Resort Mateusza Morawieckiego uznał, że po dwóch dekadach funkcjonowania specjalnych stref ekonomicznych czas na zmiany. Dzisiaj gospodarka jest w innym punkcie i stoją przed nią nowe wyzwania. Zamiast stawiać tylko na liczbę inwestycji, trzeba więcej uwagi poświęcić ich jakości.

– Proponujemy prorozwojowy przełom w polityce gospodarczej – uważa wicepremier Morawiecki.

Zapowiedziany przez niego na Forum Ekonomicznym w Krynicy nowy instrument wsparcia dla firm ma w ciągu 10 lat zwiększyć wartość nakładów inwestycyjnych o 117 mld zł i stworzyć 160 tys. miejsc pracy.

Najważniejsze zmiany:

● Odejście od ograniczeń terytorialnych. Nowa koncepcja zakłada, że zachęty podatkowe będą dostępne na terenie całego kraju, a nie tylko w funkcjonujących dziś 14 specjalnych strefach ekonomicznych.

● Nowa jakość inwestycji. Firmy uzyskają zwolnienie podatkowe, jeśli spełnią nie tylko kryteria ilościowe, które wsparcie dla inwestycji uzależniały od stopy bezrobocia i wielkości przedsiębiorstwa, lecz także jakościowe, związane z nakładami na badania i rozwój, tworzeniem stabilnych miejsc pracy, ulokowaniem inwestycji w mniejszych ośrodkach lub na terenach wiejskich czy inwestowaniem w rozwój pracowników.

● Koniec z jedną datą. Decyzja o wsparciu inwestycji wydawana będzie na czas określony 10–15 lat. Obecne przepisy o SSE, które wygasają w 2026 r., zakładają zwolnienia podatkowe przez 9 lat. Wejście w życie nowej ustawy wydłuży ten okres o 5 lat dla inwestycji, które są już w strefach.

● Koncept całej Polski jako strefy inwestycji. To ma zmotywować firmy do ich planowania i przyspieszyć decyzje o ich realizacji. – Różnicowanie w ocenie projektów ze względu na lokalizację to realne narzędzie na rzecz rozwoju regionów w Polsce wschodniej – komentuje rządowe plany Paweł Tynel, partner w firmie doradczej EY.

Także organizacje zrzeszające biznes oceniają, że zmiana obecnego systemu jest lepsza niż rutynowe przedłużanie funkcjonowania SSE.

– Natomiast pojawia się wątpliwość, czy administracyjne wskazania, kiedy będzie można korzystać z preferencji, nie zakłócą naturalnego rozwoju gospodarki, czy nie będzie prób sztucznego dostosowywania się, by spełnić kryteria – zwraca uwagę Łukasz Kozłowski, ekspert Pracodawców RP.

Resort rozwoju chce, aby zmiany weszły w życie od przyszłego roku.