Uczestnicy zapytani o pomoc dla start-upu w zakresie budowania marki zauważyli, że najlepiej robić to poprzez pracę z większym, bardziej rozpoznawalnym partnerem. – Nasza marka jest warta 22 mld dol. Gdy firma dzieli się marką, to jakby dawała certyfikat jakości dla podmiotu, z którym pracuje – mówiła Joanna Bruździak-Maleszewska, kierownik Wydziału Inkubacji i Nowych Rozwiązań w Orange Polska. – Marka to wartość zaufania, która nie powstaje z dnia na dzień. Jest efektem długotrwałej pracy i dlatego jest tyle warta – dodała minister Marta Gajęcka.

Czy start-up nie powinien się obawiać, że korporacja zablokuje jego ambicje, gdyby chciał np. podjąć współpracę z jej zagranicznym konkurentem? – Od 14 lat zajmuję się doradztwem i ciągle spotykam się z tym samym błędem: partnerzy na początku nie wyjaśniają sobie intencji. Jeśli są one zbieżne, to nie ma problemu. Jeżeli jednak pojawią się rozbieżności, jest duże ryzyko, że współpraca się nie ułoży – mówi Piotr Bednarek, kierownik działu zarządzania prawami własności intelektualnej w PGNiG. – Fundamentem jest więc jasne określenie oczekiwań – stwierdził.

– Działamy na rynku międzynarodowym, dlatego aktywnie wspieramy start-upy w ekspansji zagranicznej – dodała przedstawicielka Orange Polska.

– Przychodząc do korporacji, właściciel start-upu ma dwie ścieżki, albo model licencyjny, czyli stałe wpływy na konto, albo sprzedaż. Wszystko zależy od tego, jakie ma ambicje rozwojowe – zauważył Maciej Kołtoński, dyrektor ds. komunikacji i strategii w Fundacji Start-up Poland. – Start-upy zbyt szybko tracą pakiety kontrolne. To może być chwilowa radość, ale motywacja zespołu radykalnie maleje. Nierównowaga na tym etapie może być przyczyną niepowodzenia – dodała minister Gajęcka.

– Większość start-upów ma ambicję rosnąć. Mają one wyraźną przewagę nad korporacjami, bowiem są o wiele bardziej elastyczne. To stawia młode firmy w zupełnie innej pozycji negocjacyjnej – stwierdził Sebastian Siuchta, zarządzający portfelem start-upów w InnoEnergy Central Europe.

Paneliści odnieśli się także do kwestii płytkiego rynku kapitałowego, jeśli chodzi o inwestycje w start-upy. – Fundusze venture capital działających na polskim rynku jest wciąż bardzo mało – stwierdziła minister Gajęcka. Zwróciła uwagę, że mamy fundusze unijne, ale to raczej kroplówka, która pomaga nam wypełnić pewną lukę. Była jednak i optymistyczna konkluzja. – Biorąc pod uwagę, że nasz rynek kapitałowy jest w budowie, to mogę powiedzieć, że Polska ma szansę stać się globalnym graczem – zauważyła. – Na razie nie będziemy działać jak magnes dla amerykańskiego start-upu, ale dla rumuńskiego czy bułgarskiego jak najbardziej – skomentował Kołtoński.

Podkreślił, że dla młodego biznesu granice przestają istnieć, zarówno jeśli chodzi o finansowanie, jak i działalność. Firmy coraz częściej od samego początku działania nastawiają się na ekspansję zagraniczną. – Granice mogą istnieć tylko w głowie założycieli. Im więcej wymiany zagranicznej, tym lepiej – stwierdził.


PARTNERZY:

źródło: Materiały Prasowe

źródło: Materiały Prasowe

źródło: Materiały Prasowe

źródło: Materiały Prasowe