Pojęcie interes prawny na gruncie prawa zamówień publicznych jest, zarówno w doktrynie, jak i orzecznictwie rozumiane wąsko. Interpretacja zawężająca oparta jest na przesłance, że przy ocenie istnienia bądź nie interesu prawnego należy uwzględnić, jak podkreśliła Krajowa Izba Odwoławcza w jednym ze swoich orzeczeń, fakt, że na gruncie prawa zamówień publicznych ustawodawca bezpośrednio wskazał, jaki przejaw interesu prawnego podmiotu legitymowanego podlega ochronie - chodzi o interes wyrażający się w możliwości uzyskania zamówienia (wyrok KIO z 13 lutego 2009 r., sygn. akt: KIO/UZP 141/09). Zaznaczono przy tym, że interes prawny powinien doznać uszczerbku w konkretnym postępowaniu oraz powinien polegać na tym, że wykonawca stracił możliwość uznania jego oferty za ofertę najkorzystniejszą.

Powyższe nie stanowi jednak wyłącznej, dopuszczalnej interpretacji przedmiotowego zagadnienia, na co kilkukrotnie zwracałam uwagę. Pozytywnie zatem ocenić należy jeden z ostatnich wyroków KIO, zgodnie z którym (...) wykładnia art. 179 ust. 1 ustawy - p.z.p. nie może pozostawać w sprzeczności z przepisem art. 1 ust. 3 zd. 1 Dyrektywy Rady 89/665/EWG (...). Państwa członkowskie zapewniają, że procedury odwoławcze (...) dostępne są, co najmniej każdemu podmiotowi, który ma lub miał interes w uzyskaniu danego zamówienia publicznego na dostawy lub roboty budowlane, w przypadku gdy taki podmiot doznał uszczerbku lub zagraża mu doznanie uszczerbku w wyniku domniemanego naruszenia przepisów (wyrok KIO z 3 lutego 2009 r., sygn. akt KIO/UZP 82/09, KIO/UZP 85/09). Izba podkreśliła również, że naruszenie interesu prawnego w uzyskaniu zamówienia może polegać na tym, że wadliwe odrzucenie oferty odwołującego uniemożliwiło samo przez się dopuszczenie jego oferty do oceny. Nie ma przy tym znaczenia, że oferta tegoż odwołującego uzyskałaby pozycję uniemożliwiającą mu uzyskanie zamówienia.

W mojej ocenie, okoliczność, że skład orzekający dopuścił tzw. szerokie rozumienie pojęcia interes prawny, jest przejawem pozytywnym i należy mieć nadzieję, że, biorąc pod uwagę chociażby wytyczne dyrektyw unijnych, ów trend się utrzyma. To, co jednak budzić musi niepokój, to fakt, że oba wyżej wymienione orzeczenia, w których zaprezentowane zostały całkowicie odmienne stanowiska, dzieli od siebie zaledwie 10 dni kalendarzowych. W tej sytuacji wątpliwa wydaje się realizacja jednego z głównych celów, jakiemu służyć miało powołanie KIO, to jest przyczynienia się zawodowych składów do ujednolicenia orzecznictwa arbitrażowego.