Aby w 2020 roku uruchomić w Polsce elektrownię jądrową, już w przyszłym roku powinniśmy zacząć szkolić operatorów systemów jądrowych, a najpóźniej za trzy-cztery lata zamówić reaktor - uważa wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld.
Publikacja: 13 lutego 2009, 11:10 Aktualizacja: 13 lutego 2009, 11:14
Szejnfeld spotkał się w środę w Paryżu m.in. z przedstawicielami ministerstwa ds. energii i ds. europejskich, instytucji odpowiadających za bezpieczeństwo elektrowni atomowych oraz z francuskim producentem reaktorów, grupą Areva.
"Realizacja zamówienia na reaktor trwa trzy-cztery lata, a na turbinę - pięć lat. Oznacza to, że najpóźniej za trzy-cztery lata powinniśmy złożyć zamówienia" - wyliczał w rozmowie z PAP Szejnfeld.
Wyjaśnił, że jest ograniczona liczba dostawców tych urządzeń i w związku z tym zamówienia trzeba składać odpowiednio wcześnie. "Jeśli chodzi o kopułę na reaktor, produkuje ją tylko jedna firma - w Japonii" - zauważył. Jak poinformował, budowa elektrowni w Europie trwa 10-12 lat.
Wyzwaniem dla Polski jest także stworzenie kadry nadzoru technicznego i bezpieczeństwa elektrowni. "We Francji jest kilka takich instytucji, m.in. urząd ds. bezpieczeństwa nuklearnego (ASN), państwowa agencja ds. odpadów radioaktywnych (ANDRA) i komisariat ds. energii nuklearnej (CEA). W sumie dysponują one kilkoma miliardami euro budżetu i zatrudniają kilkadziesiąt tysięcy ludzi" - powiedział wiceminister.
"Dzięki jednoznacznej deklaracji polskiego rządu w sprawie budowy elektrowni atomowej w Polsce uzyskałem poparcie dla naszego członkostwa"
Kluczowa kadra to operatorzy systemów jądrowych zarządzający pracą elektrowni. "Do zarządzania operatorskiego jednej elektrowni potrzeba kilkadziesiąt takich osób. Ich szkolenie trwa pięć lat. Oznacza to, że już w tym roku powinniśmy zająć się ich selekcją, a w przyszłym roku rozpocząć szkolenia" - podkreślił Szejnfeld. Dodał, że "pierwsze kadry" zapewnia zazwyczaj inwestor.
Zdaniem Szejnfelda, mamy jednak wystarczająco dużo czasu, żeby wybrać "najlepszą firmę (dostawcę technologii - PAP) i najkorzystniejszy system finansowania".
We wtorek wiceminister spotkał się z firmami zainteresowanymi inwestycjami w naszą energetykę spółkami: EDF i GDF Suez, a także z bankiem Societe Generale.
W środę Szejnfeld spotkał się także z szefem agencji OECD ds. energii jądrowej (NEA) Luisem Echavarri. Polska od 10 lat ubiega się o członkostwo w tej organizacji. "Dzięki jednoznacznej deklaracji polskiego rządu w sprawie budowy elektrowni atomowej w Polsce uzyskałem poparcie dla naszego członkostwa" - powiedział Szejnfeld.
1: mark z IP: 83.30.180.* (2009-02-13 11:55)
Obawiam sie, ze w Polsce el. atomowa nigdy nie powstanie. Zaraz ekoterorysci zaczna protestowac i sie przypinac sie do drzew. Bruksela tez zrobi wszytko, aby te inwestycje uwalic. Europie zachodniej nie zalezy, aby Polska byla samodzielna energetycznie, a limity CO2 przeznaczyla na cos innego niz produkcje energii elektrycznej, np. na przemysl, ktory moglby byc zagorzeniem dla przemyslu innych krajow UE.
2: jodyna2000 z IP: 88.156.168.* (2009-02-13 12:02)
Taniej wyjdzie jak jdra Szejnlelda zaczną rozbijać

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.

Jeśli Grecja opuści strefę euro, jej upadek będzie bezcelowy. »






