Uroczysta gala i rozstrzygnięcie konkursu na najlepszego dyrektora finansowego odbędzie się 2 października w Warszawie. Poprzedzą ją cztery spotkania w Polsce. Cykl zainaugurował kongres w Gdańsku i Lublinie, kolejne spotkania będą miały miejsce w Krakowie i Poznaniu.

Walka z luką w VAT

Na pierwszych spotkaniach żywą dyskusję wywołał split payment, czyli model podzielonej płatności dotyczący podatku VAT. Funkcjonuje on na terenie kilku krajów, jak np. Czechy, Turcja czy Włochy. Powodem wdrożenia takiego rozwiązania jest powiększająca się luka podatkowa w VAT.
Uczestnicy kongresów w Gdańsku i Lublinie zastanawiali się nad tym, jakie profity przyniesie podatnikom model podzielonej płatności. Przypomnijmy, że przepisy mają obowiązywać prawdopodobnie od 1 lipca 2018 roku. Jak wskazuje art. 108a ust. 1 projektu zmienianej ustawy, ze split payment będą mogli korzystać nabywcy, którzy otrzymali fakturę z wykazaną kwotą podatku. Płatności za zobowiązania z faktury będą oni mogli zrealizować na dwa rachunki bankowe: wartość netto - na rachunek bankowy dostawcy zaś VAT - na specjalny rachunek VAT dostawcy.
Arkadiusz Łagowski, menedżer departamentu doradztwa w zespole bieżącego doradztwa podatkowego Grant Thornton wyjaśnił podczas spotkania dy-rektorów finansowych w Gdańsku, że mechanizm ma zmniejszyć ryzyko dla Skarbu Państwa. - W Polsce różni się on od tego, jaki obowiązuje na świecie – zaznaczył Łagowski. - Tam płatność przelewana jest na dwa konta – usługodawcy i urzędu skarbowego. U nas jest to jedno konto w banku, tyle że kwota zasadnicza księgowana jest na rachunku oszczędnościowym, a VAT na odrębnym rachunku vatowskim - dodał.

Split payment korzystny przy złotówkach

Anna Kułach, wiceprezes zarządu ds. restrukturyzacji i finansów w Radpolu stwierdziła, że taki podział wiąże się z ograniczoną możliwością dysponowania środkami przez firmy. Będą się one musiały bowiem zderzyć z problemem płynności finansowej w sytuacji, kiedy płatność jest w walucie obcej i na koncie nie będzie złotówek.

Z kolei Dominik Maliszewski, adwokat i wspólnik w kancelarii prawnej Okurowska-Minkiewicz, Maliszewski przypomniał, że rząd wprowadzając split payment postanowił w ten sposób zlikwidować lukę w VAT. - Musimy jednak pamiętać, że przepisy były procedowane na przełomie 2016 i 2017 roku, kiedy to ta luka była największa. To rozwiązanie zaprojektowano więc na problem, z którym już mieliśmy do czynienia a nie na kolejne lata – wyjaśnił Maliszewski.
W jego ocenie split payment może poprawić ściągalność, ale nie zlikwiduje szarej strefy i nie zapobiegnie upadłościom firm.
Przygotowanie po stronie banków ocenił Adam Mikołajczyk, dyrektor oddziałów korporacyjnych mBanku w Gdańsku i w Gdyni. Zapewnił on, że Banki są technicznie przygotowane do obsługi split paymentu. Obsługa w mBanku będzie oparta na fundamencie automatyzacji samego procesu i jest wpisana w architekturę istniejącego systemu mBank CN. Samo zatem ryzyko operacyjne w obszarze obsługi rachunku można uznać za nieistniejące. Tym niemniej należy zauważyć, iż VAT dla firm zostanie zatrzymany na jakiś czas na rachunku, stąd mogą wystąpić napięcia w płatnościach – powiedział Mikołajczyk. - Firmy przede wszystkim będą musiały zrezygnować ze współpracy z wieloma bankami i skumulować wszystkie płatności VAT na jednym zbiorczym koncie – dodał.
Arkadiusz Łagowski podkreślił, że system jest w teorii dobrowolny, bo ten kto płaci będzie mógł zdecydować, czy chce skorzystać ze split paymentu, czy nie. Może się jednak pojawić podejrzenie, że jeśli nie skorzysta, to może ma coś do ukrycia?
Jego zdaniem mechanizm ten będzie problemem dla samozatrudnionych płacących kartą. Nie będą mogli bowiem od razu skorzystać z mechanizmu. - Rozwiązaniem jest wystąpienie do urzędu skarbowego o zwrot VAT, który może nastąpić po 60 dniach. Jednak jeśli dostaną decyzję o zwrocie, a na koncie nie będzie akurat środków, całą procedurę trzeba będzie powtórzyć, bo decyzja jest jednorazowa na konkretny termin – zaznaczył Łagowski.

