statystyki

Dwa lata sielanki. Przyszłość gospodarki według NBP

autor: Tomasz Jóźwik11.07.2017, 07:54; Aktualizacja: 11.07.2017, 08:21
Ekonomia, gospodarka, biznes

NBP prognozuje, że w przyszłym roku inwestycje wzrosną już o 6,6 proc.źródło: ShutterStock

Relatywnie wysoki wzrost, rekordowo niskie bezrobocie, rosnące w tempie 6 proc. na rok płace, wciąż bardzo tanie kredyty. Prognozy na przyszłość są więcej niż optymistyczne.

Reklama


Prognozę tempa wzrostu gospodarczego na ten rok bank podniósł drugi raz z rzędu. W opublikowanej wczoraj projekcji inflacji departament analiz ekonomicznych (DAE) NBP oszacował, że w tym roku wzrost wyniesie 4 proc. Przed czterema miesiącami, w poprzedniej wersji publikowanej trzy razy do roku analizy, która jest kluczowym dokumentem dla decydującej o wysokości stóp procentowych Rady Polityki Pieniężnej, tegoroczne tempo wzrostu oszacowano na 3,6 proc. W listopadzie zeszłego roku szacunek wynosił 3,5 proc.

Lepiej na zewnątrz, lepiej wewnątrz

Bank zdecydował się na podniesienie prognoz, bo coraz lepiej radzi sobie wychodząca z kryzysu gospodarka strefy euro. W szczególności coraz szybciej rozwijają się Niemcy, główny odbiorca naszego eksportu. Ale przede wszystkim to popyt wewnętrzny NBP ocenia lepiej niż w poprzedniej projekcji. Tempo jego wzrostu w tym roku zostało oszacowane na 4,7 proc. wobec 4,3 proc. poprzednio. Rośnie przede wszystkim konsumpcja (bank zwraca uwagę, że w I kwartale rosła najszybciej od dziewięciu lat), bo zwiększają się płace, spada bezrobocie, a budżety gospodarstw domowych zasilają pieniądze z programu „Rodzina 500 plus”. Stopniowo poprawiają się także inwestycje, co związane jest przede wszystkim z odblokowaniem napływu środków unijnych z unijnej perspektywy budżetowej na lata 2014–2020. Choć akurat w tej kategorii NBP zrewidował swoje oczekiwania na ten rok w dół – w marcu szacował, że inwestycje zwiększą się o 6 proc., obecnie prognoza spadła do 5,7 proc. Dopiero w przyszłym roku ten silnik wzrostu gospodarczego zadziała z większą mocą.

– Podpisaliśmy już kontrakty na 160 mld zł, to jest ponad połowę pieniędzy na inwestycje przewidzianych w tej unijnej perspektywie budżetowej. Na razie w dalszym ciągu znajdujemy się raczej w fazie projektowej niż realizacyjnej, dlatego unijny kapitał płynie dość wąskim strumieniem. Ale już pod koniec roku i przede wszystkim w przyszłym to się zmieni – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista banku ING.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama