statystyki

Woś: Automat nie zjada pracy. Ale zjada płacę [OPINIA]

autor: Rafał Woś07.04.2017, 19:00
Rafał Woś

Rafał Wośźródło: DGP

Ile zawodów zniknęło w Ameryce od 1950 r. z powodu automatyzacji pracy? James Bessen, ekonomista z Uniwersytetu Bostońskiego, wcześniej przedsiębiorca internetowy, twierdzi, że tylko jeden.

Reklama


Windziarz.

Zdecydowana większość z nas może zetknąć się z przedstawicielami tej profesji, oglądając historyczne lub stare filmy. o „na żywo” występują już tylko w najdroższych hotelach. Jednak z oficjalnego spisu 270 amerykańskich zawodów zostali wymazani. I nie dlatego, że zniknęła obsługiwana przez nich technologia (to przypadek operatorów telegrafu), bo windy jak były w powszechnym użyciu 70 lat temu, tak są i dziś. Rzecz w tym, iż praca windziarza uległa pełnej automatyzacji.

Bessenowi nie chodzi oczywiście tylko o windziarza. Tak naprawdę ekonomista próbuje włączyć się w trwającą od kilku lat debatę o przyszłości pracy. A właściwie o tym, do jakiego stopnia postępująca robotyzacja/automatyzacja wpłynie na kurczenie się popytu na pracę. I to nie tylko na tę świadczoną przez tzw. klasy pracujące, lecz także przez białe kołnierzyki.

Tymczasem Bessen mówi, że wbrew powszechnej obawie kolejne zawody nie będą wcale znikały. W tym sensie głośna zapowiedź Carla Benedikta Freya i Michaela Osborne’a (2013), że ok. 47 proc. amerykańskiej siły roboczej ma potencjał, by ją zautomatyzować, jest jego zdaniem fałszywa. Bo według Bessena automatyzacja nigdy (prócz jednego windziarza potwierdzającego regułę) tak nie działała. W rzeczywistości każdy nowy wynalazek oszczędzający pracę automatyzuje zawód tylko częściowo. Czyli redukuje zatrudnienie, przesuwając popyt i prowadząc do substytucji zawodów między sektorami. Na przykład zmiany technologiczne sprawiły, że nie ma już zbyt wielu zecerów, za to jest bardzo wielu grafików komputerowych.


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Komentarze (2)

  • tt(2017-04-10 09:22) Zgłoś naruszenie 10

    Kompletna bzdura. Przykład: rolnictwo. Dawniej aby obrobić pole, trzeba było wielu ludzi. Teraz jeden kombajn i traktor zastępują pracę setek ludzi. Po kolei można by przedstawiać branże, w których mechanizacja wyparła ludzi. Dawniej prawie wszyscy pracowali przy produkcji podstawowej (rolnictwo, górnictwo, hutnictwo). Teraz to tylko ułamek zatrudnionych, bo ludzie pracują w branżach usługowych. A stoimy na progu kolejnej rewolucji technologicznej. Ekonomiści żyją w XIX wieku, nie potrafiąc zrozumieć zmian, które następują. Polska w latach 90-tych postawiła na tanią siłę roboczą, przez co straciła szanse na skok technologiczny. Teraz przez ten błąd nie mamy technologii a i tak nie jesteśmy konkurencyjni dla maszyn lub robotników z III świata.

    Odpowiedz
  • nauczyciel akademicki(2017-04-08 21:41) Zgłoś naruszenie 00

    Wreszcie właściwe myślenie o znaczeniu zadań państwa dla budowy cywilizowanego społeczeństwa i tym samym konkurencyjnej gospodarki. I wbrew temu, co przez ostatnie dekady głosili tzw. liberałowie, zgodne z myśleniem samego Adama Smitha, który nieraz by się w grobie przewracał, gdyby wiedział jak się przeinacza - dla potrzeb określonych grup interesu - jego dojrzałe i wizjonerskie idee dotyczące niezbędnej roli państwa w gospodarce.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Prawo na co dzień

Polecane

Reklama