Relacja z konferencji

Dyrektor finansowy, a problemy HR

Dużym zainteresowaniem cieszył się też temat łączenia roli dyrektora finansowego z obecnymi wyzwaniami rekrutacyjnymi dla firm. Zastanawiano się, na ile ważnym dla pracownika jest zabezpieczenie emerytalne oferowane przez firmy. Pracownicze Programy Emerytalne póki co nie cieszą się jeszcze zbyt dużą popularnością wśród pracowników, ale lada moment w życie wejdą Pracownicze Programy Kapitałowe, warto więc aby tak pracodawca, jak i pracownik zastanowili się nad takim rozwiązaniem.
Adam Lipka-Bebeniec, dyrektor regionalny ds. klientów instytucjonalnych Union Investment TFI wyjaśnił, że w jego firmie funkcjonuje Pracowniczy Plan Emerytalny i jest to ważny element pakietu świadczeń dla pracowników. - Tym bardziej, że coraz więcej osób pyta o zabezpieczenie na przyszłość, o to co firma może zaproponować w ramach przyszłej emerytury. A my gwarantujemy plan emerytalny ze składką na bardzo dobrym poziomie – zaznaczył Lipka-Bebeniec.
Nie jest to jednak jeszcze powszechne oczekiwanie w Polsce. Za granicą funkcjonują już sprawdzone modele oszczędzania na przyszłą emeryturę, czego przykładem może być Australia. Adam Żołnowski, wiceprezes ds. finansowych DCT Gdańsk wyjaśnił, że pieniądze zainwestowane w DCT Gdańsk, to pieniądze funduszy emerytalnych, zebrane od przyszłych australijskich emerytów, które są inwestowane w projekty infrastrukturalne na całym świecie. - Są to projekty długoterminowe, o niskiej stopie ryzyka, za to gwarantujące stabilną stopę zwrotu. Taki model świetnie się tam sprawdza – zapewnił wice-prezes. - Ale to Australia, u nas kilka dni temu odbyło się zebranie ze związkami zawodowymi, na którym poruszyliśmy temat ewentualnego przeniesienia części funduszu wynagrodzeń do systemu emerytalnego. Reakcja związków zawodowych była jednoznacznie na nie.
W ocenie Żołnowskiego z drugiej strony trudno się dziwić, ponieważ mieliśmy w Polsce kilka istotnych zmian, które odwracały kierunek reformy emerytalnej bardzo mocno. - Można więc zadać sobie pytanie, ile razy jeszcze damy się nabrać na ten sam numer – zaczniemy dodatkowo odkładać, zwiększymy obciążenia, zmniejszymy chęć do konsumpcji po to, aby znów zmienił się rząd, zmieniła się koncepcja a system emerytalny pozostał workiem bez dna - dodał.

