statystyki

Organizator ślubów zwykle bierze prowizję od kosztów, opłata zaczyna się od 2 tys. zł

autor: Michał Fura24.02.2009, 09:48; Aktualizacja: 24.02.2009, 10:59
  • Wyślij
  • Drukuj

To biznes, w którym mniej liczą się pieniądze, a najwięcej - świetne kontakty. Z hotelami, fotografami, wypożyczalniami samochodów, firmami cateringowymi, księżmi... Ale uwaga - idzie kryzys i zainteresowanie już jest mniejsze.





W hollywoodzkim filmie „Powiedz tak” piosenkarka Jennifer Lopez gra rzutką organizatorkę ślubów, która zdobywa kontrakt na organizację imprezy pary z amerykańskiej klasy wyższej, co oznacza brak limitów w przypadku wydatków, mnóstwo wymagań ze strony młodych (zwłaszcza panny młodej), a także prestiż i wynikające z niego nowe zamówienia od równie bogatych znajomych obecnych klientów (pod warunkiem, że wszystko pójdzie, jak należy). Lopez wymyśla więc scenariusz ceremonii, jak z rękawa podsuwa narzeczonym pomysły na lokalizację uroczystości, pomaga wybrać pannie młodej suknię ślubną, a nawet chodzi z przyszłymi małżonkami na kurs tańca. Jej praca nie wygląda jednak na zbytnio absorbującą, bo główna bohaterka ma czas, żeby po godzinach flirtować nawet z panem młodym, a najbardziej stresujący moment jej zawodu przypada na czas uroczystości, gdy musi gasić pożar w stylu ojciec panny młodej tak się zestresował, że zaszył się w pokoju i nie może poprowadzić córki do ołtarza. Czy tak wygląda praca wedding plannera w rzeczywistości?

- I tak, i nie. Podobne sytuacje mogą się oczywiście przydarzyć. Ale planowanie ślubu to ciężka praca, która zaczyna się na kilka miesięcy, a nawet na rok przed uroczystością - podkreśla Agnieszka Litwa-Ziopaja, która wraz z mężem Markiem prowadzi firmę konsultingu ślubnego Unique Moments (www.uniquemoments.pl) we Wrocławiu.

Biznes oparty na kontaktach

Ich firma, jak podkreślają, zajmuje się profesjonalnym konsultingiem ślubnym od A do Z, czyli od wyszukania odpowiedniego miejsca na ślub i przyjęcie weselne, poprzez opracowanie zaproszeń, przygotowanie budżetu ślubnego, wybór fotografa, kamerzysty, zespołu muzycznego, cateringu, po pomoc w zaprojektowaniu sukni ślubnej, stylizację fryzur, zapewnienie kursów tańca, a nawet opiekę i atrakcję dla najmłodszych uczestników. Na wejście w ten biznes zdecydowali się trzy lata temu, gdy sami brali ślub.

- Na własnej skórze przekonaliśmy się, ile wymaga to wyrzeczeń, czasu i samozaparcia, szczególnie jeśli podwykonawcy nie wywiązują się z umów. Uznaliśmy więc, że profesjonalne wyręczanie przyszłych nowożeńców w tych żmudnych przygotowaniach może być ciekawym biznesem. Będąc na ślubach u znajomych też zastanawialiśmy się, jak byśmy je zorganizowali. Postanowiliśmy spróbować i założyliśmy firmę - wspomina Agnieszka Litwa-Ziopaja.

W przeciwieństwie do wielu innych działalności, na start w tym biznesie nie trzeba dużych pieniędzy. Poza wydatkami związanymi z rejestracją firmy, konsultant powinien mieć stały kontakt z potencjalnymi klientami, więc trzeba zainwestować w laptopa i zastanowić się nad wykupieniem abonamentu na bezprzewodowy internet. Ważna w tym biznesie jest także mobilność, więc nie obejdzie się bez samochodu. A ponieważ coraz więcej osób poszukiwania czegokolwiek zaczyna od internetu, aby dotrzeć do potencjalnych klientów, warto zainwestować też w przygotowanie własnej strony internetowej. Optymalnym rozwiązaniem jest też posiadanie gotówki, szczególnie w przypadku firm, które stawiają pierwsze kroki w tym biznesie. Zdarza się bowiem, że wielu podwykonawców żąda zaliczek. Jednak najważniejsze jest coś zupełnie innego.

- To biznes, w którym najmniej liczą się pieniądze, a najwięcej - świetne kontakty. Z hotelami, fotografami, wypożyczalniami samochodów, firmami cateringowymi, księżmi... i najważniejsze z klientami. W zasadzie ze wszystkimi, bo nigdy nie wiadomo, jakich atrakcji młoda para zażyczy sobie na ślubie - tłumaczy Marek Ziopaja.

To szczególnie ważne, choćby dlatego, że w ostatnich latach liczba osób chętnych, by stanąć przed ołtarzem, rosła, co powodowało, że w wielu miastach np. najlepsze lokalizacje czy zespoły muzyczne rezerwować trzeba było nawet z dwuletnim wyprzedzeniem.

- Wyrabianie kontaktów z partnerami jest czasochłonne i trudne, ale po dwóch latach działania na rynku pracujemy już ze sprawdzonymi partnerami, co wielokrotnie owocowało szybszym i łatwiejszym przygotowaniem uroczystości - dodaje Marek Ziopaja.

Jak zdobywać klientów

Stałe kontakty mogą zaowocować nie tylko większą łatwością w rezerwacji terminów z podwykonawcami, ale także - korzystniejszymi stawkami. Łatwiej porozumieć się co do stawek i wynegocjować rabat z kimś, z kim współpracuje się stale, niż z zupełnie nową firmą. Wszystko sprowadza się ostatecznie do udanej uroczystości i zadowolonych nowożeńców. A od tego zależy ich dobra rekomendacja - kolejny ważny czynnik decydujący o sukcesie. Wiele informacji na temat usług i jakości konsultantów ślubnych przekazywana jest pocztą pantoflową. Ale to niejedyny sposób na pozyskiwanie klientów. Marek Ziopaja podkreśla, że coraz więcej osób szuka takich usług w internecie, choćby po to, aby na początku porównać ofertę konkretnych firm.

- Założenie strony jest konieczne, ale trzeba działać na innych frontach. Dla przyszłych klientów bardzo ważny jest kontakt bezpośredni z osobami, które potencjalnie miałyby się zajmować organizacją tak ważnego wydarzenia, jakim jest ślub i wesele. Dlatego targi ślubne cieszą się sporym zainteresowaniem przyszłych nowożeńców. Trzeba w nich uczestniczyć - podkreśla.

Dodaje także, że warto korzystać z reklamy w pismach branżowych, ale także w sieci. Tu jednak trzeba uważać. Reklama za pomocą linków sponsorowanych w wyszukiwarkach może przynieść dobre efekty, ale ma swoje ciemne strony - nazywają się fachowo click fraud, czyli fałszywymi kliknięciami, dokonywanymi w tym przypadku przez nieuczciwą konkurencję (zjawisko w tym biznesie dość częste). W takiej sytuacji koszt reklamy rośnie, ale nie przekłada się na pozyskiwanie nowych klientów. Dlatego niektóre firmy korzystają z usług programistów, zajmujących się pozycjonowaniem strony bez użycia programów reklamowych wyszukiwarek.

Firmy z kodeksem

Oferta firm określających się jako organizatorzy ślubów jest szeroka, ale często zdarzają się firmy nieuczciwe lub świadczące tylko część usług związanych z organizacją ślubów. Najwięksi konsultanci ślubni postanowili więc zadbać o własny wizerunek i się wyróżnić. Dlatego największe z nich założyły Polskie Stowarzyszenie Konsultantów Ślubnych (www.psks.pl), którego celem jest podnoszenie jakości świadczonych usług oraz dbanie o pozytywny wizerunek branży. Członkowie stowarzyszenia muszą przestrzegać kodeksu dobrych praktyk i świadczyć w pełni profesjonalne usługi, a także - etycznie podchodzić do biznesu. Jak informuje stowarzyszenie, potencjalni członkowie poddawani byli rygorystycznym procedurom - w efekcie z ponad 30 firm działających na terenie Polski, pozytywną weryfikację przeszły 23 firmy.

Ile można zarobić? Każda firma rozlicza się nieco inaczej. Profesjonalne firmy konsultingowe, świadczące usługi od A do Z, zazwyczaj nie publikują cenników na swoich stronach, tylko ustalają stawki bezpośrednio z klientem. Minimalne wynagrodzenie zaczyna się jednak od około 2 tys. zł. Są jednak firmy, które pobierają prowizję od wartości organizowanej uroczystości - im wyższa wartość wesela, tym większe przychody firmy. Średnio na takie uroczystości wydaje się od 30 tys. zł do 60 tys. zł, ale istnieje segment rynku, w którym koszty zaczynają się od 100 tys. zł.

- Tak naprawdę każde zlecenie rozpatrywane jest indywidualnie. Na wysokość naszego wynagrodzenia wpływa wiele czynników: wymagania pary młodej, trudność w znalezieniu lokalizacji, czas, jaki musimy poświęcić na przygotowanie ślubu i wesela. Uważamy jednak, że profesjonalne podejście polega na tym, że najpierw spotykamy się z klientem, aby poznać jego oczekiwania, potem prezentujemy własne propozycje i dopiero wtedy rozmawiamy o pieniądzach - dodaje Agnieszka Litwa-Ziopaja.

Razem z mężem przyznają, że ostatnio jednak zainteresowanie usługami konsultingowymi jest nieco mniejsze, co widać także po mniejszych frekwencjach podczas targów ślubnych. To może być efekt nadciągającego do Polski kryzysu, który sprawia, że część nowożeńców myśli o organizacji ślubu i wesela na własną rękę i oszczędnościach. Ale właściciele Unique Moments już szykują ofertę dla zagranicznych klientów, szczególnie z Zachodniej Europy. Już organizowali takie uroczystości, a dla tamtejszych klientów ceny w Polsce, zwłaszcza przy słabej złotówce, są znacznie korzystniejsze niż w ich krajach.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:GP
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie