i Komisją Europejską na temat produktów stwarzających zagrożenie oraz środków podjętych w danym kraju, by wykluczyć lub ograniczyć ich wprowadzanie na rynek, a także ewentualnie użytkowanie.
● Rapex obejmuje wszystkie produkty nieżywnościowe przeznaczone dla konsumentów oraz takie, co do których istnieje prawdopodobieństwo, że mogą być przez nich użyte.
● Rejestr nie zawiera informacji na temat środków farmaceutycznych, wyrobów medycznych, pasz ani żywności – ta ostatnia grupa posiada własny system (RASFF).
1: do krótkowzrocznych durni z Brukseli z IP: 95.48.163.* (2009-04-30 08:36)
66 procent ? Coś podobnego ! A to że nie przestrzega się tam BHP i prawa pracy to nikomu nie przeszkadza ? No pewnie - bo na imporcie z Chin się zarabia więc należy zniszczyć przemysł europejski byle tylko kabza importerów pęczniała. Gdyby europejscy politycy byli uczciwi to dawno nałożyli by całkowite embargo na handel z Chinami.
2: do krótkowzrocznych durni z Brukseli z IP: 95.48.163.* (2009-04-30 08:36)
60 procent ? Coś podobnego ! A to że nie przestrzega się tam BHP i prawa pracy to nikomu nie przeszkadza ? No pewnie - bo na imporcie z Chin się zarabia więc należy zniszczyć przemysł europejski byle tylko kabza importerów pęczniała. Gdyby europejscy politycy byli uczciwi to dawno nałożyli by całkowite embargo na handel z Chinami.
3: obserwator z IP: 95.49.234.* (2009-04-30 09:03)
słusznie wszyscy to wiedzą tylko góra ma to gdzieś ludzie się niepokoją ze zaśmiecamy sobie kraj niszczymy nasz przemysł i nic w tym kierunku się nie robi udaje że problemu nie ma ale wiemy dlaczego .Pewnego dnia obudzimy się z ręka w nocniku
4: zaq z IP: 83.15.18.* (2009-04-30 09:42)
Wystarczyloby wstrzymanie handlu z Chinami za 2-4 tygodnie i Chiny by padly a swiat byl by mniej zasmiecony tym badziewiem ktorte produkuja, a ktore rozpada, rozlazi sie po ktrutkim czasie...
5: mir_J64 z IP: 83.8.74.* (2009-04-30 16:33)
Kto przy zdrowych zmysłach kupuje chińskie to ****** Rada dla ministra zdrowia kosztami leczenia osób poszkodowanych obciążyć należy importerów tego szajsu.
6: Janusz z IP: 83.5.226.* (2009-04-30 18:11)
Dziwią mnie komentarze na temat jakosci produktow importowanych z Chin.
Wiedza komentatorów jest też bardzo ograniczona.Fakty ze export z Chin
rośnie z roku na rok mówia same za siebie.Jest bardzo duzo dobrych produktów, jest tez prawdą, że zdarzaja sie również buble.Wszyscy, którzy nie są w stanie wytrzymac konkurencji bedą zawsze mieli negatywne zdanie na temat chińskiego importu.Europa,USA dlatego zawsze naglaśniaja niedobre,a o dobrym w ogóle nie wspominają.
a o dobrym nie wspominaja.
7: zaskoczona z IP: 83.7.211.* (2009-04-30 19:09)
Jakie są te dobre? Proszę mnie oswiecić:)

Dostawcy energii elektrycznej w Polsce o klientów indywidualnych zabiegają głównie za pomocą nieczystych sztuczek. Różnice w oferowanych odbiorcom cenach są kosmetyczne
![]() |




