Karuzela stanowisk w Totalizatorze Sportowym nadal się kręci. Państwowy "jednoręki bandyta" czeka na swojego szefa

autor: Sylwia Czubkowska04.05.2017, 07:55; Aktualizacja: 04.05.2017, 08:45
Jednorękich bandytów zbuduje konsorcjum Exatela, PWPW i PGZ

Jednorękich bandytów zbuduje konsorcjum Exatela, PWPW i PGZ

Karuzela stanowisk w Totalizatorze Sportowym kręci się niczym bęben losujący. I jak kulka z cyferkami wyskakuje niejasna umowa na wprowadzenie na rynek tysięcy automatów do gier o niskich wygranych.

Reklama


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Komentarze (9)

  • D...(2017-05-04 10:30) Zgłoś naruszenie 60

    Brawo, dobry tekst. Proponuję jeszcze zapytać w TS, czy dostawa tych ~35.000 automatów do gier dokonana będzie z poszanowaniem unijnego prawa konkurencji, czy na rympał, tj. ignorując zasady jednolitego, wolnego rynku, w tym swobodę przepływu towarów? Trzeba pamiętać, że o ile samo świadczenie usług hazardowych (tj. dostawa gry na automacie) zostało objęte monopolem państwa, o tyle już dostawa sprzętu (tj. np. obudowy i różne akcesoria czy wyposażenie komputerowe - np. płyty główne, procesory, monitory itp.) zasadniczo korzysta z wszelkich regulacji wspólnotowych bez jakichkolwiek wyjątków. Zatem zamówienie przez podmiot kontrolowany przez państwo tego rodzaju rzeczy, gdzie wartość transakcji idzie w miliardy złotych, wymaga obligatoryjnego przetargu publicznego, ogłoszonego nie tylko w naszym biuletynie zamówień publicznych, ale też (a może i przede wszystkim!) w analogicznym publikatorze unijnym! Chłopcom z ministerstwa trochę się w głowach pomieszało, jeśli zakładają, że taki interes można w Unii zrealizować na zasadzie klepania kolegów po pleckach i namaszczania ich umowami, które są faktycznie utajnione, o ile rzeczywiście je zawarto. Na tym tle jasnym staje się problem z prezesem spółki państwowej - oni chcieliby menadżera najwyższego poziomu, który byłby jednocześnie ich marionetką robiącą, pod własnym nazwiskiem, wszystkie te bzdury, które oni wymyślili. Niestety - żaden poważny człowiek "z nazwiskiem" nie stoczy się do takiego poziomu, więc trzeba będzie na funkcję wybrać jakiegoś uległego swojaka. Tylko żaden w miarę ogarnięty polityk się na taką minę sam nie rzuci, zatem pozostanie rozwiązanie ostatnie z dostępnych: kolega Misiek (chwilowo bez zajęcia) albo ktoś jego pokroju, czyli młody i ambitny, ale wyjątkowo głupi, a szukający swojej szansy... Tak czy inaczej - nie wygląda to optymistycznie i szansy na szybkie wyjście z problemu nie widać. Ale i taki przestój źle wygląda: wszak w toku prac legislacyjnych nad nowelizacją obiecano Komisji Europejskiej otwarcie rynku w postaci monopolu, czyli usługę hazardową dostępną, chociaż świadczoną przez państwo. Tymczasem już drugi miesiąc ta obietnica nie jest realizowana, usługi nie ma i w rzeczywistości nie wiadomo kiedy będzie dostępna. Zamiast monopolu mamy więc faktyczną prohibicję, czyli rażące złamanie zasad wypracowanych z Komisją. Lada dzień Komisja zatem zapewne zapyta co z tym monopolem, bo go jakoś nie widać? Co wówczas odpowiedzą? Że już zaraz, jak tylko znajdziemy jelenia, który weźmie na siebie wałek na kilka miliardów, który przy okazji kręcimy? Cyrk, kochani, cyrk wielki. Warto drążyć temat, bo będzie z tego jeszcze bardzo wiele radości. :)

    Pokaż odpowiedzi (7)Odpowiedz
  • leworęki(2017-05-04 13:10) Zgłoś naruszenie 20

    w moim mieście jest wytwórnia automatów i koszt jednego to ok 5 tyś żłotych,więc jak im wychodzi 35 tyś ,automat to nic innego jak obudowa czyli trochę szkła i plastyku i komputer oraz oprogramowanie ,jak widać z góry założyli niezły tort do podziału

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane

Reklama