statystyki

Gospodarka współdzielenia, czyli co premier Morawiecki ma na myśli

autor: Bartek Godusławski06.01.2018, 19:30
Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawieckiźródło: PAP
autor zdjęcia: Tibor Illyes

Państwo nowego Ubera nam nie stworzy, ale może wziąć na siebie ryzyko porażki, jakie niesie w sobie każdy innowacyjny pomysł. By wszystkim żyło się kiedyś lepiej.

Premier Mateusz Morawiecki uwielbia cytować. Robił tak, kiedy był jeszcze prezesem BZ WBK, choć wtedy cytowanie sprowadzało się do podawania cyfr i liczb z tabelek ze sprawozdań finansowych. Na wyższy poziom wszedł razem z debiutem na scenie politycznej. Cytował więc Morawiecki, będąc wicepremierem i ministrem rozwoju, nie przeszło mu, gdy stanął dodatkowo u sterów Ministerstwa Finansów. Dlaczego więc miałoby minąć, gdy kierowanie całym gabinetem rządowym spoczęło na jego barkach. Kogo premier z taką lubością przytacza? Na jednej liście są nobliści różnych profesji, filozofowie, ekonomiści, pisarze, politycy, piosenkarze, publicyści. Nie ma wyraźnej przewagi krajowych autorytetów nad tymi z zagranicy. Choć najważniejszy jest cytat z Józefa Piłsudskiego: „Polska albo będzie wielka, albo nie będzie jej wcale”. Stał się on nawet mottem gospodarczej wizji rozwojowej rządu.

Dwa lata bycia pierwszym w gospodarce upłynęło Morawieckiemu (również) na cytowaniu głównie ekonomistów albo przywoływaniu słów, które z gospodarką się kojarzyły. Słyszeliśmy więc za Thomasem Pikettym, autorem głośnego „Kapitału w XXI wieku”, że Polska stała się „foreign owned country”, czyli kapitał zagraniczny wykupił nas po 1989 r. Jeszcze dalej premier poszedł, cytując publicystę Bloomberga Leonida Bershidsky'ego, który w artykule „How Western Capital Colonized Eastern Europe” działania zagranicznych koncernów w takich krajach jak Polska, Węgry czy Słowacja porównał do praktyk kolonialistów. Szefowi rządu do gustu przypadł także chiński ekonomista Justin Yifu Lin i jego teoria, w której państwo stosuje inteligentny interwencjonizm, zastępując wolny rynek w stymulowaniu rozwoju konkretnych gałęzi gospodarki. Przez jakiś czas nie stronił też Morawiecki od ekonomii binarnej i poglądów jej założyciela Louisa O. Kelso. W dużym skrócie teoria ta sprowadza się do tego, że trzeba ludziom bez majątku dać możliwość konkurowania na rynku z zamożnymi, którzy się bogacą dzięki pomnażaniu kapitału.

Piketty i jego krucjata przeciwko nierównościom majątkowym i dochodowym czy Yifu Lin z pochwałą widzialnej ręki państwa to dziś modni wśród wielu polityków ekonomiści. Mateusz Morawiecki zaś pokazał, że lubi za modami podążać. Szaty, które w polityce gospodarczej nosi się coraz powszechniej, przycina, przeszywa, skraca i poszerza, żeby dopasować je do rzeczywistości, w której przyszło mu rządzić. Teraz mocno kraje sharing economy, czyli gospodarkę współdzielenia.

Stary konik nowego premiera

Każde exposé premiera, w którym przedstawia on swoje plany – zazwyczaj daleko wykraczające poza jego możliwości sprawcze i horyzont władzy – jest trochę jak bajka. Przerywana miejscami oklaskami (obozu rządzącego) i buczeniem połączonym z docinkami (opozycji). Historia powinna być na tyle dobrze opowiedziana, aby zachować balans między rozpalającymi wyobraźnię wizjami a realiami, które mają zyskać akceptację elektoratu. W swoim wystąpieniu Mateusz Morawiecki, oprócz tradycyjnych obietnic, planów i szczypty popisów krasomówczych, kilkanaście sekund poświęcił też idei, która przynajmniej w teorii ma stać za polityką gospodarczą jego rządu. Sam określił ją jako ważną z punktu widzenia nie tylko gospodarczego, ale też społecznego. Ta idea to właśnie sharing economy.

– To nowy nurt myślenia w gospodarce, o środowisku, o życiu społecznym, o życiu gospodarczym. Jest to odejście od skupienia się na własnych potrzebach na rzecz wspólnoty i wspólnego dobra. Zresztą jest to zbieżne z chrześcijańska? nauka?, jest to zbieżne z etyka? solidarności, ale o dziwo – i bardzo się cieszę – jest to również zbieżne ze strategia? Komisji Europejskiej. Nie zawsze się to zdarza. Korzyści płynące z gospodarki współdzielenia to wyższa produktywność, czystsze środowisko, lepsze wykorzystanie zasobów naturalnych i oszczędności dla naszego portfela. To wszystko jest dzisiaj możliwe dzięki technologii. Wierze?, że właśnie technologia wszystkich nas tutaj może dzisiaj połączyć – mówił w exposé w połowie grudnia premier.


Pozostało jeszcze 71% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny

Polecane

Komentarze (5)

  • historian(2018-01-07 09:31) Zgłoś naruszenie 111

    Premier jak przed laty.Ale najważniejszy i tak był I sekretarz partii.

    Odpowiedz
  • prawnik(2018-01-07 08:51) Zgłoś naruszenie 61

    Czy to istotne, co premier miał na myśli, skoro premier nie ma prawie żadnej władzy. Nawet swojego rządu nie może stworzyć. Ps. A dziś wchodzi haniebna ustawa chroniąca Place Kaczyńskiego przed wolą Suwerena, nie chcącego tych nazw. Tego premier też nie zatrzymał.

    Odpowiedz
  • nie godze sie(2018-01-07 11:40) Zgłoś naruszenie 21

    on czyli ala premier ma na mysli zeby wszyscy pisiaki mieli fuchy panstwowe juz zaczal zakladac nowe biura ministralne dla brochy i niby prawniczki kempy dzialaja juz jaki pan taki kram widzimy i rozliczymy

    Odpowiedz
  • siema(2018-01-08 23:33) Zgłoś naruszenie 21

    Lubię go i popieram. Najlepszy możliwy człowiek na tym stanowisku.

    Odpowiedz
  • Autor(2018-01-07 16:30) Zgłoś naruszenie 12

    #PreczZMorawieckim Mamy juz dosc roznych SOCjALIZMOW

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane