statystyki

Sierant: Pułapki modeli predykcyjnych

autor: Artur Sierant26.03.2018, 07:43; Aktualizacja: 26.03.2018, 10:00

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Na początek mała kryptoreklama, za co państwa przepraszam. Przed kilku laty w firmie, którą zarządzam, udało się zbudować ujednolicony model sprawozdań finansowych dla spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Podobno dość dobry. Ile czasu na to poświęciliśmy, nie napiszę, bo przyznać się wstyd. Stanowczo za dużo. W czasie prac okazało się, że na naszym rynku mamy cztery różne typy sprawozdań finansowych, z których jeden jest tak stary, że niektórzy już o nim zapomnieli. A szkoda, bo może przy którymś z zapowiadanych działań mających na celu ułatwianie inwestorom i emitentom życia, te przepisy (rozporządzenie ministra finansów z 18 października 2005 r. w sprawie informacji wykazywanych w sprawozdaniach finansowych) zostaną uchylone.

Zostało kilkunastu emitentów, którzy stosują określony tym rozporządzeniem format. Są to spółki notowane na rynku głównym, które nie tworzą grup kapitałowych. Problem w tym, że w swoich raportach nie wykazują one zobowiązań finansowych. Zobowiązania (zarówno krótko-, jak i długoterminowe) są podzielone na te wobec jednostek powiązanych oraz te wobec pozostałych jednostek. Bardzo popularne modele wyceny oparte o wartość przedsiębiorstwa oraz dług netto stają się więc mało użyteczne.

Dwa lata temu (23 maja 2016 r.) dokonano nowelizacji opisanego rozporządzenia i dodano jeszcze jeden typ zobowiązań, które należy wykazywać: „wobec pozostałych jednostek, w których emitent posiada zaangażowanie w kapitale”. A to jest wewnętrzna sprzeczność, bo podmiot, który jest zaangażowany w inne jednostki, powinien sporządzać... sprawozdania skonsolidowane. Te zaś emitenci z rynku regulowanego sporządzają zgodnie z Międzynarodowymi Standardami Sprawozdawczości Finansowej. To oznacza, że opisane rozporządzenie nie będzie miało zastosowania, ponieważ wykorzystany będzie Międzynarodowy Standard Rachunkowości 1 Prezentacja Sprawozdań Finansowych.

Wracając do kryptoreklamy i modelu ujednoliconego. Kiedy już przeładowaliśmy i sprawdziliśmy dane, nieśmiało zaczęliśmy testować popularne teraz modele, które stosowane są w predykcji (przewidywania) bankructw firm. Najbardziej znany to model Altmana, ale jest ich dużo więcej. Napisałem „nieśmiało”, bo publiczne stwierdzenie o jakiejś spółce: zgodnie z naszym modelem prawdopodobieństwo, że ona zbankrutuje, wynosi już 55 proc. i z kwartału na kwartał rośnie, to przecież ogromne ryzyko prawne. Można usunąć słowa „już” oraz opis tendencji, ale ryzyko, że prawnicy takiej spółki złożą kilka różnych pozwów i zawiadomień o popełnieniu przestępstwa, nie zmniejszy się. Szczególnie gdy do tego bankructwa dojdzie. Będą starali się wykazać, że inwestorzy odwrócili się od spółki właśnie z naszego powodu.


Pozostało jeszcze 65% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane