Producenci napojów spirytusowych to ważna część gospodarki. Tworzą prawie 100 tys. miejsc pracy i zasilają budżet 12,5 mld zł podatków. Branża jest znaczącym eksporterem.

– W ostatnim czasie można dostrzec stabilizację sektora. Żeby dalej mógł się rozwijać, potrzebuje jednak wsparcia – podkreślał Andrzej Szumowski, przewodniczący rady głównej Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy. Wskazał na potrzebę zrównania szans poszczególnych kategorii napojów spirytusowych, z których część jest obecnie faworyzowana podatkowo.

Odwrotny efekt zróżnicowania

Rafał Momot, autor najnowszego raportu Fundacji Republikańskiej o przemyśle spirytusowym potwierdził, że dotychczasowa polityka państwa oparta na wspieraniu spożycia napojów o niskiej zawartości alkoholu nie doprowadziła do spadku spożycia alkoholu, jak spodziewano się, zmieniając przepisy. – Doszło tylko do zmiany zwyczajów i preferencji konsumentów, co przełożyło się na strukturę spożycia. Obecnie więcej niż kiedyś wypija się alkoholi o niskiej zawartości alkoholu. W 1980 r. konsumpcja wódki wynosiła 14,9 l rocznie na osobę. W ubiegłym roku było to już 5,5 l. Równocześnie w ostatnich latach dynamicznie zwiększyła się ilość wypijanego u nas piwa, co de facto doprowadziło do zwiększenia całkowitej konsumpcji alkoholu – tłumaczył Rafał Momot. W jego ocenie nie ma uzasadnienia dla utrzymania nierównego opodatkowania.

Najwięcej czystego alkoholu etylowego wypijamy w piwie – 59 proc. całego spożycia. Udział napojów spirytusowych wynosi 32 proc., a wina 9 proc. Natomiast według najnowszego badania RARHA udział piwa w rynku sięga 62,6 proc. i jest najwyższy w całej Unii Europejskiej. To od piwa zaczyna się dziś często inicjacja alkoholowa młodzieży.

Średnia stawka podatku od napojów spirytusowych w przypadku piwa i cydrów jest dziś trzy razy niższa niż na ta sama ilość czystego alkoholu zawartego w napojach spirytusowych – podkreślają autorzy Fundacji Republikańskiej w swoim raporcie. W półlitrowej butelce wódki kosztującej 20 zł akcyza stanowi 57 proc., co daje 11,41 zł. Dla porównania w piwie o takiej samej pojemności o średniej cenie 3 zł, udział podatku wynosi 16 proc., czyli 0,48 zł, a w winie kosztującym 15 zł za 0,7 l – 7,4 proc., czyli 1,11 zł. Do tego na skutek ostatnich podwyżek stawki akcyzy na napoje spirytusowe są dziś najwyższe w tej części Europy, nie licząc Litwy. W Niemczech akcyza wynosi 10,88 zł na 0,5 l wódki, w Czechach – 8,99 zł, na Ukrainie – 3,69 zł, a na Białorusi – 1,75 zł.

To sprawia, że stawki podatku akcyzowego tylko w przypadku napojów spirytusowych zależą proporcjonalnie od zawartości w nich czystego alkoholu. W winie i pozostałych wyrobach fermentowanych punktem odniesienia jest litr objętości gotowego wyrobu, a w piwie, podatek nalicza się od stopnia zawartości ekstraktu.

Gdyby zmierzać do wyrównania stawek, bazując na całkowitej wartości czystego alkoholu, to akcyza na piwo wzrosłaby z 0,48 zł do 1,43 zł na 0,5 l. Jak zauważył Rafał Momot, podobny poziom podwyżki akcyzy na piwo wprowadziła Francja w 2013 r. i mimo 160-procentowego wzrostu stawki w pierwszym roku, sprzedaż spadła jedynie o 16 proc., a w kolejnym roku zwiększyła się, co dało trzykrotny wzrost wpływów do budżetu.

Autorzy raportu zauważyli rynkową dyskryminację wyrobów spirytusowych również na innych polach – np. w zasadach dotyczących marketingu. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości zabrania reklamy i promocji trunków z wyjątkiem piwa.

Dialog z rządem

Wicepremier Mateusz Morawiecki, który był gościem kongresu, zapewnił, że rząd jest nastawiony na dialog i współpracę w poszukiwaniu odpowiednich rozwiązań.

Uczestnicy kongresu potwierdzili, że jedną z najważniejszych barier rozwoju branży spirytusowej jest rozwój czarnego rynku będący pochodną wysokich stawek akcyzowych. Piwo i wino są w dużo mniejszym stopniu na nim dostępne. Ma to miejsce ze względu na ich mniejsze obciążenie podatkiem. – W Polsce, jak w żadnym innym kraju preferowane jest piwo. Zrównanie obciążeń fiskalnych pomogłoby zahamować rozwój szarej strefy. Dlatego producenci są otwarci na dyskusję z rządem na temat tego, co można zrobić, by poprawić sytuację – zapewniał Marek Sypek ze Stock Polska.

Piotr Dziedzic, dyrektor departamentu zwalczania przestępczości ekonomicznej w Ministerstwie Finansów podkreślił, że jednym z priorytetów rządu jest walka z oszustwami podatkowymi, w tym z nielegalnym alkoholem. W 2016 r., jak podkreślił, udało się rozpocząć proces uszczelniania przepisów podatkowych, co przełożyło się na wzrost 0 7 proc. sprzedaży legalnych trunków oraz wzrost wpływów do budżetu. Dlatego wśród planów na najbliższy rok są dalsze działania kontrolne i prace legislacyjne, których głównym celem jest ograniczenie spożycia nielegalnego alkoholu.

