statystyki

Największe wyzwania dopiero przed prezesem NBP

autor: Bartek Godusławski21.06.2017, 14:11
pieniądze, finanse, oszczędności, kasa

Równo rok temu Adam Glapiński zasiadł w fotelu prezesa Narodowego Banku Polskiego. Nominację miał w kieszeni po wygraniu wyścigu prezydenckiego przez Andrzeja Dudę, a zwycięstwo wyborcze PiS tylko przypieczętowało zmianę w banku centralnym.źródło: ShutterStock

Adamowi Glapińskiemu nie udało się przejąć nadzoru finansowego i nie miał okazji do wykazania się w polityce pieniężnej. Z sukcesami blokuje jednak frankowe inicjatywy polityków

Reklama


Równo rok temu Adam Glapiński zasiadł w fotelu prezesa Narodowego Banku Polskiego. Nominację miał w kieszeni po wygraniu wyścigu prezydenckiego przez Andrzeja Dudę, a zwycięstwo wyborcze PiS tylko przypieczętowało zmianę w banku centralnym. Poprzedni szef NBP Marek Belka od początku przekonywał, że z punktu widzenia kadr partii przejmującej władzę w Polsce Glapiński to dobry wybór. Nowy prezes wcześniej spędził sześć lat w Radzie Polityki Pieniężnej, a prezesurę poprzedził trzymiesięcznym terminowaniem w zarządzie NBP. Stery w banku centralnym przejął ze stopami procentowymi na najniższym poziomie w historii i z utrzymującą się od dwóch lat deflacją. Dzisiaj roczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych jest w okolicach 2 proc., a gospodarka wróciła na ścieżkę szybkiego wzrostu. W polityce pieniężnej nowy prezes NBP nie miał jeszcze szansy, aby się wykazać, i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo mieć nie będzie.

– Mówiłem wielokrotnie, że osobiście zdziwiłbym się, gdybyśmy podwyższali stopy w 2018 r. – deklarował po czerwcowym posiedzeniu RPP Adam Glapiński.

Po pierwsze stabilność

Przez ostatni rok najwięcej uwagi mógł zatem poświęcić kondycji naszego sektora finansowego. Podczas przesłuchania przed sejmową komisją finansów publicznych, w exposé, które miało przekonać posłów do poparcia jego kandydatury, mówił, że stabilność instytucji finansowych i całego sektora będzie wyzwaniem. Wówczas sen z powiek spędzały nie tylko problemy zagranicznych banków, ale i pomysły na pomoc zadłużonym we franku szwajcarskim. Pierwsze prezydenckie projekty ustaw mających dać ulgę kredytobiorcom mogły zdaniem Komisji Nadzoru Finansowego skończyć się kryzysem finansowym w Polsce, a ich koszt oszacowano na 44–67 mld zł. Podobne wyliczenia prezentował NBP jeszcze za prezesury Marka Belki.

Glapiński szybko i skutecznie włączył się do gry o przygotowanie takich rozwiązań, które nie doprowadzą banków na skraj bankructwa. Dzięki pomocy banku centralnego ludzie prezydenta wyszli z nową inicjatywą ustawy spreadowej, która zakładała zwrot różnic kursowych dla części zadłużonej w walucie. Koszt nowych pomysłów: ok. 9 mld zł. Znacznie mniej niż przy przewalutowaniu po kursie korzystnym dla klientów, ale to wciąż duże obciążenie dla banków.


Pozostało jeszcze 73% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama