statystyki

Na chlebie można zarobić

autor: Patrycja Otto21.01.2009, 09:47; Aktualizacja: 21.01.2009, 11:30
  • Wyślij
  • Drukuj

Pieczywo kupuje ponad 90 proc. polskich gospodarstw, więc własny biznes na tym rynku może być opłacalny. Warto jednak zacząć od sklepu ze względu na mniejsze koszty i ryzyko niepowodzenia.





Spożycie chleba w Polsce, mimo że rokrocznie spada o około 2 proc., wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie i wynosi ponad 61 kg na osobę. Według szacunków GUS chleb kupuje ponad 90 proc. gospodarstw. A to oznacza, że założenie własnej działalności w tej branży może być opłacalne.

Własny zakład piekarniczy

Tego typu biznes jest obarczony największym ryzykiem. Powodem jest ogromna konkurencja. Na rynku działa 11,6 tys. podmiotów. Rosnące ceny surowców, wzrost wynagrodzeń i kosztów energii spowodował spadek marży na pieczywie, która dodatkowo jest jeszcze obniżana przez przyjmowanie przez piekarzy zwrotów niesprzedanego w sklepach asortymentu.

- Stanowi on około 15-20 proc. dostaw - zauważa Grzegorz Nowakowski, dyrektor Instytutu Polskie Pieczywo.

W efekcie, jak dodaje, wiele piekarni balansuje na progu rentowności. W 2008 roku upadło 300 firm z branży.

- Wojna cenowa powoduje, że jeszcze trudniej jest zarobić - wyjaśnia Grzegorz Nowakowski.

Szacuje się, że rentowność większości piekarni oscyluje w granicy 1-5 proc.

Są zakłady, które radzą sobie bardzo dobrze na tym rynku.

- Stawiają na jakość, która jest droższa, ale też ma coraz więcej zwolenników wśród klientów - uważa Grzegorz Nowakowski.

Rozwiązaniem jest też wypiekanie nie tylko pieczywa, ale także słodkich bułeczek.

Trzeba jednak pamiętać, że otwarcie własnej piekarni jest kosztowne, a szansę przebicia na rynku mają w zasadzie w pełni zautomatyzowane, wyposażone w nowoczesny sprzęt zakłady. Na zakup wyposażenia potrzeba minimum 500 tys. zł. I to nawet, gdy decydujemy się na zakupy na rynku wtórnym. Musimy się jednak wówczas liczyć z modernizacją zakładu w niedługim czasie. Zakup samej linii do produkcji chleba i bułek to wydatek rzędu 200 tys. zł. Za mały piec wsadowy zapłacimy minimum 50 tys. zł, za mieszałkę spiralną - 30 tys. zł, obrotówkę - 20 tys. zł, dzielarkę do bułek - 15 tys. zł, znakownicę do kajzerek - 5 tys. zł, pojemnik na pieczywo - 1 tys. zł. Do tego dochodzą jeszcze meble do szatni i biura oraz samochód dostawczy.

Są też alternatywne rozwiązania. Mowa o wypożyczeniu pieców od jednej z działających na rynku firm.

- Warunkiem jest osiąganie określonego poziomu obrotów w miesiącu. Przy wypożyczeniu najmniejszego pieca z dwoma blachami wymagamy, by kształtował się on na poziomie 2 tys. zł - wyjaśnia pracownik działu marketingu w firmie Nowakowski Piekarnie.

Wymagania dostawcy

W trakcie użytkowania urządzenia spółka nie pobiera żadnych opłat.

- Wymagamy jednak, by służył on jedynie do wypieku dostarczonego przez nas pieczywa, które jest wstępnie zapieczone i zamrożone - dodaje pracownik firmy Nowakowski Piekarnie, która w swojej ofercie ma już 100 rodzajów pieczywa.

Drugi minus to brak pracowników.

- Dobrze wykwalifikowani emigrują zarobkowo za granice. W ich miejsce nie pojawiają się nowi. Co roku likwiduje się szkoły zawodowe - wyjaśnia Grzegorz Nowakowski.

Eksperci doradzają więc, by biznes w tej branży rozpocząć od własnego sklepu z pieczywem i ciastkami.

- Jeśli nastawimy się na świeże pieczywo, to nasi dostawcy nie mogą być oddaleni więcej niż o 150 km. Tylko wówczas możemy mieć pewność, że każdego dnia otrzymamy świeży towar - zauważa Grzegorz Nowakowski.

Najlepiej podpisać umowę z kilkoma dostawcami, by asortyment był zróżnicowany. Specjaliści z branży doradzają, że powinno się znaleźć w nim przynajmniej kilkadziesiąt różnych produktów.

Rentowność sklepów z pieczywem jest całkiem przyzwoita. Dobra stroną tego biznesu jest możliwość zwrotu niesprzedanego towaru, co eliminuje ryzyko strat. Marża stosowana na pieczywie wynosi około 10-20 proc. Ważny jest duży dzienny obrót, a ten można osiągnąć tylko, gdy będziemy mieli wielu klientów, i to najlepiej stałych. Na takich można liczyć przede wszystkim na osiedlu mieszkaniowym.

- Aby sklep był rentowny, miesięczny obrót powinien kształtować się na poziomie 50 tys. zł - wyjaśnia Krzysztof Kononowicz, prezes spółki PPH Leks.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:GP
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 1

  • 1: witko40@wp.pl z IP: 88.199.89.* (2009-02-21 09:02)

    z takim podejściem do biznesu nigdy nie zarobicie pieniedzy ta wasza podręcznikowa wiedza na *** się nadaje!!!

Dowiedz się więcej

Poradniki

Galerie