statystyki

Szumlewicz: Może zamiast zakazu handlu w niedzielę wyższa płaca [OPINIA]

autor: Piotr Szumlewicz04.05.2018, 07:07; Aktualizacja: 04.05.2018, 11:31
Nie ogranicza nawet liczby pracowników, którzy pracują w niedzielę. Trudno zrozumieć, jaki jest sens zmian. Zamiast wprowadzać arbitralny zakaz, lepiej byłoby podnieść płace za pracę w tym dniu

Nie ogranicza nawet liczby pracowników, którzy pracują w niedzielę. Trudno zrozumieć, jaki jest sens zmian. Zamiast wprowadzać arbitralny zakaz, lepiej byłoby podnieść płace za pracę w tym dniuźródło: ShutterStock

 Ustawa ograniczająca handel w niedzielę obowiązuje dopiero kilka tygodni, a wciąż nie wiadomo, po co została wprowadzona i jak ją interpretować. W rozwiązaniach przeforsowanych przez rząd i NSZZ „Solidarność” jest mnóstwo niejasności.

Prawo pełne dziur

Zwolennicy ustawy deklarowali, że jej celem jest odciążenie pracowników handlu. Argumentowali, że praca w niedziele wiąże się z dużym stresem i nie pozwala na życie rodzinne oraz religijne. Niezależnie od oceny celów ustawy, w praktyce może ona prowadzić do przeciwstawnych skutków.

Nowe prawo daje uprzywilejowaną pozycję małym sklepom, w których warunki pracy są najgorsze, zaś płace najniższe. W uzasadnieniu projektu „S” czytaliśmy, że „obaw nie powinien budzić także spadek zatrudnienia w sektorze handlu. Ze względu na możliwość handlu w niedziele przez osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą przewiduje się stworzenie dodatkowych miejsc pracy w formie samozatrudnienia”. Innymi słowy pracownicy mieli „przepłynąć” z hipermarketów do małych sklepików (i tych, które są wyłączone z obowiązywania ustawy). A więc skutkiem nowego prawa będzie zmiana struktury rynku – niezbyt korzystna z perspektywy pracownika, bo w ostatnich latach to w dużych sklepach rosły płace i rozwijały się związki zawodowe.

Ustawa zawiera mnóstwo niejasnych wyjątków. Wolne od zakazu są placówki handlowe, których przeważająca działalność polega na sprzedaży pamiątek lub dewocjonaliów; placówki handlowe na dworcach w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych; sklepy internetowe i sklepy prowadzone przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną, wyłącznie osobiście i we własnym imieniu, a także piekarnie, cukiernie i lodziarnie. Trudno powiedzieć, co ma na myśli ustawodawca, pisząc o „przeważającej działalności”. Czy w sklepie z dewocjonaliami można sprzedawać kiełbasę, pod warunkiem że obrót przedmiotami kultu religijnego będzie wyższy niż obrót wędliną? Czy sieci będą mogły funkcjonować w niedzielę, gdy rozbudują swoje działy cukiernicze? Jakie towary podlegają pod „zakres związany z obsługą podróżnych”?


Pozostało jeszcze 77% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (3)

  • Bert(2018-05-04 19:22) Zgłoś naruszenie 91

    A może jednak i wyższa płaca i wolna niedziela !

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mareks(2018-05-04 11:22) Zgłoś naruszenie 00

    Mały sklep potrafi zatrudniać tyle samo osób co market,w markecie po godzinie 18 na zmianie pozostają dwie osoby i na stoisku ,które dzierżawi prywaciarz, też są dwie osoby

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane