Polska gospodarka na tle innych krajów UE nie jest - na nasze szczęście - zbyt dużym konsumentem gazu ziemnego. W naszym kraju naturalny metan zawsze traktowany był jako surowiec ekskluzywny, zużywany głównie przez zakłady chemiczne i huty oraz w niewielkim stopniu przez elektrociepłownie.
Publikacja: 14 stycznia 2009, 09:31 Aktualizacja: 14 stycznia 2009, 10:52
Jedną z przyczyn wdrożenia negowanej przez Polskę idei budowy gazociągu północnego, zwanego u nas także bałtyckim, była odmowa przez Polskę budowy tzw. pieremyczki łączącej ze sobą na terenie Polski gazociągi tranzytowe biegnące do Europy zarówno przez Ukrainę, jak i Białoruś. Gdyby taka pieremyczka istniała, Czechy, Słowacja czy Węgry nie byłyby pozbawione dzisiaj kompletnie dostaw gazu. Umowa, na podstawie której założono zarejestrowaną w szwajcarskim kantonie Zug spółkę typu joint ventures North European Gas Pipeline Company, podpisana została w Berlinie w obecności przywódców Niemiec i Rosji 8 listopada 2005 r. Założycielami spółki są po stronie rosyjskiej Gazprom, zaś po stronie niemieckiej E.ON/Ruhrgas i BASF/Wintersahll. Później do spółki dopuszczony został holenderski koncern Gasunie. Teraz łasym okiem na udziały w tym projekcie jako udziałowiec mniejszościowy patrzy francuski GdF Suez. Gazociąg ma przebiegać z Wyborga nad Zatoką Fińską do położonego 70 km od Świnoujścia Greifs-waldu, a następnie przez północne Niemcy, Holandię docelowo na Wyspy Brytyjskie. Gazociąg ma być zasilany zarówno ze złóż sztokmanowskich znajdujących się pod Morzem Barentsa, jak i z Jamału oraz złóż zachodniej Syberii. Długość części podmorskiej ma wynieść 1189 km, zaś lądowej 917 km, projektowana zdolność przesyłowa obu nitek 55 mld m sześc. rocznie, średnica rur 1200 mm, zaś ciśnienie na wejściu 210 barów. Koszt budowy tego gazociągu ciągle rośnie. Jedne źródła podają, że jest to w tej chwili co najmniej 10 mld dolarów, inwestor oficjalnie przyznaje się do 7,4 mld euro. Projekt ten pomimo licznych wątpliwości natury ekologicznej i ekonomicznej, a także politycznej objęty jest priorytetem Komisji Europejskiej. Inwestorzy cały czas zakładają, że brak opłat tranzytowych pokryje z nawiązką zwiększone koszty związane z posadowieniem rur na dnie Bałtyku. Ale założenie takie może w praktyce okazać się iluzoryczne. Bałtyk jest małym morzem, które pozbawione jest w zasadzie wód eksterytorialnych, zaś strefy ekonomiczne Polski i Danii w rejonie Bornholmu nakładają się na siebie. I w praktyce może okazać się, że kraje, przez których strefy ekonomiczne będzie przebiegała podwodna rura z gazem, też będą oczekiwały pożytków finansowych z tego faktu. To może w przyszłości prowadzić do konfliktów podobnego typu, jakie okresowo teraz ma Rosja z Ukrainą czy Białorusią.
Gaz ziemny w porównaniu z energią elektryczną ma tę zaletę, że daje się magazynować. Podziemne magazyny gazu stanowią integralną część systemu gazowniczego każdego kraju. Pozwalają one na zapewnienie ciągłości dostaw w przypadku awarii czy wstrzymania ich przez kontrahentów z powodów politycznych lub ekonomicznych. Umożliwiają także gromadzenie nadwyżek w momentach zmniejszonego poboru przez gospodarkę celem uniknięcia kosztów wynikających z często stosowanej w kontraktach gazowych zasady: bierz lub płać. W planach znajduje się budowa kolejnych magazynów.
Gaz ziemny w Polsce zawsze traktowany był jako paliwo ekskluzywne i używanie go do produkcji energii elektrycznej czy ciepła traktowano jako oczywiste marnotrawstwo, zgadzając się na to w ostateczności. Na przeszkodzie stała także niemal zawsze wysoka - w porównaniu z innymi nośnikami energii - niemal zaporowa cena paliwa gazowego. Dlatego też nowoczesne bloki parowo-gazowe funkcjonujące w elektrociepłowniach zawodowych można policzyć na palcach jednej ręki. Na gazie wysokometanowym pracują bloki: w EC Lublin-Wrotków, EC Rzeszów i EC Nowa Sarzyna. Gaz zaazotowany zużywają bloki gazowe w EC Gorzów Wielkopolski, EC Zielona Góra oraz EC Kostrzyn.
W żadnej polskiej elektrowni zawodowej nie ma w tej chwili ani jedno dużego bloku energetycznego pracującego wyłącznie w oparciu o gaz ziemny. Plany budowy takich bloków sygnalizują na razie: Tauron Polska Energia w odniesieniu do Elektrowni Stalowa Wola i CEZ w przypadku Elektrowni Skawina.
źródło:
GP

Dotychczasowa polityka przetargowa Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad się nie sprawdziła. Wykonawcy nie wywiązali się z zobowiązań, a wiele firm stanęło na skraju bankructwa.






