PROGNOZA

Ekonomiści są zgodni, że polski produkt krajowy brutto będzie się w 2008 roku rozwijać w tempie nieco wyższym niż 5 proc.

- Tempo rozwoju w granicach 5 proc. przy oczekiwanym spowolnieniu na świecie to znak, że gospodarka jest odporna na zawirowania zewnętrzne - mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka PKO BP.

- Dobra kondycja gospodarki to zasługa nadal silnego popytu wewnętrznego, dochody ludności rosną, inwestycje, choć nieco słabiej, też będą rosły - dodaje Marta Petka, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Zdaniem części ekonomistów ewentualne echa spowolnienia gospodarki światowej dotrą do Polski w drugim lub trzecim kwartale.

W drugiej połowie roku tempo wzrostu gospodarczego może obniżyć się do poniżej 5 proc. Powodem może być otoczenie zewnętrzne, ale też podwyżki stóp procentowych w Polsce.

- Nie będzie to miało natychmiastowego przełożenia na gospodarkę, ale może pogorszyć klimat inwestycyjny - ocenia Piotr Bujak z Banku Zachodniego WBK.

Ale zaraz dodaje, że niższe tempo PKB nie będzie oznaczać zasadniczej zmiany cyklu koniunkturalnego.

- To raczej trwałe zejście z wzrostem gospodarczym w okolice 5 proc. Dopóki nie poprawi się sytuacja w najbliższym otoczeniu Polski, a w kraju nie dojdzie do dalszych reform dynamizujących gospodarkę, to trudno oczekiwać powrotu dynamiki PKB do 6 i więcej procent - podkreśla ekonomista BZ WBK.

Styczniowe dane wskazują, że mimo wysokiej dynamiki PKB z pierwszego kwartału ubiegłego roku wzrost PKB w pierwszych trzech miesiącach tego roku nie powinien być bardzo zniekształcony przez efekt bazy.

- Pierwszy kwartał może okazać się zaskakująco dobry pomimo wysokiej bazy z ubiegłego roku. Tak przynajmniej wynika z danych styczniowych - łagodna zima sprzyja budownictwu, wyższe dochody ludności sprawiają, że konsumpcja też radzi sobie dobrze - ocenia ekonomista BZ WBK.

Ceny w górę

Wraz z ciągle silnym wzrostem PKB inflacja, przynajmniej do lata, utrzyma się na wysokim poziomie. Ekonomiści przyznają, że prognoza wzrostu cen nastręcza wielu trudności - wystarczy zaznaczyć, że różnica między najwyższą prognozą wskaźnika CPI na koniec roku a najniższą to 1,5 pkt proc.

- Prognozowanie inflacji w 2008 roku jest obarczone dużą niepewnością. Jest kilka czynników, które w efekcie mogą zmieniać wskaźnik o kilka dziesiątych procenta. Naszym zdaniem po okresie utrzymywania się inflacji powyżej 4 proc. do jesieni, później nastąpi jej spadek do ok. 3,5 proc. na koniec roku, na co wpływ będzie miał efekt bazy, ale także prawdopodobnie niższe ceny ropy i obniżające tempo inflacji czynniki globalizacyjne - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP.

Złoty ciągle silny

Po umocnieniu się złotego do euro w ciągu ostatnich kilku miesięcy ekonomiści spodziewają się stabilizacji kursu polskiej waluty. Większą zmiennością ma cechować się zachowanie złotego względem dolara.

- W drugiej połowie roku oczekujemy znacznego umocnienia dolara do euro, ponieważ wszystkie złe informacje o gospodarce amerykańskiej są już raczej w cenach. Efektem umocnienia dolara do euro będzie wzrost kursu amerykańskiej waluty do złotego na koniec roku do poziomu ok. 2,52 - ocenia Marta Petka.

Mimo stabilizacji kursu do euro, niewykluczone jest chwilowe osłabienie polskiej waluty.

- Latem złoty może się osłabiać ze względu na wypłaty dywidend przez spółki z udziałem zagranicznego kapitału. Nadal jesteśmy w trendzie umacniającym, choć tempo wzrostu wartości złotego może spowolnić ze względu na pogarszający się bilans płatniczy, a także na niepewność co do sytuacji w światowej gospodarce - twierdzi Marcin Bilbin, analityk rynków finansowych w Pekao.

OPINIA

KRZYSZTOF RYBIŃSKI

były wiceprezes NBP

Trendy w gospodarce nie ulegają gwałtownym zmianom z kwartału na kwartał. Mimo utrzymującej się niepewności na rynkach światowych perspektywy są dobre - inwestycje rosną, spożycie dzięki wzrostowi wynagrodzeń także, a Polska jest nadal atrakcyjna dla inwestorów zagranicznych. Ten rok zamknie się wzrostem PKB w okolicach 5,0 proc. Jednak niepewność pozostaje, bo nie wiadomo, jak się zakończy kryzys na rynku nieruchomości w USA. Gdyby okazało się, że amerykańska gospodarka przeżywa bardzo trudne lądowanie, wówczas w skali globalnej oznaczałoby to spowolnienie i z opóźnieniem dotarłoby do Polski. Ale wydaje się, że obecnie podejmowane przez FED i tamtejszy parlament działania pozwolą na uniknięcie spowolnienia gospodarczego i ten impuls zewnętrzny nie będzie dla Polski na tyle silny, by wybić ją ze ścieżki 5-proc. wzrostu.