statystyki

Bitcoin: Zakazany, obrażany, nie do pobicia

autor: Jakub Kapiszewski25.09.2017, 16:00
Bitcoin cash ma być lepszą walutą i docelowo zastąpić starą wersję.

Bitcoin cash ma być lepszą walutą i docelowo zastąpić starą wersję.źródło: ShutterStock

Państwo Środka go zakazało. Wielcy świata finansów nazywają oszustwem. Krytycy wytykają, że zbyt łatwo pada łupem cyberzłodziei.

Reklama


Najświeższy cios kryptowalucie zadały chińskie władze, które zakazały swoim obywatelom obrotu bitcoinem. Pekin najpierw nakazał zwinąć interes rodzimym firmom, które trudniły się wymianą cyfrowego pieniądza na realny i na odwrót. Następnie władze zamknęły dostęp do takich przedsięwzięć za granicą. „Wall Street Journal” donosił, że na celowniku znalazły się również transakcje w bitcoinie pomiędzy internautami, np. za pomocą niezwykle popularnego komunikatora internetowego WeChat. W reakcji na działania rządu największa giełda obracająca kryptowalutą na świecie – BTC China – ogłosiła, że 30 września zawiesza działalność.

Canberra i Tokio obejmują bitcoiny nadzorem

Oficjalnie chińskie władze tłumaczą, że zakaz jest efektem walki z praniem brudnych pieniędzy oraz handlem nielegalnymi towarami. Biorąc pod uwagę naturę kryptowalut, które ze względu na anonimowość użytkowników doskonale się do tego nadają, nie sposób wykluczyć tego argumentu. Bardziej prawdopodobne jest jednak, że zakaz stanowi ostatni wystrzał w walce Pekinu o zatrzymanie odpływu kapitału z Chin. Znów, ze względu na swoją cyfrową naturę, kryptowaluty doskonale się do tego nadają. Tymczasem władze Państwa Środka chcą, żeby zarobione w kraju pieniądze pracowały również w kraju, a nie były transferowane za granicę.

W ten sposób Chiny stały się trzecim krajem na świecie, który postanowił uregulować bitcoina (chociaż w dość definitywny sposób). Wcześniej kryptowalutę postanowiły objąć nadzorem Japonia i Australia. W maju Kraj Kwitnącej Wiśni wprowadził prawo, zgodnie z którym giełdy oferujące konta, na których zwykli klienci mogą trzymać bitcoiny, oraz możliwość wymiany kryptowaluty na jeny zostaną objęte nadzorem przez japoński odpowiednik Komisji Nadzoru Finansowego. To oznacza, że będą musiały się tam zarejestrować, wystąpić o pozwolenie na działanie i spełnić wiele wymogów. Wchodzące w życie 1 października przepisy z jednej strony krępują swobodną naturę kryptowaluty, ale z drugiej otwierają ją na odbiorcę, dla którego stanowiły dotychczas czarną magię – pana Watanabe, czyli japońskiego Kowalskiego. Celem regulacji jest bowiem m.in. uczynienie z bitcoina normalnej alternatywy inwestycyjnej, po którą w bezpieczny sposób (czyli z pewną, gwarantowaną przez przepisy ochroną prawną) mogą sięgać ludzie.


Pozostało jeszcze 58% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (1)

  • BarTI(2017-09-26 17:46) Zgłoś naruszenie 10

    Rzad Chin obawia sie bitcoina, bo jest zbyt transparentny i z tego powodu nie moze go kontrolowac, a poza tym nie ma zadnych procentow z przesylu takiego pieniadza. Ja kopie akurat ethereum, a nie bitcoin, ale tymi malymi wahanami sie nie przejmuje - niech sobie pogadaja. To tylko kwestia czasu, az powstana koparki, ktorych nie bedzie dalo sie sledzic, a chinczycy dalej beda kopac... ;) Jak ktos sie waha, czy warto zaczac, to ja polecam.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama