"Nasz pogląd z początku roku był taki, że motorami wzrostu WIG 20 będą spółki paliwowe i surowcowe, i tak jest. W przyszłym roku natomiast liderem może być sektor bankowy, któremu pomoże niższa baza wyników za ten rok oraz oczekiwania inflacyjne, które są związane z perspektywą podwyżek stóp procentowych. 2018 rok powinien przynieść odbicie wyników banków. Jak widać, mamy więc przed sobą dwa lata wzrostu zysków na rynku polskim, a inwestorzy taką pewność lubią" - powiedział PAP Biznes Marcin Szortyka, dyrektor zespołu zarządzania instrumentami udziałowymi NN Investment Partners TFI.

Szortyka ocenił, że wśród dużych spółek atrakcyjny dla inwestorów może okazać się również sektor energetyczny.

"Nie jest to nasz ulubiony sektor, ale jest bardzo płynny, ryzyko polityczne zmalało, pojawiają się niewielkie dywidendy, a wyceny spółek są nisko. Wydaje się, że ryzyko polityczne związane z sektorem energetycznym jest mniejsze niż jeszcze niedawno – kopalnie zostały wchłonięte, akwizycje dokonane. Ciężko tu chyba oczekiwać kolejnych obciążeń" - powiedział.

"Przy obecnym silnym budżecie państwa może się również okazać, że nie ma presji, by podnosić kapitał zakładowy tych spółek poprzez wzrost wartości nominalnej akcji, tak jak było to zapowiadane" - dodał.

Według zarządzającego, siłę polskiego rynku akcji będzie można ocenić po skali nadchodzącej korekty.

"Jeżeli będzie ona płaska, to pokaże dobre perspektywy dla indeksów" - ocenił.

Od początku roku WIG 20 zyskał 18 proc., co jest jednym z najwyższych wzrostów wśród europejskich indeksów. Najwyższe poziomy w tym roku indeks osiągnął na początku maja (okolice 2.410 pkt.) i od tamtej pory obniżył się o 4 proc. Według zarządzających NN IP TFI, szczególną uwagę zwraca tegoroczny wzrost WIG 20 USD, w przeliczeniu na dolary amerykańskie, który sięga 31 proc.

"Dzisiaj największymi wygranymi na GPW są inwestorzy zagraniczni, którzy zarobili z jednej strony na wzroście wyceny spółek, a z drugiej strony na umocnieniu złotego. Indeksy GPW wyrażone w walucie dolarowej wzrosły dużo mocniej niż w walucie lokalnej – dolar w stosunku do złotego od szczytów przecenił się bowiem o około 15 proc." - powiedział w rozmowie z PAP Biznes Michał Witkowski, zarządzający funduszami NN IP TFI.

Jego zdaniem wsparciem dla indeksu WIG 20, szczególnie w 2018 roku, będzie wyższa inflacja i związana z tym perspektywa podwyższenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych w kwietniu wzrosły rdr o 2,0 proc., podobnie jak w marcu.

"WIG 20 to indeks, który lubi inflację. Mamy tam sektor finansowy, spółki energetyczne, które częściowo są uzależnione – szczególnie w części dystrybucyjnej – od wysokości stóp procentowych. Pojawienie się umiarkowanej inflacji powinno sprzyjać polskiemu rynkowi akcji, ale bardziej jest to scenariusz na rok 2018" - powiedział PAP Biznes Witkowski.

Według niego, duże spółki z GPW są obecnie wycenione z dwucyfrowym dyskontem do firm z mWIG 40. Indeks, grupujący spółki o średniej kapitalizacji, wzrósł od początku roku o 14,6 proc., słabiej niż WIG 20, jednak w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy mWIG 40 zyskał aż 36,5 proc., podczas gdy WIG 20 poszedł w górę o 24,8 proc.

"Jeżeli patrzymy na sektor dużych spółek, to w naszym odczuciu jest on handlowany z dwucyfrowym dyskontem do małych i średnich spółek. Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, o czym wspomnieliśmy wcześniej – w warunkach pojawiającej się inflacji większe spółki będą mogły radzić sobie lepiej niż mniejsze: dużym spółkom łatwiej jest przerzucić inflację, wynikającą z wyższych kosztów pracy, na ceny swoich produktów czy usług" - powiedział.

"Z drugiej strony, jeżeli spojrzymy na szereg spółek z mWIG 40, to ich wyceny mierzone wskaźnikiem EV/EBITDA w dużej mierze kształtują się na poziomie 10" - dodał.

Marcin Szortyka ocenił, że do wzrostu zysków spółek może przyczynić się również przyspieszający wzrost gospodarczy. W pierwszym kwartale PKB Polski wzrósł o 4 proc. rok do roku, wobec 2,5 proc. wzrostu odnotowanego w ostatnim kwartale 2016 roku.

"Polski rynek historycznie bardzo dobrze reagował na przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego – w większości przypadków, jeżeli dynamika PKB była wyższa rok do roku to wyższy był również indeks WIG. Widzimy kontynuację tej tendencji. Wydaje się, że przyspieszenie tempa PKB jest niezagrożone, co, naszym zdaniem, jest dosyć pozytywne dla akcji" - powiedział.

"Oczywiście część tego wzrostu została już skonsumowana przez rajd, który miał miejsce w ostatnich sześciu miesiącach" - dodał.

Zdaniem zarządzających NN IP TFI, nic nie wskazuje obecnie na zbliżającą się korektę indeksów w Stanach, która mogłaby pociągnąć w dół rynki na całym świecie, w tym w Polsce.

"Wyceny w USA - wskaźnik cena do zysku na poziomie 20 - są wysokie, jednak po wynikach za pierwszy kwartał konsensusy roczne dla firm na rynkach bazowych poszły w górę. Dopóki spółki dowożą oczekiwania, dopóty wysokie wyceny nie są zagrożeniem" - powiedział Szortyka.

"Patrzymy też na wskaźniki cykliczne, takie jak sprzedaż aut czy stali w Stanach. Gdyby zaczęły one spadać, to byłaby to pierwsza jaskółka, że coś się dzieje niedobrego. Na razie tego nie widać" - dodał.

WYNIKI ZA PIERWSZY KWARTAŁ: WIĘKSZE SPÓŁKI WYPADŁY LEPIEJ

W ocenie zarządzających NN IP TFI, spółki z WIG 20 pozytywnie zaskoczyły wynikami za pierwszy kwartał tego roku. Słabiej wypadły natomiast małe i średnie firmy, dla których obciążeniem były rosnące koszty pracy.

"Praktycznie wszystkie sektory związane z surowcami, paliwowe, wydobywcze, zaskoczyły pozytywnie i to wpisuje się w trend, którego oczekiwaliśmy – wzrosty cen surowców pomagają rynkom wschodzącym. Po drugie wyniki banków były dobre. Widać, że sektor radzi sobie z różnymi wyzwaniami, które przed nim stają. 40 proc. WIG stanowią spółki finansowe, więc jakiekolwiek zmiany pomysłów dotyczących rozwiązania kwestii kredytów walutowych będą miały ogromne znaczenie dla kierunku indeksu" - powiedział Marcin Szortyka.

"Naszym zdaniem wyniki małych i średnich spółek rozczarowały, głównie ze względu na wyższe koszty pracy. Z danych GUS wynika, że pensje rosną 4-5 proc. rocznie, do tego dochodzi wzrost płacy minimalnej i próby ucywilizowania rynku pracy, czyli przechodzenie z umów na zlecenie na umowy o pracę. Najmocniej odbiło się to na firmach z branży detalicznej, które zatrudniają dużo pracowników" - dodał.

Zdaniem Michała Witkowskiego, mniejsze firmy w dalszym ciągu będą pod presją zwyżkującego kosztu pracy, w większym stopniu niż największe przedsiębiorstwa.

"W sektorach, gdzie mamy kilku graczy, występuje swego rodzaju oligopol, łatwiej jest przerzucić wyższe koszty pracy na ceny produktów. Tam gdzie konkurencja jest większa, pojawia się natomiast presja na marże i być może dojdzie do jakiejś konsolidacji" - powiedział.

Dodał, że otoczenie makroekonomiczne dla spółek eksportowych było w ostatnim czasie bardzo dobre, ze względu na siłę niemieckiej gospodarki, napędzanej tanim euro, oraz niskie ceny surowców.

Zarządzający NN IP TFI uważają, że marże w sektorze przetwórczym - który dominuje w mWIG 40 - mogły już osiągnąć swój szczyt.

"Gdy spojrzeliśmy na marże spółek, głównie przemysłowych, to okazało się, że były one dużymi beneficjentami trendu deflacyjnego, czyli m.in. słabego złotego i niższych kosztów wsadu. Obecnie marże te są na ponadprzeciętnych poziomach i trudno oczekiwać, że przy stabilnym makro i kursie złotego wszystko będzie im nadal tam sprzyjać" - powiedział Szortyka.

"Oczywiście należy patrzeć na to w kontekście wycen - marże są na wysokich poziomach, ale również wyceny są wysokie. Są na rynku spółki, które mają jeszcze potencjał do wzrostu, ale faktycznie koszty pracy i mocniejszy złoty powodują, że firmy przetwórcze powoli przestają dowozić oczekiwania. Te oczekiwania są ustawione dosyć wysoko" - dodał.

Łukasz Kucharski