Ponad 60 proc. firm sięgających po unijne dotacje bierze kredyt na realizacje inwestycji. Banki deklarują, że o kredyty unijne będzie łatwiej niż o zwykłe. Zaliczki z dotacji unijnych mogą ułatwić przedsiębiorcy dostanie kredytu pod inwestycje.
Publikacja: 11 lutego 2009, 10:26 Aktualizacja: 11 lutego 2009, 10:32
PKO BP, BRE Bank, Pekao i Raiffeisen - te cztery banki zdominowały w ubiegłym roku rynek kredytów unijnych dla przedsiębiorstw - wynika z szacunków GP.
Nasze zestawienie oparliśmy na danych o inwestycjach, które starały się uzyskać wsparcie ze środków unijnych w ramach najpopularniejszych działań inwestycyjnych w programie Innowacyjna Gospodarka.
Krajowe banki komercyjne przyznały starającym się o dotacje przedsiębiorcom blisko 3 mld zł kredytów. 200 mln zł dołożyły banki spółdzielcze, także zainteresowane udzielaniem kredytów unijnych. Tylko co trzeci podmiot, który ubiegał się o środki z UE, nie skorzystał z kredytu bankowego. Wybrał własne środki lub skorzystał z innych instrumentów finansowych - na przykład z leasingu.
- Nowością, która dodatkowo zachęcała przedsiębiorców do skorzystania z kredytów unijnych, było to, że w niektórych programach za posiadanie promesy bankowej firmy były zwolnione z oceny finansowej projektów - ocenia Aleksandra Rutkowska, menedżer Kredytów Unijnych w Raiffeisen Banku.
Nasze szacunki odnoszą się do promes bankowych oraz wstępnych umów kredytowych, zawartych w ramach programu Innowacyjna Gospodarka. Nie obejmują innych programów, w których są dotacje dla firm (np. regionalnych programów operacyjnych). Jednak należy pamiętać, że większość wsparcia inwestycyjnego dla przedsiębiorców jest umiejscowiona w Innowacyjnej Gospodarce.
Nie wiadomo jeszcze, jak dużo kredytów, które wzięliśmy pod uwagę, zostało faktycznie uruchomionych. Zestawienie jest oparte na danych o promesach bankowych i wstępnych umowach kredytowych. Pod koniec 2008 roku firmy podpisywały umowy o przyznaniu dofinansowania ze środków UE, a w pierwszych miesiącach tego roku faktycznie ruszą z inwestycjami.
Hanna Wiecka, ekspert Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową nie jest zaskoczona pierwszą pozycją PKO BP.
- Już od kilku lat ten bank jest absolutnym liderem. Udzielił ok. 33 proc. wszystkich kredytów dla firm w ramach dotacji z UE, które Polska dostała na lata 2004-2006 - podkreśla ekspert IBnGR.
Nie licząc solidnej pozycji PKO BP, reszta rynku przetasowała się w ciągu ostatnich kilku lat. W 2006 roku, kiedy były dostępne ostatnie dotacje ze starej perspektywy finansowej, drugie i trzecie miejsce zajęły BZ WBK oraz ING Bank Śląski. Obecnie spadły one w środek stawki, a na ich miejsce wskoczyły BRE Bank, Pekao i Raiffeisen Bank. Największy postęp poczynił Pekao (dwa pozostałe banki od lat były mocno zaangażowane w rynek kredytów unijnych). Na pewno bankowi pomogło przejęcie wraz z Bankiem BPH pracowników specjalizujących się w segmencie kredytów unijnych.
Według eksperta INnGR, nie wolno lekceważyć BGŻ, BOŚ oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Ta grupa banków specjalizuje się w kredytowaniu inwestycji, które nie mogły się ubiegać o wsparcie w programie Innowacyjna Gospodarka. W przypadku BGŻ w grę wchodzą firmy z branży rolno-spożywczej, a BGK - samorządy.
Eksperci i bankowcy są zgodni, że w związku z kryzysem finansowym oraz trudniejszym dostępem do kapitału niż to miało miejsce rok temu, fundusze unijne będą cieszyły się w 2009 roku znaczącym powodzeniem wśród przedsiębiorców. Dodatkowo mimo licznych informacji o zaostrzeniu przez banki zasad kredytowania działalności firm kredyty unijne nadal będą udzielane.
- Banki na pewno nie wycofały się z udzielania kredytów i gwarancji na projekty unijne - mówi Aleksander Lewicki ze Związku Banków Polskich.
Powołuje się przy tym na wyniki ankiety, którą Związek przeprowadził wśród banków w styczniu. Wynika z niej, że 56 proc. banków nie tylko chce nadal udzielać kredytów unijnych, ale nawet zamierza zwiększyć swoje zaangażowanie w proces absorpcji środków UE. O wycofaniu się z tego segmentu rynku myśli tylko 5 proc. banków. Wynika to z tego, że kredyt na inwestycję współfinansowaną ze środków unijnych jest dla banków mniej ryzykowny niż finansowanie projektów niemających wsparcia z pieniędzy publicznych.
- Mając do wyboru udzielanie kredytów standardowych i unijnych w czasie kryzysu, banki z pewnością wybiorą unijne - uważa Aleksandra Rutkowska.
Według Arkadiusza Lewickiego przedsiębiorcy będą musieli lepiej przygotować się do ubiegania się o kredyty unijne. Dlatego radzi, aby wcześniej rozpoczynali rozmowy na temat montażu finansowego inwestycji i razem z bankiem poszukiwali możliwych scenariuszy działania.

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.

Jeśli Grecja opuści strefę euro, jej upadek będzie bezcelowy. »






