statystyki

Sierant: Tyle kawy w całym mieście

autor: Artur Sierant18.12.2017, 07:39; Aktualizacja: 18.12.2017, 08:21

Dziś krótki test z wiedzy o świecie współczesnym. Nagrodą mogą być skarpety pod choinką. Za każdą pozytywną odpowiedź obdarowany zostaniesz Ty, Drogi Czytelniku. Za każdą złą – wybrana bliska osoba. Dlaczego taka nagroda? Bo kolejne rządy nie rozwiązały problemu zmowy producentów pralek z producentami skarpet. Te ostatnie, jak znikały w praniu, tak znikają.

Przejdźmy do pytań. W 1979 r. Centralna Agencja Wywiadowcza ogłosiła przetarg na outsourcing usług sprzątających w swoich biurach. Wygrała go mała, ale dobrze zorganizowana firma. Jej pracownikom niczego nie można było zarzucić – sprzątali dokładnie i sumiennie. I nigdy nic nie zginęło. Dziwić mogło tylko jedno: dawniej wieczorem przychodziła do biura mówiąca wyłącznie po hiszpańsku senora, która miała na imię no hablo inglés. A teraz zjawiali się wysportowani młodzi poligloci. Później okazało się, że także mieli świetną, fotograficzną wręcz pamięć. Szczególnie interesowała ich zawartość koszy na śmieci koło niszczarek oraz kserokopiarek.

Prawda czy fałsz? Prawda. Może nie w 1979 r. i nie w CIA, ale ta forma szpiegostwa, w tym przemysłowego, jest powszechnie znana i była wielokrotnie opisywana.

Drugie pytanie jest bardzo łatwe i dotyczy przetargów na oprogramowanie antywirusowe. Są one ogłaszane od wielu lat przez polskie firmy i urzędy centralne, a jedynym kryterium jest cena. Tymczasem w październiku tego roku dziennik „Wall Street Journal” opisał wydarzenia, które miały miejsce za oceanem. Trzy lata temu hakerzy współpracujący z izraelskimi służbami specjalnymi włamali się do sieci komputerowej jednej z największych firm produkujących oprogramowanie antywirusowe. Kiedy zaczęli analizować działanie różnych modułów tego oprogramowania, odkryli, że część odpowiedzialna za poszukiwanie na dyskach klientów złośliwego kodu oraz zainfekowanych plików sprawdzała nie tylko sygnatury wirusów, ale również to, czy dane pliki nie miały sygnatur „tajne łamane przez poufne”. Jest w tym pewna logika, może twórcy tego oprogramowania uznali, że służby specjalne i administracja rządowa to rodzaj wirusa, i to mocno złośliwego. Należy więc go kontrolować, aby się nie rozprzestrzeniał po świecie.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane