Trawestując Norwida, można by więc rzec, że nie tylko Ojczyzna rozumiana jako wolne, suwerenne państwo, ale i jej bogactwo – najszerzej pojmowane – jest naszym wielkim zbiorowym obowiązkiem. Fabryki, przedsiębiorczość, praca, infrastruktura, kapitał, inwestycje, badania i rozwój. To gospodarka zmienia świat. To dzięki niej żyjemy lepiej. To ona jest fundamentem bezpieczeństwa w tych krajach, w których jest wysoko rozwinięta i silna. Rozumieli to już ojcowie założyciele Niepodległej. Celem jest gospodarka odpowiednia do naszych potrzeb, ale i ambicji. Duża, nowoczesna, elastyczna i prężna. Zdolna odrobić wszelkie zaległości i zapóźnienia. Zapatrzona w przyszłość, którą w największej mierze kształtuje. Podstawowego dla niej paliwa – pomysłowości, przedsiębiorczości, zapału, a nierzadko i najpotrzebniejszych kompetencji – jest u nas dosyć. Deficyt dotyczy dobrych warunków, mądrej organizacji, jasnego prawa, zaufania i współpracy. Chcemy, by dzięki takim akcjom jak „Nie ma przyszłości bez przedsiębiorczości” paliwa było więcej, a deficyt szybko się kurczył.

Szczęśliwie, jeśli dziś trzeba nam jakieś bitwy toczyć, to tylko te o jak najszybszy i najpełniejszy rozwój polskiej gospodarki i o jej jak najlepszą pozycję w świecie. O rynki, technologie i pieniądze. O dobrobyt. Naszym wspólnym zbiorowym obowiązkiem, łączącym państwo i obywateli, pracodawców i pracowników, administrację i biznes, jest je wygrywać. Bo w tym tkwi tajemnica bogactwa narodów.