Takie przypomnienie znajdziemy w opublikowanym dziś sprawozdaniu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego. - Unia Europejska nie powinna składać obietnic, jeśli nie jest w stanie ich dotrzymać - ostrzegł Klaus-Heiner Lehne, prezes Trybunału.

Sprawozdanie składane było za 2017 r. i dotyczyło nie tylko wydatków poniesionych w czasie obowiązywania obecnych wieloletnich ram finansowych (2014-2020), ale też tych z lat poprzednich. Jak zwrócił uwagę prezes ETO od
momentu podjęcia decyzji politycznej, do wykorzystania unijnych środków mija kilka lat. - To wskazuje jak istotne jest unikanie problemów już na samym początku - podkreślił Klaus-Heiner Lehne.

Jak ostatecznie oceniono unijny budżet? ETO po raz drugi z rzędu wydał opinię z zastrzeżeniem (a więc nie negatywną) podkreślając, że w znaczącej części skontrolowanych wydatków nie znaleziono błędu. Co więcej obniżył się
poziom nieprawidłowości w wydatkach z 3,1 proc. (2016 r.) do 2,4 proc. (2017 r.). Zwrócono jednak uwagę, że wynik mógłby być lepszy, bo Bruksela miała dostęp do informacji, których wykorzystanie pozwoliłoby unikać np.
wyłudzania płatności na rzecz rozwoju obszarów wiejskich. Najbardziej problematyczne okazały się właśnie płatności dokonywane na podstawie deklaracji beneficjentów o poniesionych przez nich kosztach. Obok pieniędzy
wypłacanych na rzecz rozwoju unijnej wsi w podobny sposób finansowane są projekty badawcze, programy szkoleń oraz projekty pomocy rozwojowej - przypomniała ETO.

Unijni audytorzy zaapelowali w związku z tym o ostrożność i umiar przy planowaniu budżetu za kolejne lata.