Toczące się od miesięcy rozmowy o renegocjacji jego warunków nie prowadzą do zbliżenia stanowisk i rośnie prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone wypowiedzą je jeszcze przed ich zakończeniem.

Szósta, przedostatnia runda rozmów ma się odbyć w przyszłym tygodniu w Montrealu, a całe negocjacje powinny się skończyć w marcu. Ale w minionym tygodniu Reuters, powołując się na źródła w kanadyjskim rządzie, podał, że Ottawa jest coraz bardziej przekonana, iż Donald Trump jeszcze w styczniu może ogłosić decyzję w sprawie wyjścia z NAFTA. Biały Dom pośrednio potwierdził te spekulacje, oświadczając, że pozycja prezydenta w kwestii NAFTA nie uległa zmianie. Trump i w kampanii wyborczej, i po objęciu władzy mówił, że obowiązująca od 1994 r. umowa jest niekorzystna dla USA i o ile Kanada i Meksyk nie zgodzą się na jej zmianę, o tyle on ją wypowie.

Trudno przewidzieć, czy Trump faktycznie to zrobi, bo są przesłanki sugerujące oba wyjścia. Najpoważniejszą są żądania, których Waszyngton trzyma się od początku rozmów, choć dla Kanady i Meksyku są nie do zaakceptowania. – Na poziomie ogólnym problemem tych negocjacji jest cel postawiony przez władze amerykańskie, które poprzez nową umowę chcą zbilansować handel między partnerami. Na poziomie szczegółowym kością niezgody jest sektor motoryzacyjny. USA chciałyby wprowadzić regułę określającą minimalny udział amerykańskich części w samochodach produkowanych w Meksyku i Kanadzie, by mogły one zostać zwolnione z opłat celnych – mówi DGP Marek Wąsiński z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

USA chcą też obowiązkowego weryfikowania umowy co pięć lat oraz wprowadzenia arbitrażu rozstrzygania sporów między państwami a inwestorami. Brak ustępstw Waszyngtonu może wskazywać, że nie chce on renegocjacji, lecz rozwiązania umowy. Do wypowiedzenia NAFTA Trumpa mogą skłonić także okoliczności polityczne, np. niemożność przeforsowania żadnej ważnej ustawy w Kongresie, bo jak pokazują dotychczasowe doświadczenia, w takich sytuacjach chętniej sięga po rozporządzenia wykonawcze, czyli działa na własną rękę. Albo namówić go może bliskie otoczenie, w którym jest sporo osób kwestionujących korzyści z wolnego handlu, jak sekretarz handlu Wilbur Ross czy przedstawiciel ds. handlu Robert Lighthizer.

Z drugiej strony, przy wszystkich kontrowersjach związanych z osobą obecnego prezydenta, nie zrobił on dotąd nic, co uderzyłoby w wielki biznes, a wyjście USA z NAFTA byłoby takim działaniem. Po drugie, Trump bardzo lubi podkreślać, jak mocno rosną indeksy giełdowe od początku prezydentury, przypisując sobie główną zasługę tej sytuacji, a wypowiedzenie umowy niesie ryzyko poważnej korekty. Wreszcie rzadko do końca realizuje radykalne obietnice wyborcze. Np. wypowiedział porozumienie klimatyczne, ale dopuszcza powrót do niego, oraz odmówił uznania, że Iran przestrzega porozumienia atomowego, ale USA z niego nie wyszły.

Nawet wypowiedzenie układu przez prezydenta nie oznacza jeszcze, że USA na pewno z niej wyjdą. Trwa spór, czy ostateczna decyzja w tej sprawie należy do prezydenta, czy do Kongresu, który zgodnie z konstytucją reguluje kwestie handlu z innymi państwami. Nawet jeśli Trump wypowie umowę, prorynkowa część republikanów wraz z demokratami może zablokować implementację decyzji. Nie można też wykluczyć, że jest to taktyka negocjacyjna Trumpa. Wprawdzie Meksyk oświadczył, że jeśli USA wypowiedzą porozumienie, to nie zamierza dalej rozmawiać, ale jako największy beneficjent układu – gdy emocje opadną – zapewne zmieni zdanie.

Ale też scenariusza faktycznego wyjścia USA z porozumienia po upływie półrocznego okresu wypowiedzenia nie można wykluczać, mimo że według większości opinii nie byłoby to korzystne. – Gospodarki tych trzech państw są tak silnie powiązane łańcuchami produkcji, że na tej sytuacji straciliby zapewne wszyscy partnerzy. Kanada jest w nieco lepszej sytuacji niż Meksyk, ponieważ jeszcze przed NAFTA zawarła umowę o wolnym handlu z USA. Dlatego wypowiedzenie NAFTA oznaczałoby prawdopodobnie powrót do tamtej umowy. Natomiast Meksyk nie miał osobnej umowy, co doprowadziłoby do przywrócenia ceł we wzajemnym handlu z USA i względnie największe straty gospodarcze – mówi Wąsiński.