Po ogłoszeniu planu amerykańskiego sekretarza skarbu Timothy'ego Geithnera, zakładającego wykup z rąk banków nieściągalnych długów oraz toksycznych papierów wartościowych, indeksy przy Wall Street poszybowały w górę o 6-7 proc. Plan zakłada, że toksyczne aktywa szacowane na 1 bln dol. będą wykupywane przez prywatnych inwestorów przy udziale 75-100 mld dol. pochodzących z rządowego programu pomocowego TARP (to rozwiązanie nie wszystkim się podoba).

- Zaproponowany przez rząd USA plan uwolnienia banków od toksycznych aktywów to rabunek amerykańskich podatników - mówił cytowany przez światowe agencje prof. Joseph Stiglitz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii.

Także eksperci nad Wisłą wskazują, żeby nie przeceniać roli planu Geithnera dla perspektyw światowych giełd.

- Plan Geithnera nie jest najważniejszą decyzją podjętą ostatnio w USA. Dla mnie była nią decyzja Fed o druku pieniądza, która okazała się ciosem dla tych, którzy sprzedawali wszystko i tylko gromadzili gotówkę - uważa Wojciech Białek, zarządzający aktywami w SEB TFI. Jego zdaniem plan Geithnera stanowił zachętę dla spekulantów, stąd taka gwałtowna reakcja inwestorów.

Jednak we wtorek entuzjazm z rynków wyparował. Po mocnym otwarciu WIG20 zakończył sesję na niewielkim plusie, a w Europie na większości rynków przeważały zaś spadki. Także po drugiej stronie oceanu we wtorek więcej było sprzedających niż chętnych do kupna akcji. Jednak specjaliści uważają, że plan ten i inne działania administracji amerykańskiej spowodują poprawę sytuacji na giełdach.

- Wpływ planu Geithnera na naszą giełdę będzie widoczny o tyle, o ile będzie widoczny w Stanach. W poniedziałek inwestorzy w USA ocenili go korzystnie i równie pozytywnie wpłynęło to na naszą giełdę. W perspektywie najbliższych trzech kwartałów jestem optymistą. Do końca roku amerykańskie akcje powinny wzrosnąć o 50-60 proc., co powinno spowodować wzrosty również u nas - dodaje Wojciech Białek.

Także zdaniem Piotra Kuczyńskiego, analityka firny Helion, należy liczyć się poprawą nastrojów.

- Nie wiązałbym tego jednak głównie z planem Geithnera, który sam w sobie może rozczarowywać. Jeśli jednak nałożymy na siebie wszystkie plany i pieniądze, jakie w gospodarkę USA wpompowały już lub planują wpompować Fed do spółki z nową amerykańską administracją, to w końcu efekt musi przyjść. I będzie on widoczny także na rynkach akcji, zarówno w Ameryce, jak i u nas - dodaje Piotr Kuczyński.

Jego zdaniem jest za wcześnie by mówić o hossie, ale raczej o korekcie wzrostowej, która może potrwać nawet do jesieni.

Zdaniem Sebastiana Buczka, prezesa Quercus TFI, plan Geithnera trafił na pozytywne nastroje i dobry dzień. Rynki odreagowały - widać to było już wcześniej w Azji czy Polsce.

- Wzrósł entuzjazm w inwestorach, ale kryją się za tym inne niebezpieczeństwa. Takie decyzje zwiększają bowiem zadłużenie USA i może to wywołać problemy w dłuższym okresie. Myślę, że rynek obecnie może być nie tylko w fazie odreagowania krótkoterminowego, ale również średnioterminowego. Niewątpliwie jednak oczy także polskich inwestorów są zwrócone na to, co dzieje się w USA - dodaje Sebastian Buczek.