Zahamowanie inwestycji w centra handlowe, wywołane zaostrzeniem polityki kredytowej w bankach, może być szansą na odrodzenie się ulic handlowych. Istniejące sieci wciąż bowiem deklarują rozwój. Do wejścia na polski rynek szykują się też nowi gracze.

Brak powierzchni w centrach handlowych - co może się zdarzyć już za dwa lata - może spowodować, że na nowo atrakcyjne staną się dla nich główne deptaki. Proces ponownej komercjalizacji lokali użytkowych przy głównych ulicach już przyspieszył, a to sprzyja powstawaniu lokalizacji handlowych. Zdaniem Magdaleny Frątczak z CB Richard Ellis ożywienie ulic handlowych jest możliwe, pod warunkiem że spadną czynsze. W tej chwili w Warszawie oscylują one w granicy 90-100 euro za mkw.

- W ciągu najbliższych trzech lat czynsze obniżą się o 10-15 proc. - uważa Katarzyna Michnikowska, starszy analityk z działu doradztwa Cushman & Wakefield.

Powrót stawek czynszowych do poziomu rynkowego jest możliwy dzięki ograniczeniu ekspansji przez banki, za sprawą których wzrosły one o kilkadziesiąt procent w ciągu ostatnich kilku lat.

Sam spadek czynszów jednak nie wystarczy do tego, by ożywić handel na głównych ulicach miast. Musi się zmienić także podejście gmin, do których w większości one należą. Umowa na wynajem lokalu w centrum miasta, podpisywana na okres trzech lat lub czas nieokreślony, może zostać wypowiedziana w każdej chwili, bez zwrotu poniesionych nakładów.

- W centrach handlowych trwa ona minimum pięć lat, co gwarantuje zwrot zainwestowanych pieniędzy, ale i pozwala osiągnąć sklepom zysk - informuje Magdalena Frątczak.

Wynajem lokalu w drodze przetargu wydłuża procedurę do około roku.

- W centrach czas jest krótszy o połowę - mówi Magdalena Frątczak.

Rozwiązanie przyniosłoby wprowadzenie przez władze miast alternatywnych do przetargu metod pozyskiwania najemców, na przykład w drodze konkursu ofert czy rokowań.

100 euro kosztuje wynajęcie mkw. lokalu przy głównej ulicy w Warszawie