Nowelizacja kodeksu spółek handlowych polegająca na stworzeniu trzeciego typu spółki kapitałowej – prostej spółki akcyjnej (PSA) – to jeden z priorytetów Ministerstwa Przedsiębiorczości. Na spotkaniach z przedstawicielami biznesu minister Jadwiga Emilewicz nie ukrywa, że to sztandarowy projekt resortu, stanowiący jedno z zobowiązań podjętych przez Mateusza Morawieckiego. Tyle że prawnicy inicjatywę torpedują.

Zmasowana krytyka

„Projekt nowelizacji k.s.h. z dnia 15 maja 2018 r. wprowadzający prostą spółkę akcyjną rodzi tak dużą ilość wątpliwości i zastrzeżeń, iż w tym kształcie winien zostać skierowany do dalszych prac analitycznych przy udziale środowiska naukowego. Wprowadzenie tego projektu może bowiem godzić w bezpieczeństwo obrotu prawnego przez faktyczne wprowadzenie do prawa polskiego zamiast prostej spółki akcyjnej tzw. »spółki akcyjnej bis« czy »spółki akcyjnej light«” – czytamy w konkluzji opinii Rady Legislacyjnej, stanowiącej organ doradczy premiera.

Suchej nitki na projekcie nie pozostawia też Ministerstwo Sprawiedliwości. Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak w piśmie do swego odpowiednika z resortu przedsiębiorczości Mariusza Haładyja pisze, że zasadność wprowadzania do polskiego porządku prawnego nowej formy prawnej – prostej spółki akcyjnej – budzi istotne wątpliwości”. I to tak poważne, że Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje wstrzymanie dalszych prac legislacyjnych w zakresie wprowadzenia formy prawnej PSA”.

Czy to oznacza, że inicjatywa, które powstała jeszcze za kierowania resortem przez Mateusza Morawieckiego, upadnie? Resort przedsiębiorczości obstaje przy swoim. Dalej uważa, że nowe przepisy są potrzebne.

– Skoro tak, to niech je tworzą. Ale na własną odpowiedzialność. I niech nikt później nie przychodzi do nas, że trzeba coś poprawić, że coś źle działa. Naszym zdaniem pomysł jest zły i zwróciliśmy na to uwagę. W najlepszym wariancie mało kto założy PSA, w gorszym będzie dochodziło do prób oszustw pod płaszczykiem innowacyjności. Jeśli jednak minister Emilewicz będzie chciała za wszelką cenę znowelizować k.s.h. – trudno. Nie będziemy się bić o PSA – słyszymy od ważnego urzędnika Ministerstwa Sprawiedliwości.

Resort przedsiębiorczości nie pozostaje dłużny. W oficjalnych dokumentach przyznaje bowiem, że rzeczywiście co do zasady za zmiany w k.s.h. odpowiadają urzędnicy podlegli Zbigniewowi Ziobrze, ale na ich aktywność nie można czekać latami. I najwyższy czas przestać mówić o „pracach analityczno-koncepcyjnych”, za to tworzyć projekty i uchwalać ustawy.

Dwie zamiast trzech

Prosta spółka akcyjna ma wypełnić lukę pomiędzy spółką z ograniczoną odpowiedzialnością a spółką akcyjną. Jak wyjaśnia projektodawca, ma to być spółka, którą można dostosować do potrzeb, skroić na miarę konkretnego przedsięwzięcia, dzięki zdjęciu gorsetu formalności i finansowych barier wejścia. Ujmując to w sposób prawny: wystarczy jeden złoty kapitału na start, możliwe będzie wnoszenie wkładów w postaci pracy lub usług, uchwały będą podejmowane głównie za pośrednictwem komunikacji elektronicznej, elastycznie będzie można kształtować strukturę majątkową spółki w oparciu o akcje bez wartości nominalnej, a całością przedsięwzięcia będzie mógł kierować jednoosobowy zarząd (nie będzie obowiązku tworzenia rady nadzorczej).

Zdaniem niektórych prawników wreszcie pojawi się rozwiązanie przydatne dla większości start-upów. Są one za małe, by tworzyć spółki akcyjne, a konstrukcja spółki z o. o. jest skostniała i nie pozwala chociażby na zawarcie dobrej umowy między pomysłodawcą biznesu a inwestorami.

Rzecz w tym, że z dużą nieufnością do proponowanych rozwiązań podchodzą sami inwestorzy

– Prosta spółka akcyjna będzie zupełnie zbędnym tworem, który nie rozwiąże żadnego problemu polskich start-upów ani inwestorów – twierdzi Dariusz Sikora, senior manager GMK Management zarządzającego GMK FIZAN. Nie widzi on niczego, co mogłoby do PSA przyciągnąć inwestorów.

– Ten, kto będzie wykładał pieniądze, zawsze będzie wolał zachować większą kontrolę nad działalnością spółki. Nadal więc chętniej wybierana będzie „tradycyjna” spółka akcyjna od tej prostej – uważa Dariusz Sikora.

Zwraca też uwagę na to, że coś, co w założeniu ma być proste, wymagać będzie zmiany kilkudziesięciu przepisów. Sam projekt nowelizacji liczy 50 stron. Podczas gdy – zdaniem Dariusza Sikory – wystarczyłyby dwie kartki, na których zawarty byłby projekt zmian dotyczących obecnie już istniejących spółek kapitałowych.

– To, co jest realnym problemem polskich start-upów, to wysokie obciążenia finansowe na początku działalności. Dobrym rozwiązaniem byłoby więc wprowadzenie w spółkach z o.o. uproszczonej księgowości – tak by start-upowcy mogli się rozliczać tak, jak to robią prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą – przekonuje Dariusz Sikora.

Z kolei przepisy dot. spółki akcyjnej mogłyby zostać zmienione na wzór niemiecki. Czyli obniżony zostałby kapitał zakładowy z obecnych minimum 100 tys. zł do niskiej kwoty, przy jednoczesnym wskazaniu, że pierwsze zyski poszłyby na jego uzupełnienie. 

Etap legislacyjny

Projekt w konsultacjach