Emerytury nie dożyjemy

Agata Haręża, dyrektor finansowy Towarzystwa Inwestycyjnego Investing przyznała, że inne oczekiwania w stosunku do pracodawcy mają trzydziestolatkowie, którzy dbają o swój rozwój i ścieżkę kariery, ale jednocześnie myślą już o przyszłości, o emeryturze, a zupełnie inne jest nastawienie dwudziestolatków, którzy o emeryturze nie myślą. - Ba uważają, że jej nie dożyją. Do młodych przemawia czas pracy, różnie jest z wynagrodzeniem, oczekują za to dostępu do programów, szkolenia, kształcenie w praktyce – wyjaśniła Haręża.
Żołnowski zaznaczył, że dla pracownika w Polsce liczy się przede wszystkim to co dostaje tu i teraz. – Zatrudniamy ok. 870 osób, z których około 700 to osoby z wykształceniem średnim lub niższym pracujących na stanowiskach obsługujących maszyny. Na tym poziomie rekrutacja odbywa się poprzez system poleceń - wyjaśnił. - Jeśli polecony pracownik przyjdzie do firmy i przepracuje na danym stanowisku minimum 6 miesięcy polecający dostanie premię. W drugiej grupie osób z wykształceniem wyższym rotacja jest zbliżona do zera. Jeśli zdarza się tu rekrutacja, unikamy obietnic, bo to rozbudza oczekiwania pracownika. Pracownik wchodzi w struktury dużej firmy i to samo daje możliwości rozwoju - dodał.

Aniceta Bosak wykładowca w Wyższej Szkole Bankowowej w Gdańsku, trener i coach Franklin University oraz Transforming Communication przyznała, że oczekiwania pracowników są zawsze bardzo duże, a oczekiwania czegoś, czego nie ma jest najgorszą formą zatrudniania ludzi. - Ja wykładając na WSB spotykam ludzi z jednej i drugiej strony rynku pracy, którzy próbują się dowiedzieć czegoś więcej, poszukujących wartości. A tych jest dziś za mało. Jeśli firma deklaruje misje, a potem okazuje się, że sprawy idą w innym kierunku, żaden pracownik długo w takiej firmie miejsca nie zagrzeje – oceniła Bosak.

Adam Lipka-Bebeniec zgodził się, że długoterminowe planowanie własnej przyszłości finansowej nie jest w Polsce zbyt popularne. A przecież żyjemy co-raz dłużej, zarabiamy coraz więcej, więc na emeryturze będziemy większym obciążeniem dla systemu emerytalnego. - PPK pomogą, ale nie zwolnią nas z indywidualnego oszczędzania. Pozbądźmy się złudzeń, że Państwo nam da. Tym bardziej, że pewnie w przyszłości czeka nas emerytura obywatelska, równa dla wszystkich i dla wszystkich niewystarczająca. Trzeba więc szukać innych możliwości finansowego zabezpieczenia nas na emeryturze – zachęcał Lipka-Bebeniec. – Dziś musimy zapłacić na swoją emeryturę w ZUS, ale nie mamy pewności, że to co płacimy teraz odbierzemy na emeryturze. W PPE tak będzie.
Podejście Polaków do emerytury próbowała tłumaczyć Aniceta Bosak wyjaśniając, że w Polsce pracownik wiąże się z pracodawcą na góra trzy lata, dla niego więc system emerytalny oferowany przez firmą jest nieatrakcyjny, on chce awansować, rozwijać się, wiedzieć więcej.
Cykl kongresów Dyrektora finansowego roku to przedsięwzięcie niekomercyjne, organizowane z inicjatywy: Euler Hermes, ACCA oraz Centrum Idei Gospodarczo Ekonomicznych. Nadrzędnym założeniem największego w kraju projektu dla dyrektorów finansowych jest tworzenie platformy wymiany do-świadczeń oraz dyskusji merytorycznych. Partnerami kongresu są mBank Union Investment TFI oraz Grant Thornton.

źródło: Materiały Prasowe