Możliwość samodzielnego inwestowania na poczet przyszłej emerytury przyniosłaby lepsze efekty niż korzystanie z drogich, ale mało skutecznych instytucji powołanych do tego celu.
Publikacja: 9 marca 2009, 11:55 Aktualizacja: 9 marca 2009, 13:54
Kiedy kilka tygodni temu pisałem krytyczny tekst poświęcony OFE i PTE, nie sądziłem, że problem nabierze rumieńców. OFE i ich działaniu postanowił przyjrzeć się rząd, który uznał, że opłaty pobierane przez OFE i PTE są za wysokie, a z ich obniżką nie ma co zwlekać.
Nie chodzi o to, by wpisywać się w populistyczne hasła, ale reforma tych instytucji wydaje się niezbędna. Kryzys dostarczył wielu przykładów, że potęga instytucji finansowych, ich profesjonalizm zawsze musi dużo kosztować, ale nie zawsze daje pozytywne efekty. Może i jestem pesymistą, ale przy obecnym modelu funkcjonowania OFE taki scenariusz grozi nam przy kolejnym światowym kryzysie. Wtedy transfer środków w funduszach będzie już w dwie strony, a skala wypłacanych emerytur już znacząca. Nowe wpłaty będą bilansowane z wypłacanymi emeryturami, więc i PTE może dotknąć problem niskiej płynności.
Nigdy nie byłem fanem II filaru w takiej formie, choć nie podważam konieczności systemowego rozwiązania odkładania na emeryturę. Jest cała masa rozwiązań, które powodują, że boję się o wymiar mojej emerytury z II filaru. Obawę budzi idea płacenia OFE i PTE niemałej prowizji od składki, a nie od tego, co fundusz wypracuje. 7 proc. opłaty czyni kwotę olbrzymią. Już Einstein dostrzegł potęgę procentu składanego. Gdy uwzględnimy, że tylko połowa tej kwoty miałaby pracować dla mnie, a nie na fundusz, podziała to na większość przyszłych emerytów.
Jednak największy mój sprzeciw budzi to, że muszę oddawać wspomniane 7 proc. OFE i nie mam alternatywy. Skoro jest przymus z jednej strony, to dlaczego ma być gwarancja tak wysokiej prowizji z drugiej? Nie miałbym problemu z zaakceptowaniem nawet 15 proc. prowizji, gdybym robił to dobrowolnie.
Jeśli OFE od lat narzekają, że duszą się na naszym rynku, nie mogą efektywnie inwestować i skazane są na państwowe obligacje, ale w czasie finansowej zawieruchy mimo zaangażowania w bezpieczne papiery tracą tak dużą część aktywów, wzmaga u mnie niechęć do odkładania na emeryturę w II filarze. Śmiem twierdzić, że dla wielu z nas pozostawienie 7 proc. w portfelu i możliwość samodzielnego inwestowania na emeryturę przyniosłoby lepsze efekty niż korzystanie z drogich i na razie mało skutecznych instytucji, które są specjalnie do tego celu powołane.
1: Janeczek z IP: 83.23.117.* (2009-03-10 13:03)
Już tylko średno zdolni nie pojęli, że obowiązkowe OFE to zwyczajne kanciarstwo utrzymywane mocą silnego lobby paru polityków.
2: mickpr z IP: 83.2.34.* (2009-10-07 22:10)
Bo tak to jest, że tam gdzie polityka - tam bród, smród i ubóstwo.
3: baba-jaga z IP: 188.102.17.* (2010-09-01 21:24)
W 1999r.zainteresowała mnie nowa ustawa emerytalna,którą p.E Lewicka zachwalała ,że dzięki niej zostanie zlikwidowany stary portfel ,a w nowych warunkach nie ma takiej możliwości. Niestety stało się inaczej,bo celowo lub zabrakło zapisu w ustawie ,ze osobno waloryzuje się bazę socjalną lub przyrównuje do nowej podstawy ,szumnie nazwanej socjalna,która w równym stopniu mogłaby zastąpić waloryzacje całości i dziś najprawdopodobniej nie byłoby problemu starego portfela,ponieważ baza wzrastałaby zgodnie (może w mniejszym stopniu)ze średnią krajowa podawana dla ZUS,a naliczenia drugiej części tzn lat stażu i wynagrodzenia różniłyby emerytów zgodnie z wykonywana pracą. W związku z tym że owa Pani zasiada w zarządzie OFE mam duże wątpliwości co do przyszłości tych emerytur. Ostatnio czytałam ,że OFE straciło 24mld na giełdzie,te kwoty będzie bardzo trudno odrobić,a myślę że w tych warunkach wręcz nie możliwe.

Kto chce bezproblemowo podróżować w czerwcu po Polsce, już powinien rezerwować bilety lotnicze. Bo podróż samochodem może się okazać prawdziwą drogą przez mękę.

Popyt na złoto w Chinach może wzrosnąć w tym roku nawet o 30 proc., informuje Bloomberg. »