Przedstawiciel resortu finansów odniósł się do różnic w podatku akcyzowym na mocne alkohole w Polsce i krajach sąsiadujących. – Są istotne. Ale mimo tego w ubiegłym roku udało nam się zaobserwować ciekawy trend, zgodnie z którym to Rosjanie i Ukraińcy kupowali alkohol w Polsce i go wywozili do siebie. Biorąc pod uwagę niższe stawki akcyzy w tych krajach można powiedzieć, że to nieuzasadnione zachowanie pod względem ekonomicznym. Jednak, gdy przyjrzymy się liczbie zgonów z powodu skażonego spirytusu, zwłaszcza na Ukrainie, działanie to nabiera sensu – dodał.

Bodziec dla rolnictwa i handlu

Eksperci zauważają, że szara strefa szkodzi nie tylko sektorowi alkoholowemu, ale też może oddziaływać negatywnie na branże, które z nim współpracują. Producenci wyrobów spirytusowych jak na razie istotnie wspierają rodzime rolnictwo, przez zagospodarowywanie nadwyżki plonów. Co roku branża wykorzystuje 750 tys. t zbóż i 50 tys. ton ziemniaków. Odbiera też od rolników 90 tys. melasy cukrowej, 20 tys. t odpadów rolno-przemysłowych i kilka tysięcy t owoców. Napoje alkoholowe są też istotnym czynnikiem generującym ruch w sklepach, zwłaszcza tych mniejszych. Pojawiają się średnio na jednej trzeciej paragonów.

– W Polsce funkcjonuje ok. 100 tys. sklepów, z których ok. 60 tys. ma pozwolenie na sprzedaż alkoholu. Wśród nich ponad 60 proc. może oferować mocne trunki. Wielu małym sklepom alkohol pozwala przetrwać na rynku, ale tylko wówczas gdy są w stanie zaoferować podobną cenę wyrobów spirytusowych do tej, jaką mają markety wielkopowierzchniowe. Mogą więc z nimi konkurować o klientów. To jednak zasługa polityki marżowej stosowanej przez wytwórców – podkreślał Marek Sypek, dodając, że jej zmiana może przyczynić się do bankructwa wielu małych sklepów.

Piotr Dziedzic, dyrektor departamentu zwalczania przestępczości ekonomicznej w Ministerstwie Finansów, podkreślił, że jednym z priorytetów rządu jest walka z oszustwami podatkowymi, w tym z nielegalnym alkoholem. Zwrócił uwagę, że w 2016 r. udało się rozpocząć proces uszczelniania przepisów podatkowych, co przełożyło się na 7-procentowy wzrost sprzedaży legalnych trunków oraz wzrost wpływów do budżetu.

Pole do ekspansji

Przedstawiciel resortu finansów odniósł się też do różnic w podatku akcyzowym na mocne alkohole w Polsce i krajach sąsiadujących. – Są istotne. Ale mimo tego w ubiegłym roku udało nam się zaobserwować ciekawy trend: to Rosjanie i Ukraińcy kupowali alkohol w Polsce i go wywozili do siebie. Biorąc pod uwagę niższe stawki akcyzy w tych krajach, można powiedzieć, że to nieuzasadnione ekonomicznie. Jednak gdy przyjrzymy się liczbie zgonów z powodu skażonego spirytusu, zwłaszcza na Ukrainie, działanie to nabiera sensu – dodaje.

Szara strefa nie jest jedyną barierą dla dalszego rozwoju branży. Mógłby on być bardziej dynamiczny, gdyby zwiększyć wsparcie promocji polskiej wódki za granicą. – Mamy nadzieję, że w promocję zaangażuje się dyplomacja oraz agencje promocji gospodarki. Żaden polski produkt nie ma takiej renomy za granicą jak polska wódka, żaden też nie kojarzy się tak dobrze z naszym krajem. Szkoda, by nie zostało to wykorzystane – stwierdził Andrzej Szumowski.

Polska wódka wciąż ma ogromny potencjał eksportowy. Branża ogromne perspektywy widzi dla siebie w krajach rozwijających się i bogacących jak Chiny, Indie czy państwa afrykańskie. – Szansą są też egzotyczne kierunki. Myślę na przykład o Japonii, gdzie pije się dużo alkoholu. Tam jednak znana jest jak na razie tylko polska Żubrówka. Czas zacząć to zmieniać – mówi prof. Andrzej Kowalski, dyrektor Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Uczmy się pić

Uczestnicy kongresu zwrócili też uwagę na konieczność edukacji i promocji odpowiedzialnych wzorców konsumpcji alkoholu. Dlatego tak ważna jest edukacja. Od 2008 r. trwają kampanie społeczne: „Lepszy start dla Twojego dziecka”, „Piłeś? Nie jedź”, „Laboratorium Wiedzy Pozytywnej” czy „Stop nielegalnemu alkoholowi”. Potrzebę tych działań potwierdza ubiegłoroczne badanie „Co Polacy wiedzą o alkoholu?”, które pokazało, że konsumentom brakuje elementarnej wiedzy na temat zawartości alkoholu w poszczególnych napojach – żaden z ponad tysiąca badanych nie potrafił uszeregować mocy napojów alkoholowych w standardowych objętościach. Prowadzona przez firmy zrzeszone w Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy społeczna kampania edukacyjna „Alkohol – zawsze odpowiedzialnie” jest kolejnym pomysłem na przypominanie konsumentom, że alkohol zawsze oddziałuje na organizm, niezależnie od tego, w jakim napoju się znajduje.

PARTNER

źródło: Dziennik Gazeta Prawna